Reforma Funduszu Kolejowego musi wejść w życie zaplanowanym terminie. To kwestia fundamentalna nie tylko dla polskiej gospodarki, ale i dla bezpieczeństwa – podkreślają najważniejsze organizacje branży kolejowej. Pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów odbył się dziś protest w tej sprawie pod hasłem „Dość dziadostwa!”.
Reforma Funduszu Kolejowego ma ustabilizować finansowanie inwestycji kolejowych na wzór drogowego programu inwestycyjnego. Dwa filary planowanych zmian to
reorganizacja FK według wzoru Krajowego Funduszu Drogowego – i
zwiększenie rocznego stałego zasilania FK z 2 do 10 miliardów złotych. Reforma miała wejść w życie 1 stycznia 2027 r. Powołując się na trudności finansowe (wywołane wojną USA z Iranem), Ministerstwo Finansów na początku września zapowiedziało jednak
opóźnienie wejścia reformy w życie o rok. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapewnił niedawno na forum ekonomicznym w Karpaczu, że nie wyraża zgody na takie przesunięcie i
będzie walczył o utrzymanie pierwotnie planowanego terminu.
Jest „dziadostwo”, ma być solidność jak na drogach
Taki sam jest cel protestu Izby Gospodarczej Transportu Lądowego i Railway Business Forum, zorganizowanego dziś pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. To zarazem kontynuacja zabiegów, których początkiem był
list otwarty z początku miesiąca. – Dopóki nie zreformujemy Funduszu Kolejowego, zawsze będziemy potykać się i zawsze będziemy mieć problemy z wykorzystaniem środków z Unii Europejskiej albo tych środków po prostu nie będziemy mieli – przekonywała prezes IGTL Marita Szustak.
Prezes ZDG TOR Adrian Furgalski odwołał się do branży drogowej, na której rozwiązania będące wzorem dla reformy Funduszu działają od dawna bez zarzutów. – Jeżeli idzie o Generalną Dyrekcję Dróg, między wszystkimi perspektywami w tych przejściach nie było żadnych problemów. Jest ona uznawana za jednego z najlepszych w Unii Europejskiej beneficjentów. Jeśli idzie o kolej, zawsze zaczyna się kombinowanie: etapowanie inwestycji i prośby do Komisji, co możemy przesunąć na kolejną perspektywę, bo nie zdążymy… Dość takiego dziadostwa! Nie chcemy niczego nadzwyczajnego: chcemy, żeby inwestycje szły po prostu do przodu, stabilnie, przewidywalnie, tak jak to ma miejsce na drogach i żeby pan premier mógł zrealizować swoje obietnice dotyczące kolei – podkreślił Furgalski.
Stabilność ważniejsza od nowych środków
– Jeżeli rozpatrujemy kolej wyłącznie z perspektywy środków z Unii Europejskiej, to tak, zawsze istnieją obawy, że te środki nie zostaną przez kolej wykorzystane. Ale nie zostaną wykorzystane nie dlatego, że brakuje potencjału, brakuje sprzętu, ludzi, maszyn, materiałów, tylko będzie to związane z opieszałością urzędników – kontynuowała Szustak. Zwróciła uwagę, że nie da się zrealizować inwestycji na sieci kolejowej wartych np. 25 mld zł, startując z poziomu 5 mld zł. – To jest niemożliwe chociażby logistycznie i z uwagi na oczekiwania również przewozowe, bo musimy pamiętać, że inwestycje są budowane na czynnym organizmie, że oprócz realizacji inwestycji podstawową funkcją PKP PLK jest przewóz pasażerów i towarów – wyjaśniła.
Jak podkreśliła prezes IGTL, zmiany organizacyjne w Funduszu są ważniejsze od pięciokrotnego zwiększenia jego stałych przychodów. – My nie mówimy o nowych środkach na kolej. My tylko chcemy, aby to, co jest przeznaczane na kolej, było racjonalnie, profesjonalnie i stabilnie wykorzystywane i przeznaczane na inwestycje kolejowe. Nie chcemy nowych pieniędzy. Chcemy tylko, żeby je dobrze zagospodarować – zaznaczyła.
Albo reforma, albo dołek inwestycyjny – i zwolnienia
Dlatego właśnie nakłady na inwestycje muszą być przewidywalne. Reforma Funduszu Kolejowego ma to umożliwić. – Jeśli tego nie będzie, bardzo ciężko będzie też biznesowi przygotowywać się do nowych wyzwań, a biznes jest przygotowany. Więc nie można usprawiedliwiać
spowalniania inwestycji chociażby przez Port Polska i tłumaczyć to brakiem potencjału na rynku, bo tak nie jest – nawiązała do przesuwania przez spółkę CPK ogłaszania przetargów na odcinek Warszawa – CPK – Łódź.
– Jak zamawiający ma problemy finansowe, to zawsze jest ta sama śpiewka: rynek nie da rady przerobić. Więc, proszę Państwa, rynek absolutnie da radę to przerobić! Jest prośba do Portu Polska, żeby na rynek nie zwalać ewidentnych problemów z finansowaniem w tej chwili inwestycji. Poprzedni prezes jasno mówił: potrzebujemy Funduszu Kolejowego, żeby właśnie te roboty mogły iść zgodnie z harmonogramami – wtórował jej Furgalski.
Zwrócił przy tym uwagę, że efektem opóźniania reformy – podobnie jak przed kilkoma laty łamania zasad praworządności przez rząd PiS – mogą być zwolnienia w wielu firmach. – W 2021 roku był Europejski Rok Kolei. Co się dzieje w Polsce? Firmy zwalniały pracowników, bo w oczekiwaniu na kolejną transzę pieniędzy nie mogły sobie pozwolić na ich utrzymanie. My w przyszłym roku kończymy perspektywę kolejną, więc znów przed firmami widmo tego dołka, bo pieniądze nie trafią od razu w nowej perspektywie. To są dokumenty, to są procedury i tak dalej – przypominał Furgalski. Zreformowany Fundusz Kolejowy, m. in. dzięki modelowi „rolowania długu”, zapewniałby zaś źródło finansowania niezależne od bieżącego dopływu środków unijnych – choć oczywiście nadal byłby nimi zasilany.
Sprawne inwestycje kolejowe – bezpieczniejsza Polska
Szef RBF zwrócił też uwagę na kwestię bezpieczeństwa. –
Wczoraj mieliśmy atak – wszystko wskazuje na to – nie na pociąg pasażerski, ale na lokomotywę pociągu towarowego. Ja bym uważał, że to jest bardziej prawdopodobne, dlatego że Rosjanie, oczywiście Putin się nie przejmuje i morduje zwykłych cywili, ale Rosjanie przede wszystkim atakują lokomotywy kolejowe, bo one ciągną pociągi z uzbrojeniem, z dostawą amunicji, pomoc humanitarną, więc zależy mu na tym, żeby kolej sparaliżować – mówił Furgalski.
– To pokazuje, jak kolej jest ważna. Przecież każdego dnia mówimy, że Polska jako hub związany z bezpieczeństwem naszym, ale przez dostarczanie uzbrojenia Ukrainie, także bezpieczeństwem Polski czy całej flanki NATO, Unii Europejskiej, dostarcza uzbrojenie, dostarcza amunicję. 99% tego jedzie właśnie koleją. Wszyscy to wiedzą: kolej to podstawa, jeżeli idzie o szybkie przemieszczanie wojska i sprzętu. Bez zreformowanego Funduszu Kolejowego osłabiamy naszą odpowiedź mocną na ewentualny atak wroga – dowodził.
Na zakończenie Szustak przypomniała, że na nieco ponad rok przed wyborami parlamentarnymi sprawa ma także aspekt polityczny. – Naprawdę bardzo ciężko mi zrozumieć, dlaczego rząd sam sobie stwarza problemy i sam stwarza warunki, wręcz sabotuje inwestycje kolejowe. Reforma Funduszu Kolejowego jest niezbędna. Mam nadzieję, że jest to tylko szum komunikacyjny i ta reforma wejdzie w życie w roku 2027. Tego rynek potrzebuje, tego potrzebują inwestycje i tego potrzebuje Polska – podsumowała.