Trwa nagonka na PKP Intercity za zakup 50 używanych wagonów z Niemiec. Zakupu bronią minister infrastruktury Dariusz Klimczak i wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak. Ten drugi mówi nam, że przy brakach taborowych Intercity zakup tych wagonów to świetna okazja i naprawdę trudno odmówić mu racji.
PKP Intercity kupiło w
ubiegłym roku 50 używanych wagonów od Kolei Niemieckich. To odpowiedź przewoźnika na braki taborowe, rekordową ofertę i rosnącą bardzo dynamicznie liczbę pasażerów. Warto zauważyć, że ubiegłoroczny wynik przewozowy spółki -
89 mln pasażerów poprzedni zarząd PKP Intercity chciał przewieźć… w 2030 roku.
Nieprzygotowanie taborowe kłuje w oczy
Nie jest więc zdziwieniem to, że poprzedni zarząd nie przygotował spółki - pod kątem taborowym, do takich wyników przewozowych już dziś, w 2026 roku. Sprawia to, że obecni włodarze PKP Intercity szukają każdej możliwości do zwiększenia podaży miejsc i oferowania kolejnych połączeń - od nowego rozkładu jazdy - 25/26 spółka uruchamia 531 pociągów dziennie, a w wakacje ta liczba urośnie do 560. W rozkładzie jazdy 2023/2024 Intercity uruchamiało… 417 pociągów dziennie i 454 kursy w wakacje.
Oznacza to wzrost oferty o ponad 100 codziennych pociągów przez okres dwóch lat, a warto zaznaczyć, że w tym okresie do Intercity nie dotarły żadne fabrycznie nowe zespoły trakcyjne czy wagony - spółka odebrała wiele nowych lokomotyw oraz szereg wagonów, ale po modernizacji. Zupełnie nowy tabor ma zacząć spływać do Intercity dopiero od tego roku -
wagony z FPS H. Cegielski, czy jednostki
spalinowo-elektryczne z Newagu (przełom tego i przyszłego roku).
40% wagonów nie jeździło
To wszystko sprawia, że mimo rekordowej oferty oraz skierowaniu do napraw i modernizacji wielu wagonów do tej pory stojących w krzakach, gros pasażerów ciągle kursuje na stojąco z powodu braku miejsc. Dość powiedzieć, że niedługo po objęciu funkcji obecny
zarząd Intercity alarmował, że odstawionych jest… 40,6% wagonów a także połowa, tak, dobrze czytacie,
połowa wagonów zdolnych rozpędzać się do 200 km/h, które powinny być trzonem wagonowej floty spółki.
Po prawie 20 miesiącach pracy nowego zarządu odsetek trwale odstawionych wagonów spadł z 17,6 do 6,9% w grudniu ubiegłego roku.
Wagony dla Intercity naprawiają i modernizują nie tylko FPS H. Cegielski i oddział PESY w Mińsku Mazowieckim, ale także własna spółka córka Intercity, a więc Remtrak. Każdy z tych zakładów ma pełne ręce roboty. Łącznie Intercity ulokowało
ok. 16,5 mld złotych u polskich producentów - w tej puli jest także Newag dostarczający
do Intercity lokomotywy Griffin oraz
dwunapędowe zespoły trakcyjne.
Największym brakiem taborowym spółki wydaje się być na dziś brak taboru piętrowego, zdolnego kursować 200 km/h. Poprzedni zarząd Intercity
dwukrotnie unieważniał przetargi na taki produkt, który w założeniach miał zapewnić spółce przewagę pod kątem liczby oferowanych miejsc i odpowiedzieć na rosnącą liczbę pasażerów. Ostatecznie tabor piętrowy udało się kupić obecnemu zarządowi, w bardzo krótkim czasie, lecz
podpisanie umowy w listopadzie 2025 roku sprawia, że pierwsze jednostki trafią do Intercity
dopiero w połowie 2029 roku…
50 dobrych wagonów jeżdżących 200 km/h
Poza ogromnymi zakupami fabrycznie nowego taboru (na którego dostawę trzeba czekać po kilka lat), modernizacją obecnych wagonów i jeszcze lepszym wykorzystaniem EZT niż wcześniej Intercity musi szukać innych pomysłów na zwiększenie swojego parku taborowego. Stąd też wynajem oraz zakupy używanych wagonów.
Ostatnio dość szczegółowo opisywaliśmy
zakup i charakterystykę 50 wagonów - mogą one kursować 200 km/h oraz mają dopuszczenie RIC - mogą więc kursować także za granicę, gdzie Intercity też chce rozwijać swoją ofertę. Poza tym przeszły modernizację i mają klimatyzację oraz drzwi odskokowo-przesuwne, a spółka chce je wyposażyć w internet bezprzewodowy.
“Złom z Niemiec” a realne potrzeby Intercity
Mimo rekordowej oferty, wyników przewozowych i pilnych potrzeb taborowych na Intercity, zresztą niestety bez większego zaskoczenia, spadły gromy i hejt za zakup wagonów. Epitety o “złomie z Niemiec” można mnożyć, jednak kryje się za nimi ignorancja i niewiedza, a także brak jakiejkolwiek logiki - zwłaszcza mając na uwadze to, z której strony politycznej padają te oskarżenia. Nie trudno bowiem zauważyć, że największa krytyka pada z ust posłów Prawa i Sprawiedliwości, za których to rządów - 8-letnich, ówczesny zarząd Intercity nie zrobił zbyt wiele, aby uniknąć dzisiejszej, trudnej sytuacji dla przewoźnika a przede wszystkim pasażerów.
Zakupu broni więc: obecny zarząd PKP Intercity ustami Janusza Malinowskiego.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak:,
czy w końcu wiceminister nadzorujący kolej, Piotr Malepszak.
W rozmowie z nami wiceminister Malepszak dodaje, że zakup wagonów jest naprawdę niezbędny.
– Znamy te wagony i wiemy że nadal oferują wysoki komfort podróży dla pasażerów ze względu na bardzo dobre wyciszenie wnętrza, wygodne fotele i wysoką spokojność jazdy z prędkościami 160-200 km/h. To powoduje, że przy brakach taborowych, które musimy uzupełniać, uzyskujemy świetną relację ceny do jakości i zakładanego czasu ich dalszej eksploatacji nawet do 15 lat – mówi dla Rynku-Kolejowego wiceminister infrastruktury.
Zakupy taboru używanego to w Europie nic nowego
W zakupach używanych, ale dobrych wagonów (możliwość jazdy 200 km/h!) nie ma nic złego. Każdy pasażer przyzna, że woli podróż na siedząco niż jazdę na stojąco i naprawdę nie ma to wielkiego znaczenia, wagonem jakiego rodowodu się jedzie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że wagony zostaną odświeżone i przygotowane do jazdy w Polsce i możemy się założyć, że wielu krytyków tego zakupu nie pozna, czy jedzie polskim czy niemieckim wagonem.
Używany tabor z Austrii czy Niemiec od dawna kupuje np.
prywatny RegioJet, dzięki czemu może rozwijać swoją ofertę (choć w Polsce z problemami), czy też inni czescy przewoźnicy. Nie ma w tym nic złego i dziwnego. Liczy się podaż oferowanych miejsc i to, ile wagonów zdolnych do jazdy ma się danego dnia. 50 wagonów to ciągle kropla w morzu potrzeb Intercity a spółka na pewno z otwartymi ramionami przyjęłaby np. drugie tyle wagonów, zwłaszcza mając na uwadze kolejne wakacje, kiedy to przewoźnik notuje największą liczbę pasażerów.