Stadler, bez zaskoczenia, nie planuje startu w przetargu na tabor na ponad 300 km/h dla PKP Intercity. Producent skupia się w Polsce na pojazdach regionalnych produkowanych dla KM czy Litwy, a także chce znowu zaistnieć na rynku tramwajowym. Kluczem do tego będą... Helsinki.
W ostatnim czasie Stadler Polska podpisał
umowę na dostawę 10 lub nawet 20 fabrycznie nowych Flirtów dla Wielkopolski. Pojazdy z zamówienia podstawowego trafią do Kolei Wielkopolskich
w niecałe 2 lata od zawarcia umowy. To jednak nie jedyna umowa, jaką Stadler realizuje na polskim rynku.
O obecnych kontraktach Stadler Polska oraz planach w zakresie rynku tramwajowego rozmawiamy z wiceprezesem producenta, Arkadiuszem Świerkotem.
Jakub Rosler, Rynek-Kolejowy: Zapytam o Mazowsze. Stadler realizuje rekordowy kontrakt na łącznie 75 jednostek dla Kolei Mazowieckich. Czy wszystkie pojazdy z tego kontraktu dostarczycie w tym roku?
Arkadiusz Świerkot, członek zarządu Stadler Polska: Nie. Odbiory pojazdów zaczynają się w kwietniu bieżącego roku i będą trwać nieprzerwanie do końca roku 2027. W grudniu 2025 r. Mazowsze postanowiło zawrzeć ostatnią umowę wykonawczą i dzięki temu dostarczymy łącznie 75 pięcioczłonowych Flirtów w ramach dwóch umów: 15 z opcją na 10 kolejnych oraz umowy ramowej na 50 pojazdów, której pokłosiem są 4 umowy wykonawcze.
Jakie inne kontrakty kolejowe – poza Flirtami dla KW i dla Mazowsza – realizujecie jeszcze jako Stadler Polska?
W tej chwili dostarczamy z Siedlec
między innymi dwa typy pojazdów dla Litwy. To pięcioczłonowy EZT w wersji Intercity i trójczłonowy pojazd bateryjny w wersji regionalnej. W sumie 15 pojazdów. Do tego realizujemy
dostawy pojazdów podmiejskich dla fińskich kolei VR. Obecnie jednak fabryka w Siedlcach jest w większości „zazieleniona” pojazdami dla Kolei Mazowieckich.
A jeżeli chodzi o tramwaje – to czy Stadler Polska realizuje jakieś zamówienia dla zagranicznych podmiotów?
Aktualnie nie produkujemy tramwajów dla polskich miast, ale realizujemy w Siedlcach zamówienia dla niemieckich miast
Rostock i
Halle oraz dla Hagi w Niderlandach. Do Halle dostarczamy tramwaje w dwóch długościach – 32-metrowy oraz dłuższy, 43-metrowy.
To ile pojazdów dla każdego z trzech wymienionych miast już dostarczyliście i jak to wygląda na dokładnych liczbach?
Kontrakt z Halle obejmuje dostawę w sumie 56 tramwajów, do Rostocku dostarczymy 30, a do Hagi 62 pojazdy. Są to pojazdy typu TINA – to nowa platforma tramwajów Stadlera. Pierwsze pojazdy są już w każdym z tych miast.
Co z polskim rynkiem tramwajowym? Czy jako Stadler nadal będziecie chcieli być tu jeszcze obecni?
Naszą ambicją jest dostarczać tramwaje polskim klientom. Tym bardziej, że pojazdy TINA to produkt polski. Pudła są spawane i lakierowane w naszym zakładzie z Środzie Wielkopolskiej. Ramy wózków także. Falowniki zaś pochodzą z nowo otwartego zakładu Stadler Converter w Białymstoku. Jednak na polskim rynku konkurencja jest bardzo duża i silna. PESA produkuje dobry tabor i musimy się z tym mierzyć. Nie zawsze także technika, którą oferujemy, a są to pojazdy z najwyższej półki, przebija się w kryteriach oceny ofert, kiedy głównym kryterium jest cena. To jest dla nas wyzwanie. Tramwaje z rodziny TINA to pojazdy zaawansowane technologicznie i to ma odzwierciedlenie w cenie.
Wciąż
czekamy na zawarcie umowy w Helsinkach. Nasza oferta została oceniona przez zamawiającego jako najkorzystniejsza, ale konkurencja, Skoda, odwołała się od tej decyzji i postępowanie odwoławcze nadal się toczy. Jeśli potwierdzi się wybór naszej oferty, to tramwaj, który Stadler Polska będzie budował w Siedlcach dla Helsinek, będzie dobrą bazą i spełnieniem wymogów polskich przewoźników tramwajowych.
Ostatnie pytanie – czy Stadler Polska wystartuje w przetargu na tabor KDP dla PKP Intercity?
Odpowiem krótko – nie.