PKP PLK widzi dużą rolę grupy kapitałowej, którą chce systematycznie rozwijać. Celem jest uodpornienie infrastruktury na wydarzenia na sieci, zagraniczna ekspansja spółek wchodzących w skład grupy a także wsparcie PLK w realizacji ogromnych inwestycji. Spółki zależne realizują obecnie 20% prac PLK a reszta jest zlecana na zewnątrz – Jest to prawidłowa proporcja, którą chcemy podtrzymać – mówi prezes PLK, Piotr Wyborski.
PKP PLK podsumowała w ostatnich dniach działalność swojej grupy kapitałowej, do której poza PLK należą
również CargoTor, Dolkom Wrocław, PNUiK Kraków, PPM-T, Trakcja oraz ZRK-DOM z Poznania. O roli całej grupy a także planach na przyszłość szeroko opowiadał prezes zarządu PKP PLK, Piotr Wyborski.
– Grupa kapitałowa PKP PLK to największy tego typu podmiot na polskim rynku kolejowym. Zarządzamy majątkiem wartym już ponad 150 mld złotych, zatrudniamy blisko 40 tysięcy osób, z czego oczywiście większość w PKP PLK. Kilka tygodni temu przyjęliśmy nową strategię PKP PLK, a jednym z trzech filarów tej strategii jest efektywna infrastruktura kolejowa. Po to rozwijamy spółki w ramach naszej grupy kapitałowej, aby współuczestniczyły one w tworzeniu tej efektywnej infrastruktury i wspomagały nas w jej kształtowaniu – mówił Wyborski i zaznaczał, że istnienie spółek zależnych ma kilka konkretnych celów.
Odporność na wydarzenia na sieci i ekspansja zagraniczna
Po pierwsze są one bardzo istotne, jeśli chodzi o odporność infrastruktury kolejowej. Przykładem
jest wypadek IC Koziołek z połowy września, gdzie dzięki zasobom własnym PLK, zarządca infrastruktury mógł w ciągu kilkudziesięciu godzin przywrócić normalny ruch pociągów, porządkując miejsce wypadku i naprawiając uszkodzone tory. Wnioski w tym zakresie PLK wyciąga także na podstawie doświadczeń z Ukrainy.
– Doświadczenia Kolei Ukraińskich pokazują także, że bardzo ważny jest własny potencjał, który ma zarządca, a więc my jako PLK jak i który mamy w spółkach zależnych, aby kształtować odporność infrastruktury i móc stosunkowo szybko przywrócić parametry tej infrastruktury w sytuacjach, gdy ulegnie ona degradacji i będzie wymagała jakichkolwiek działań – dodawał prezes zarządu PLK.
Piotr Wyborski mówił również, że PLK chce rozwijać obecność spółek na rynkach międzynarodowych i przypomniał, że już dziś grupa Trakcja ma spółki działające w innych krajach. – Pracujemy, żeby nasze pozostałe spółki w ramach rozwoju również mogły wykorzystywać swój potencjał na innych niż Polska terytoriach – dodawał prezes PLK.
20% prac PLK realizują własne spółki - “Dobre proporcje”
Ważną rolą spółek zależnych jest pomoc PLK w realizacji rekordowego programu inwestycyjnego - przypomnijmy, że jego wartość gruba przekracza obecnie 50 mld złotych.
– Mamy zapewnienia od polskiego rynku budowlanego o dostępności potencjału na realizację naszych planów, który na poziomie przetargów powinien mieć wartość ok. 20 mld złotych w kolejnych latach. Natomiast uważamy, że nasze spółki są tym elementem, który w przypadku problemów rynku zewnętrznego będzie w stanie wspomóc realizację naszych inwestycji i dzięki któremu nie będziemy ryzykować utraty środków zewnętrznych, zwłaszcza unijnych – zauważył Piotr Wyborski.
Rolą spółek zależnych, zwłaszcza 4 spółek utrzymaniowych (PNUiK, Dolkom, ZRK DOM i PPM-T) ma być również coraz lepsze i efektywniejsze utrzymanie obecnej sieci kolejowej. Pomóc ma w tym wielostronna umowa, na mocy której spółki mogą wymieniać się sprzętem budowlanym należącym do grupy. Zawarto ją w ubiegłym roku. Jednocześnie PLK uważa, że istnienie zależnych spółek budowlanych nie stoi w sprzeczności z rozwojem rynku budowlanego.
– Rozwój spółek zależnych nie jest sprzeczny z rozwojem rynku budowlanego. W tej chwili w ramach programu inwestycyjnego około 20% zawartych umów realizują spółki zależne, a 80% realizuje rynek. Jest to prawidłowa proporcja, podobnie jak to, że dalej planujemy zlecanie na zewnątrz robót utrzymaniowych – to jest kilkanaście dużych projektów o szacunkowej wartości 300–400 mln złotych – przekazał Piotr Wyborski.
Prezesi poszczególnych spółek zależnych przedstawili ponadto bieżące działania, które zostały zrealizowane oraz które są aktualnie w realizacji - każda ze spółek brała udział w realizacji zadań z KPO, a poza tym spółki realizują również duże prace modernizacyjne, jak chociażby PPM-T, które modernizuje fragment linii nr 201 czy PNUiK, który modernizuje linię nr 8 od Skarżyska-Kamiennej do Tumlina.
Spółki bez kolejnych dokapitalizowań. Inwestycje z zysków, w tym maszyny do utrzymania CMK
Prezes Wyborski zdradził też, że dalsze środki na rozwój poszczególnych spółek mają pochodzić z zysków a nie dokapitalizowania przez PLK.
– Bazując na pipeline i projektach, jakie realizują spółki, zakładamy, że będą one w stanie wygenerować środki na dalszy rozwój, który nie będzie opierał się na dokapitalizowaniu, a na bieżących nadwyżkach gotówkowych, żeby dalej rozwijać mechanizację prac i pozyskiwać sprzęt niezbędny do utrzymywania linii z większą prędkością, jak chociażby CMK, gdzie od przyszłego roku będziemy jeździli 250 km/h – stwierdził prezes Polskich Linii Kolejowych.
Z tym wątkiem związane jest utrzymanie CMK do prędkości 250 km/h - pociągi mają regularnie zacząć jeździć
po tej trasie z taką prędkością w 2 połowie przyszłego roku.
– Wprowadzanie prędkości 250 km/h na pewno będzie dużym krokiem, jeśli chodzi o organizację systemu utrzymania. To, co w tej chwili robimy, to piszemy plan utrzymania CMK od przyszłego roku i korzystamy też tutaj z doświadczeń innych, zachodnich zarządców infrastruktury, którzy zajmują się utrzymaniem takiej infrastruktury od wielu lat. Oprócz samego planu ważna będzie sama organizacja tych prac, a więc takie umożliwienie przerw technologicznych na CMK, aby w ich ramach można było wykonywać prace związane z konserwacją rozjazdów i innych elementów infrastruktury. Wiadomo bowiem, że w ciągu dnia takie możliwości są bardzo ograniczone – przekazał Piotr Wyborski.