Przewoźnicy, którym brakuje taboru do obsługi linii niezelektryfikowanych, mogą nie mieć innego wyjścia niż zakup pojazdów spalinowych z drugiej ręki – przekonywał w debacie XV Kongresu Kolejowego dyrektor pionu „Doradztwo i Strategie” w Zespole Doradców Gospodarczych TOR Maciej Mysona. Alternatywą jest zakup nowych pojazdów, jednak wadą takiego rozwiązania pozostaje wysoki koszt, a przede wszystkim – długi czas oczekiwania na dostawę.
Najważniejszą niszą, jaką mogą wypełnić pojazdy używane, jest obecnie tabor do obsługi linii niezelektryfikowanych. – Znaleźliśmy się w sytuacji, w której taboru spalinowego brakuje w większości województw – przypomniał Mysona. W ostatnim roku wielokrotnie opisywaliśmy związane z tym problemy
w Lubuskiem,
na Opolszczyźnie i
Podlasiu, a nawet
w Zachodniopomorskiem (wcześniej także
na Mazowszu). – Jeśli brakuje możliwości operowania na konkretnych liniach objętych umową – nie pora na zastanawianie się, czy nie lepiej byłoby kupić nowy tabor za kilka lat – podkreślił.
Ważniejsze od pożądanego wyposażenia czy konfiguracji taboru jest zatem samo jego istnienie i sprawność. – Klimatyzacja w taborze to standard, do którego powinniśmy dążyć – ale ważniejsza od modelu idealnego jest jak najszybsze pozyskanie jednostek do wykonania zobowiązań wobec pasażerów. To potrzeba chwili – zaznaczył ekspert ZDG TOR.
Niektóre województwa, jak
mazowieckie i
opolskie, zdecydowały się zamówić nowy tabor spalinowy, jednak terminy dostawy pojazdów są odległe. – Co do strategii długoterminowej – można określić np. preferowany średni wiek taboru w roku 2040, przeanalizować terminy napraw P5 poszczególnych pojazdów, określić model wymiany taboru i zaplanować jego dostawy w perspektywie 10-letniej. Mam nadzieję, że po IV Pakiecie Kolejowym odpowiednie pakietowanie linii oraz uwolnienie rynku doprowadzi do tego, że będziemy mogli w sposób elastyczny, w umowach 5-10-letnich, o tym myśleć – zaznaczył Mysona.
Na razie nie ma jednak czasu na pilnowanie idealnych proporcji. – Powinniśmy po prostu zalepić powstałą lukę – i zastanawiać się, czy zasady ETS pozwolą nam na kupowanie taboru dwutrakcyjnego. Obecne zapisy są w mojej ocenie pod tym względem niejasne – stwierdził ekspert. Przyszłość systemu ETS – oraz to, czy zakaz dofinansowywania taboru spalinowego zostanie zniesiony – również jest niepewna.
Używany tabor spalinowy to rozwiązanie, na które zdecydowało się w ostatnim czasie Polregio. Spółka kupiła na razie
pięć używanych spalinowych zespołów trakcyjnych od PTS – i nie wyklucza kolejnych takich zakupów. Samo PTS wraz z Alpha Trains zamierza w najbliższych latach wprowadzić na polski rynek
aż 89 takich pojazdów. Od kilku lat używane jednostki spalinowe można też spotkać w obsłudze pociągów PKP Intercity – przewoźnik ten dzierżawi je od SKPL Cargo bądź zatrudnia tę spółkę jako podwykonawcę na obsługiwanych przez siebie trasach.