Pierwsze z 50 używanych wagonów PKP Intercity odkupionych od Kolei Niemieckich zostały już pomalowane w barwy narodowego przewoźnika i mają wyruszyć na trasy w marcu bieżącego roku. – Musieliśmy je kupić, żeby odpowiedzieć na popyt na przewozy dalekobieżne w Polsce i nadrobić stracony przez lata czas. Potrzebujemy nie 50 a co najmniej 200 takich wagonów – mówił na sejmowej Komisji Infrastruktury, Piotr Malepszak, wiceminister nadzorujący kolej.
PKP Intercity kupiło w ubiegłym roku
50 używanych wagonów od Kolei Niemieckich. Intercity kupiło 12 wagonów - 2 bezprzedziałowe i 10 przedziałowych 1 klasy oraz 38 wagonów klasy drugiej, w tym 24 wagony bezprzedziałowe, 6 wagonów przedziałowo/bezprzedziałowych, 8 wagonów bezprzedziałowych z miejscami do przewozu rowerów.
Wszystkie z nich są dostosowane do jazdy 200 km/h oraz mają dopuszczenie RIC, umożliwiające im jazdę do Niemiec, Czech, Słowacji, Węgier czy Austrii.
Wawrzyniak: Pierwsze wagony z Niemiec już w barwach PKP Intercity
Aktualnie w Polsce
jest już 18 z 50 wagonów, które dotarły do zaplecza Intercity we Wrocławiu, skąd trafiły do oddziału PKP Intercity Remtrak w Opolu, o czym mówił nam kilka dni temu wiceprezes zarządu Intercity, Adam Wawrzyniak.
– Dziś przy tych wagonach prowadzimy przeglądy dużego zakresu, o charakterze remontowym, w których musimy wymieniać niektóre z wyeksploatowanych elementów. Nie jesteśmy zaskoczeni stanem tych wagonów - bardzo dobrym zresztą, bowiem każdy z tych 50 wagonów został przez nas dokładnie sprawdzony przed zakupem, ale te przeglądy musimy wykonać, bo tego wymagają nasze procedury bezpieczeństwa – mówi dla Rynku Kolejowego Wawrzyniak i dodaje, że Intercity nadal zakłada, że pierwsze z zakupionych wagonów wyjadą na tory pod koniec marca bieżącego roku.
– Taki jest plan, żeby pierwsze z tych wagonów wyjechały na tory pod koniec marca, już w barwach PKP Intercity. Pierwsze z tych wagonów mają już barwy PKP Intercity i jestem przekonany, że przeciętny pasażer nie będzie widział różnicy między nimi a tymi wagonami, które kursowały u nas do tej pory – przekazał nam członek zarządu Intercity.
Wagony będą kursować w różnych relacjach
Adam Wawrzyniak mówił też, że jak na razie PKP Intercity nie będzie dedykować używanych wagonów z Niemiec do konkretnej relacji. – My w tej chwili nie dedykujemy tych wagonów do konkretnych tras, będziemy operatywnie tym zarządzać. Być może kiedyś skierujemy je do obsługi konkretnej relacji, natomiast to nie ma tak naprawdę większego znaczenia, bo jeżeli chodzi o standard prędkościowy, o wszystkie te parametry związane z kompatybilnością z naszym taborem, czy z infrastrukturą, to te wagony spełniają wszystkie dokładnie te same wymogi, które są na polskiej sieci kolejowej. Zresztą niektóre z tych wagonów w przeszłości wjeżdżały już do Polski. Wagony tego typu są i były eksploatowane na polskiej sieci kolejowej, więc także w składach mieszanych, także nie jest to nic nowego – przekazał nam członek zarządu nadzorujący obszar taborowy.
Wawrzyniak przekazał nam także, że pozostałe 32 wagony są aktualnie przygotowywane do transportu z Niemiec do Polski a PKP Intercity będzie je ściągało partiami do Wrocławia, skąd mają trafiać do opolskiego zakładu Remtraku, gdzie będą malowane w barwy PKP IC oraz modernizowane i przystosowywane do ruchu w Polsce.
Zakupy “używek”, żeby dogonić potrzeby przewozowe. Potrzebujemy nie 50 a 200 wagonów
Temat zakupu 50 używanych wagonów był po raz kolejny przedmiotem dyskusji sejmowej Komisji Infrastruktury, obradującej wczoraj, 25 lutego, kiedy to o zakupy wagonów pytali posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy próbowali dociec, czy w sprowadzonych wagonach są jeszcze elementy azbestowe, które znajdowały się w tych wagonach w chwili ich produkcji, czy też już nie. Ponadto parlamentarzyści po raz kolejny pytali też, czy zakup ponad 40-letnich wagonów był konieczny.
Na te pytania, po raz kolejny zresztą, odpowiadali: wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak oraz prezes PKP Intercity Janusz Malinowski oraz cytowany przez nas wcześniej Adam Wawrzyniak.
Piotr Malepszak po raz kolejny musiał przypominać, że skala przewozów PKP Intercity rośnie niewspółmiernie do posiadanego przez spółkę taboru, która nie została do tego przygotowana w latach wcześniejszych, przez zarząd pełniący swoje funkcje do pierwszych miesięcy 2024 roku.
–
89 milionów pasażerów to wynik PKP Intercity w 2025 roku. To jest 31% więcej niż w roku 2023. W 2023 zarząd Intercity, ministerstwo zakładało, że PKP Intercity przewiezie 88 milionów w roku 2030. Ten wynik zrobiliśmy w ubiegłym roku. Wynik, który był jeszcze w 2023, powszechnie reklamowany na wyświetlaczach, również w wagonach PKP Intercity pojawiała się wartość 88 milionów pasażerów w 2030 roku. Co by się stało, jakbyśmy nie podejmowali działań w kierunku nowych wagonów, nowych połączeń? I co się stało, dlaczego te działania dzisiaj musimy podejmować? – pytał retorycznie Piotr Malepszak, jednocześnie wyliczając, że 50 wagonów zapewni około 10 tysięcy miejsc dobowo, uwzględniając rotację taboru.
– To jest kropla w morzu potrzeb dla PKP Intercity. Spółka potrzebuje na 50 a co najmniej 200 takich używanych wagonów, żeby zaspokoić popyt na przewozy, zwłaszcza w letnie weekendy – dodawał wiceminister infrastruktury.
Malepszak: Nie byłoby problemu, gdyby 5 lat temu kupiono tabor wysokopojemny
Piotr Malepszak przekazał też, że ratowanie się przez PKP Intercity zakupami taboru używanego jest zresztą powszechną praktyką w Europie i czynią tak przewoźnicy prywatni jak i państwowi z Czech, czy Austrii. Polski przewoźnik musi to robić przede wszystkim dlatego, że w poprzednich latach PKP Intercity nie kupiło taboru wysokopojemnego.
– Nie kupiono taboru wysokopojemnego w poprzednich latach, gdy ogłoszono
przetarg na tabor wysokopojemny, to był lipiec 2021 roku. 38 pociągów, 650 miejsc na pokładzie, to daje nam dzienną podaż na poziomie około 70 czy 80 tysięcy miejsc. Zgłosiło się jedno konsorcjum - PESA i Newag, przekraczając budżet o 45% i stało się to, z czym się dziś mierzymy - brak decyzji. Przez dwa lata, do lipca 2023 roku trwał ten przetarg,
żeby go ostatecznie unieważnić – dodał Malepszak.
Warto dodać, że zaraz po unieważnieniu PKP Intercity rozpisało przetarg raz jeszcze i w ponowionym postępowaniu również wpłynęła tylko jedna oferta - od PESY i Newagu. Oferta ponownie przekraczała budżet a przetarg, rzutem na taśmę,
unieważnił jeszcze stary zarząd PKP Intercity wiosną 2024 roku.
– Ten brak decyzji przez prawie 3 lata sprawia, że dziś mierzymy się z brakami taborowymi, zwłaszcza w szczytach przewozowych. Poprzednicy nie przygotowali spółki na to, co będzie się działo za kilka lat i taki jest fakt – dodał Malepszak.
Podaż Intercity ledwo nad dziennymi potokami pasażerów
Wiceminister powiedział również, że aktualnie PKP Intercity jest w stanie zaoferować podróżnym od 270 do 280 tysięcy miejsc dla pasażerów dobowo, natomiast w ubiegłym roku z pociągów Intercity korzystało średnio 244 tysięcy pasażerów dobowo natomiast w sezonie letnim ten wynik wynosił około 305 tysięcy pasażerów dobowo. – Oznacza to, że w wakacje, ale i poza nimi - w szczytach przewozowych, wozimy już pasażerów na stojąco, bo brakuje nam podaży miejsc. W najbardziej intensywnych letnich weekendach były dni, gdzie średnio woziliśmy 350 tysięcy osób dziennie. To pokazuje, że my dziś nie potrzebujemy 50 używanych wagonów, tylko co najmniej kilkuset używanych wagonów – zakończył Piotr Malepszak.
Wiceminister zapewnił też, że zarząd PKP Intercity robi wszystko, żeby jak najlepiej korzystać z dostępnego taboru i szuka różnych możliwości jego pozyskania. Dowodem na to są także kolejne przetargi na
wynajem wagonów z rynku wtórnego (2 klasy) a także umowa na wynajem wagonów barowych i 1 klasy od SKPL.
Wiceminister przypomniał również, że ekscytowanie się zakupem używanego taboru wagonowego jest dziwne, zwłaszcza mając na uwadze to, że PKP Intercity od lat modernizuje ponad 40-letnie polskie wagony.
– Chciałbym, żeby modernizowane tak zwane krótkie wagony, które modernizujemy od ponad 10 lat, które modernizujemy po koszcie 5 milionów złotych za sztukę, oferowały taki poziom komfortu dla pasażera, jaki oferują te wagony niemieckie. Bo co z tego, że to są 40-letnie wagony? Polskie wagony, które zmodernizowaliśmy i modernizujemy też mają 40 lat i pochodzą z lat 80 – zwracał uwagę Malepszak i dodał, że PKP Intercity ma 883 wagony pozostawione na starych wózkach, które nie oferują dobrego komfortu podróży przy prędkości 160 km/h.
– Za 10-15% wartości nowego wagonu kupiliśmy dobre i szybkie wagony, które pojeżdżą co najmniej 15 lat. Nowych wagonów nie kupimy sobie z półki, a na zupełnie nowy tabor też musimy czekać obecnie latami, bo polskie zakłady mają pracę na kilka lat do przodu - zarówno FPS H. Cegielski, jak i PESA oraz Newag – skończył swoją wypowiedź Malepszak.
Malinowski: Temat azbestu to działanie na szkodę PKP Intercity
Odpowiedzi na pytania posłów udzielił również Janusz Malinowski, który zaprzeczył, żeby w 50 kupionych wagonach były elementy azbestowe. – Każdy, kto rozsiewa plotki na ten temat, działa na szkodę spółki PKP Intercity i my tak to traktujemy – powiedział Malinowski, który dodał, że używane wagony są dużo lepsze niż te, które już służą w Intercity.
– Mówię to z przykrością, ale to są wagony, które są lepsze niż to, czym dysponowaliśmy do tej pory. Gdybyśmy mogli kupić ich więcej, to byśmy to zrobili. Przypomnę, że walczyliśmy o 109 wagonów a udało nam się kupić tylko 50 – przekazał prezes Intercity.