Uruchomienie dodatkowych pociągów komercyjnych, do którego przygotowują się PKP Intercity, nie oznacza likwidacji połączeń dotowanych na tych samych trasach ani podwyżki cen – uspokaja przewoźnik. Spółka dementuje słowa posła PiS, który straszy „drakońskimi podwyżkami” na ośmiu trasach dalekobieżnych.
Jak pisaliśmy przed dwoma miesiącami, PKP Intercity przymierzają się do uruchomienia połączeń komercyjnych (czyli kursujących bez dotacji z budżetu państwa, w formule otwartego dostępu) na ośmiu trasach. Ich planowane relacje to: Warszawa – Zakopane (dla tej trasy, jako jedynej,
UTK wydał już pozytywną decyzję), Bydgoszcz – Lublin, Gdynia – Bielsko-Biała, Gdynia – Wrocław, Łódź Fabryczna – Gdynia, Olsztyn – Kraków, Szczecin – Przemyśl i Szczecin – Kraków. Zgodnie z obowiązującymi przepisami przewoźnik złożył w lutym wnioski w tej sprawie do Urzędu Transportu Kolejowego.
Zaplanowana formuła kursowania różni się od dotychczasowych kursów komercyjnych (kategorie: EIC i EIP). Siatka postojów ma być znacznie gęstsza – taka jak w obsługujących te same relacje pociągach dotowanych (kat. IC i TLK), a nawet nieco szersza (np. pociągi do Zakopanego miałyby zatrzymywać się w Grodzisku Mazowieckim). Przynajmniej część połączeń, o których uruchomienie wnioskuje spółka, miałoby zastąpić obecne połączenia dotowane PKP Intercity. Jest to zgodne ze
strategią wielokrotnie deklarowaną przez obecny zarząd spółki. Pieniądze, które państwo zaoszczędziłoby na dotacji, miałyby zaś zostać przeznaczone na subsydiowanie przewozów na innych liniach, gdzie – wobec słabszej frekwencji – pociągi komercyjne nie obroniłyby się ekonomicznie.
Zastępowanie pociągów dotowanych komercyjnymi może jednak budzić obawy o wzrost cen biletów. Biuro prasowe PKP Intercity w wypowiedziach udzielonych „Rynkowi Kolejowemu” w marcu zaznaczyło, że „z perspektywy pasażera nie oznacza to żadnej zmiany”, z kontekstu wynikało jednak, że może to odnosić się tylko do wspomnianej wcześniej siatki zatrzymań. Do tych obaw odniósł się poseł PiS Michał Moskal, który w interpelacji zadał Ministerstwu Infrastruktury pytania o wpływ planowanej zmiany na dostępność transportu kolejowego. Interesowała go szczególnie kwestia cen oraz ewentualne mechanizmy regulacyjne mające przeciwdziałać ich nadmiernemu wzrostowi.
Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak zapewnił, że resort przeanalizował wpływ możliwego uruchomienia połączeń komercyjnych na wynik finansowy połączeń dotowanych, możliwość realizacji zobowiązań wynikających z zapisów Planu Transportowego oraz kontraktowania usług publicznych w dalszych umowach PSC dla kolejowych przewozów dalekobieżnych. – W tym przypadku minister właściwy do spraw transportu odstąpił od składania wniosków do Prezesa UTK o badanie równowagi ekonomicznej. Ponadto informuję, że kwestia cen biletów na pociągi komercyjne kursujące w ramach przewozów wykonywanych na podstawie decyzji o przyznaniu otwartego dostępu albo decyzji o przyznaniu ograniczonego dostępu znajduje się poza zakresem właściwości ministra właściwego do spraw transportu (Przewoźnik posiada autonomię decyzyjną w zakresie kształtowania cen takich połączeń) – napisał Malepszak w odpowiedzi.
Poseł wyciągnął z tego wniosek, że pasażerów na tych trasach czekają „drastyczne podwyżki”. Jak twierdzi, wynika to z porównania cenników przejazdów dla kategorii IC/TLK i EIC/EIP. – Z Warszawy do Zakopanego za bilet zapłacisz 171 zł zamiast 71. Z Olsztyna do Krakowa 171 zł zamiast 76. Z Bydgoszczy do Lublina 171 zł zamiast 73. Te same pociągi, te same godziny, te same postoje – tylko cena nawet trzykrotnie wyższa. Z jedną „rekompensatą" ze strony przewoźnika: darmową butelką wody mineralnej – ironizuje. Wzywa PKP Intercity do ujawnienia prognoz cenowych dla ośmiu wymienionych relacji (wraz z krótszymi odcinkami), a UTK – do wstrzymania procedury otwartego dostępu do czasu przedstawienia mechanizmów kompensacyjnych dla pasażerów.
Podniesieniu cen wyraźnie zaprzeczył jednak sam przewoźnik oraz jego prezes. – Ceny biletów nie ulegną zmianie – napisał na portalu X (dawnym Twitterze) prezes PKP Intercity Janusz Malinowski, zarzucając posłowi PiS wprowadzanie pasażerów w błąd.
Na profilu PKP Intercity czytamy zaś, że pociągi komercyjne – o ile w ogóle zostaną uruchomione – będą jedynie uzupełniały obecną ofertę. – Dla pasażerów nie zmieni się nic — ani cena biletów, ani oferta przewozowa, ani zasady korzystania z połączeń – przekonuje przewoźnik. Oznacza to częściową zmianę planów w stosunku do tego, o czym pisaliśmy w marcu: liczba połączeń wymienionych we wniosku do UTK, a nawet godziny ich odjazdów, w wielu przypadkach pokrywały się z obecnymi pociągami dotowanymi.
Z drugiej strony przewoźnik zaznacza, że bilety według tańszej taryfy IC/TLK mogą obowiązywać także w pociągach jeżdżących bez dotacji. Być może właśnie takie rozwiązanie jest planowane w przypadku połączeń, o których mowa. Wysłaliśmy do PKP Intercity pytania o szczegóły planowanych rozwiązań taryfowych i rozkładowych.
Warto przypomnieć, że dla siedmiu pozostałych tras UTK nie wydał jeszcze decyzji – nie wiadomo więc, czy PKP Intercity w ogóle będą mogły uruchomić swoje połączenia komercyjne. Będziemy wracać do tematu.