Gęsta sieć, sprawna obsługa portów, oddalenie ciągów północ – południe od wschodniej granicy Polski oraz rezerwa lokomotyw spalinowych – to główne czynniki wpływające na przydatność kolei do zaspokajania potrzeb militarnych. Przedstawiciele Wojska Polskiego byli uczestnikami prac nad Zintegrowaną Siecią Kolejową. Realizacja rozpisanego na lata 2035-2050 planu – wraz z już prowadzonymi działaniami, takimi jak modernizacja sieci czy odbudowa ramp załadunkowych – będzie ważnym elementem dalszej poprawy bezpieczeństwa państwa.
W dyskusji o
Zintegrowanej Sieci Kolejowej na pierwszy plan wybijały się – jak dotąd – wątki związane
z ruchem pasażerskim. Twórcy dokumentu zapewniają jednak, że nie zapomnieli o przystosowaniu nowej infrastruktury do przewozów towarowych. Szczególnie ważny – wobec zagrożenia ze strony Rosji – jest przy tym aspekt mobilności wojskowej.
Przewozy wojskowe nie mogą być jedynymi na nowych liniach
– Planując nakłady inwestycyjne, musieliśmy uwzględnić specyfikę wojskową. Z tego właśnie powodu nie wyznaczaliśmy przebiegu głównych linii z północy na południe kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów od granicy wschodniej – wyjaśnił członek zarządu spółki CPK (Port Polska) Piotr Rachwalski. Takie właśnie jest – jak stwierdził – uzasadnienie kształtu Magistrali Wschodniej od granicy litewskiej przez Suwałki, Ełk, Białystok, Siedlce, Lublin, Stalową Wolę, Rzeszów, Krosno i Zagórz do granicy ze Słowacją.
Przedstawiciel CPK podkreślił jednak, że nawet najbogatszego kraju nie byłoby stać na budowę inwestycji nastawionych tylko na obsługę armii. – Wojsko [w czasie pokoju – przyp. RK] potrzebuje linii kilka-kilkanaście razy w ciągu roku – a my chcemy przewozić ludzi i towary na co dzień – przypomniał. Planując infrastrukturę, trzeba więc dążyć do jak najlepszego pogodzenia potrzeb wojskowych i cywilnych.
Im gęstsza sieć, tym bezpieczniej
W pracach nad Zintegrowaną Siecią Kolejową udział brali także przedstawiciele Wojska Polskiego. – Nasi uczestnicy prac to doświadczeni oficerowie, zwykle po kilkunastu misjach, podczas których odpowiadali za logistykę – podkreślił ppłk Grzegorz Jamroży. Jak stwierdził, kolejowe transporty wojskowe poruszają się dość wolno (wiele z nich nie rozwija prędkości nawet 100 km/h) – trzeba więc budować i utrzymywać infrastrukturę kolejową w taki sposób, by jej stan nie powodował dodatkowego spowolnienia.
– Zidentyfikowaliśmy kluczowe dla bezpieczeństwa państwa obszary i kierunki. Zadbaliśmy o alternatywne drogi przejazdu – zapewniła Magdalena Olejnik z CPK. Gęstość sieci kolejowej to – jak stwierdziła – jeden z czynników sprzyjających odporności militarnej państwa: bywa ona kluczowa nie po to, by pociąg z żołnierzami czy amunicją przejechał szybko, ale by mógł przejechać w ogóle. Ma to szczególnie duże znaczenie w kraju takim jak Polska – która będzie zapleczem logistycznym dla całej Europy Środkowo-Wschodniej i wschodniej flanki NATO, złożoną także z Rumunii, Słowacji czy państw bałtyckich.
– Sieć powinna być rozproszona, by zwiększać możliwość manewru sił zbrojnych. Doświadczenie z Ukrainy nakazuje rozpraszać transporty, zwłaszcza ciężkiego sprzętu. Znaczenie mają nie tylko długie odcinki, ale i łącznice – czasem nawet zaledwie kilkusetmetrowy odcinek jest ważny, bo pozwala np. uniknąć zmiany czoła – potwierdził ppłk Jamroży.
Kluczowa rola portów. Nie tylko polskich
Rolę północnego
hubu logistyki wojskowej będą odgrywały polskie porty bałtyckie. Sprawne zaplecze kolejowe będzie niezbędne, by rozwozić z nich ładunki po całym kraju. – Bardzo liczymy na
głębokowodny port w Świnoujściu – zadeklarował ppłk Jamroży. Flanka wschodnia będzie jednak zaopatrywana nie tylko poprzez Świnoujście, Szczecin, Gdańsk i Gdynię, ale i poprzez wielkie porty w Belgii czy Holandii.
Polska chce, by znaczenie mobilności wojskowej (zwłaszcza z zachodu na wschód) w unijnej polityce transportowej nadal rosło. – Mobilność wojskowa ma być „siłą wyższą” UE – stwierdził ppłk Jamroży. – Trwają ustalenia nowych rozporządzeń w tej sprawie. Do naszych zabiegów dołączyła nie tylko Litwa, ale i np. Luksemburg – poinformował.
Wielu ważnych obserwacji na temat roli kolei we współczesnej wojnie dostarczyła wojna w Ukrainie. – To również wyzwania organizacyjne, takie jak konieczność posiadania lokomotyw spalinowych. Muszą one mieć też funkcję ogrzewania składów pasażerskich – zaznaczył Rachwalski. Oprócz samego transportu oddziałów, ich uzbrojenia i zaopatrzenia kolej ma też bowiem pierwszorzędne znaczenie w ewakuacji zagrożonej ludności cywilnej.