PKP PLK nie rozważa połączenia 4 spółek utrzymaniowych (ZRK DOM, Dolkom, PPM-T oraz PNUiK) w jedną dużą spółkę. PLK jest też coraz bliżej przejęcia Telkolu a ponadto spółka analizuje też przyszłość utrzymania sieci trakcyjnej, choć PLK nie rozważa raczej pełnego przejęcia PGE Energetyka Kolejowa.
PKP PLK chce rozwijać swoją grupę kapitałową i mocno stawiać
na rozwój spółek zależnych - przypomnijmy, że grupa składa się obecnie z łącznie 7 podmiotów (poza PLK to także CargoTor, Dolkom Wrocław, PNUiK Kraków, PPM-T, Trakcja oraz ZRK-DOM z Poznania).
Telkol i grunty
Szerzej o roli, jaką ma pełnić grupa
kapitałowa PLK pisaliśmy tutaj, natomiast podczas niedawnego śniadania prasowego na ten temat do przyszłości grupy szerzej odnosił się prezes PLK, Piotr Wyborski. Prezes był pytany m.in. o to, czy PLK zakłada możliwość obcego wejścia kapitałowego do spółek z grupy.
– Nie zakładamy zmian, jeśli chodzi o grupę kapitałową. W naszej strategii założyliśmy z kolei przejmowanie innych podmiotów, które są ściśle związane z działalnością zarządcy infrastruktury. Mówię tutaj o spółce Telkol, w przypadku której na mocy listu intencyjnego sprzed 2 lat rozmawiamy z PKP S.A., żeby te zasoby telekomunikacyjne przejąć do naszej grupy. Obecnie udało się zakończyć rozmowy transakcyjne i razem z PKP S.A. przygotowujemy mechanizm finansowy, zgodnie z którym udziały Telkolu zostałyby przeniesione do PLK – przekazał Piotr Wyborski, jednocześnie przypominając, że wciąż w dyskusji jest temat gruntów kolejowych, które miałyby trafić do PLK.
– One (grunty - przyp. red.) zostały wycenione i razem z partnerem (PKP S.A. - przyp. red.) szukamy rozwiązania, aby te grunty przenieść – dodawał szef PLK.
Przypomnijmy, że sprawa z przeniesieniem gruntów (głównie pod liniami kolejowymi) z PKP S.A. do PKP PLK ciągnie się od wielu lat i szczęśliwego końca tej drogi niestety nie widać,
o czym mówił nam ostatnio chociażby prezes PKP S.A.
Jak PLK będzie utrzymywać sieć trakcyjną? Analizy trwają
Prezes Wyborski był również pytany o możliwość przejęcia przez PKP PLK spółki PGE Energetyka Kolejowa.
– Moim zdaniem PGE Energetyka Kolejowa jest zbyt dużą spółką, która mogłaby przejść bezpośrednio do PKP PLK, natomiast jesteśmy w trakcie analizy docelowego modelu utrzymania, jeśli chodzi o sieć trakcyjną. Utrzymanie sieci trakcyjnej wymaga floty kilkudziesięciu pojazdów trakcyjnych, a do tego kilkuset pracowników. Od lat te usługi świadczy nam PGE Energetyka Kolejowa, natomiast w związku z tym, że z końcem 2027 roku kończy nam się 5-letnia umowa na utrzymanie sieci, zastanawiamy się, w jaki sposób realizować to dalej. Musimy zdecydować na ile chcielibyśmy kontynuować obecny model, a na ile chcielibyśmy albo część robić samodzielnie i rozwijać swój potencjał, albo też po prostu wykonać badanie potencjału rynkowego w tym zakresie, zwłaszcza, że wiemy, że on dość mocno wzrósł w ostatnich latach – odpowiedział Wyborski.
O tym, że PLK zastanawia się, co zrobić dalej z utrzymaniem sieci trakcyjnej
pisaliśmy już kilka miesięcy temu w tym tekście. Spółka musi podjąć decyzje szybciej niż później, bowiem obecna umowa z PGE Energetyka wygasa za nieco ponad rok.
Jedna spółka utrzymaniowa? Raczej się nie wydarzy
PLK nie planuje za to budować jednej dużej spółki utrzymaniowej, która mogłaby powstać chociażby z połączenia 4 spółek typowo utrzymaniowych - PNUiK, ZRK DOM, Dolkom-u oraz PPM-T.
– 10 lat temu pojawił się pomysł połączenia tych 4 spółek, ale wtedy analizy pokazały, że efekt byłby niewspółmierny do samej zmiany organizacyjnej. Zysk finansowy dawał oszczędności na poziomie rzędu 3–4% i myślę, że dziś ten rezultat mocno by się nie zwiększył, patrząc na to, jak spółki zmieniły się przez ostatnie lata. Dlatego na dziś dla nas najważniejsze jest wykorzystanie potencjału spółek, wzrost wykorzystania tych nowoczesnych maszyn, które pozostają w ich gestii - żeby one nie stały, a pracowały jak najwięcej, i żeby nasze spółki były jak najbardziej efektywne – przekazał Piotr Wyborski.
Prezes PLK dodał, że aktualnie największym wyzwaniem dla spółki będzie realizacja ogromnego programu inwestycyjnego i nie jest to dobry moment, żeby dokonywać dużych zmian w funkcjonowaniu spółek.
– Przy dzisiejszej sytuacji, w której w przyszłym i jeszcze kolejnym roku widzimy zagrożenia wystąpienia wąskich gardeł na rynku budowlanym, kiedy nasz program inwestycyjny w pełni się rozkręci po podpisaniu właściwych umów na prace budowlane, nie chcemy wprowadzać zmiany organizacyjnej, bo mogłoby to zaburzyć funkcjonowanie spółek i nie dać konkretnych i istotnych rezultatów finansowych i organizacyjnych – powiedział Piotr Wyborski.
Przypomnijmy, że PLK realizuje aktualnie rekordową liczbę i skalę przetargów, a spółka ma do wydania
grubo ponad 50 mld złotych w ramach już ogłoszonych postępowań jak i w ramach dopiero co podpisanych umów. Spółki zależne mają docelowo odpowiadać za około 20% realizowanych kontraktów, tak jak ma to miejsce obecnie. Resztę PLK chce pozostawić rynkowi budowlanemu.