Utrata przewozów na Lubelszczyźnie, podobnie jak w województwie lubuskim, nie jest jeszcze przesądzona – uważa prezes zarządu POLREGIO Andrzej Pawłowski. Spółka zamierza w najbliższych latach radykalnie podnieść efektywność i standard usług, by przekonać do siebie marszałków – także tych, którzy po ewentualnej zmianie przepisów mogliby powierzać bezpośrednio przewozy własnym przewoźnikom. Jak przekonuje nasz rozmówca, istnieją argumenty za tym, by zaufać operatorowi działającemu w większej skali zamiast powoływania własnych spółek.
Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego
powołał niedawno spółkę Koleje Lubelskie. W pierwszym etapie działalności nie będzie ona konkurencją dla POLREGIO, odgrywając jedynie rolę poolu taborowego. Później – według samorządu – ma jednak stać się także przewoźnikiem i stanąć do rywalizacji w przetargu o świadczenie regionalnych przewozów kolejowych po roku 2030.
UMWL: Nie chcemy powtórki z Lubuskiego
Lubelski wicemarszałek Piotr Breś w wypowiedzi dla „Rynku Kolejowego” uzasadniał taką decyzję rozczarowaniem dotychczasową współpracą z Polregio. Jak stwierdził, nie układała się ona na warunkach partnerskich. – Brak strategii rozwoju Spółki, brak możliwości pozyskania środków finansowych na wymianę taboru, który w większości jest przestarzały i wymaga natychmiastowej wymiany – to wszystko stwarza realne ryzyko wystąpienia trudności w realizacji zadań na rzecz województw,
podobnie jak ma to miejsce w województwie lubuskim – argumentował wicemarszałek.
Za kolejny problem uznał częste zmiany składu zarządu spółki oraz „wręcz niemożliwie do zaakceptowania” działania głównego akcjonariusza (Agencji Rozwoju Przemysłu) związane np. z podwyżką wynagrodzenia dla prezesa o 40%. Ponadto, zdaniem wicemarszałka, pozostali udziałowcy (samorządy wojewódzkie) nie mają możliwości uzyskania informacji o funkcjonowaniu poszczególnych oddziałów POLREGIO, a tym samym – oceny przejrzystości i efektywności wydawania środków z ich własnych budżetów.
POLREGIO: Nie poddajemy się
– Lubelskie to nie jest jeszcze sprawa stracona – twierdzi jednak prezes zarządu POLREGIO Andrzej Pawłowski. Jak deklaruje, spółka chce zaoferować marszałkom jakość i efektywność na takim poziomie, by ci nie musieli tworzyć własnych podmiotów. – Myślę, że jeśli marszałkowie spojrzą na to szerzej i będą mieli gwarancję dobrej jakości usług ze strony POLREGIO, to niekoniecznie będą chcieli tworzyć własne spółki. Warunkiem jest jednak to, że my tę jakość faktycznie zapewnimy – zarówno pod względem obsługi, jak i efektywności – zastrzega.
Daje też do zrozumienia, że powołanie od zera nowego przewoźnika kolejowego nie jest sprawą łatwą. – Samo podjęcie decyzji o utworzeniu spółki nie oznacza jeszcze, że ona powstanie. To długi i wymagający proces – budowa kompetencji, pozyskanie ludzi, stworzenie zaplecza. Spółki pasażerskiej nie da się stworzyć w kilka miesięcy – przekonuje prezes.
Nawet tam, gdzie samorządy województw zdecydowały już o zerwaniu współpracy z POLREGIO, spółka nie zamierza dawać za wygraną i odpuszczać dbałości o rzetelne wykonywanie usług.– Nie poddajemy się – ani w Lubelskim, ani w Lubuskim. Wierzę, że jeśli uda się doprowadzić do sprawnego funkcjonowania systemu, to marszałkowie mogą jeszcze zmienić podejście i uznać, że lepiej korzystać z usług profesjonalnego operatora niż budować własną strukturę – spodziewa się Pawłowski.
Pomorskie: Na razie czekamy na wyniki
Innym województwem, w którym nad przyszłością POLREGIO zbierają się czarne chmury, jest Pomorskie. W ubiegłorocznym przetargu na przewozy tańszą ofertę w części dotyczącej linii zelektryfikowanych poza metropolią trójmiejską złożyła – nieoczekiwanie –
PKP SKM. Ogólnopolski przewoźnik może więc wkrótce stracić obsługę linii z Trójmiasta do Iławy, Elbląga czy Słupska.
– Działamy także w innych regionach, jak Pomorskie, gdzie czekamy na rozstrzygnięcia przetargowe. Naszym głównym zadaniem jest dziś zapewnienie wysokiej jakości usług i maksymalnej efektywności – bo to jest najlepszy sposób, by utrzymać i zdobywać kolejne kontrakty – przekonuje jednak Pawłowski. Konkretne działania, które zapowiada, to m. in.
zmiana struktury właścicielskiej (tak by właścicielem stały się PKP SA, na rzecz której udziały mieliby zbyć marszałkowie województw), rozwój własnego zaplecza utrzymaniowego, a także
odnowa taboru (z pomocą – między innymi – środków unijnych, ale także w oparciu o przyszły pool taborowy CPK.