W miejscu, w którym zaczynała się produkcja telefonów dla potrzeb przedwojennych PKP, dziś powstają zaawansowane systemy sterowania ruchem eksportowane daleko poza Europę. Większość z nich jest nie tylko produkowana na miejscu, ale i opracowywana przez polskich inżynierów. Katowicki zakład Alstomu, jako spadkobierca tradycji ZWUS i przedwojennego Zapotelu oraz Telsygu, obchodzi stulecie istnienia.
Koncern Alstom zatrudnia dziś w Polsce ponad 5000 pracowników (uwzględniając także zakłady taborowe) w 9 lokalizacjach. W katowickim zakładzie, skoncentrowanym na sygnalizacji i systemach sterowania, pracuje ok. 1100 osób, w tym ok. 800 inżynierów w różnych obszarach. Założony w 1926 r. w Wełnowcu – na długo przed jego przyłączeniem do Katowic – Zapotel (Zachodnio-Polska Budowa Telefonów) miał początkowo zaledwie 15-osobową załogę. Przez następnych sto lat zmieniały się nazwy firmy, jej właściciele, formuła organizacyjna, skala działalności, asortyment, technologie – lecz pozostała tradycja. – Przywiązujemy dużą wagę do dziedzictwa przemysłowego – deklaruje prezes Beata Rusinowicz.
fot. archiwum ZWUS (1935 r.)Największym klientem katowickiego zakładu Alstomu pozostają niezmiennie PKP PLK. W latach 2012-2015 specjaliści z Katowic – jeszcze pod skrzydłami Bombardiera – wdrożyli system ERTMS na pierwszym, pilotażowym odcinku (
magistrala E30 między Legnicą a granicą polsko-niemiecką). W roku 2020 wykonali prace umożliwiające
podniesienie prędkości na linii E65 Warszawa – Gdańsk do 200 km/h. Teraz do najważniejszych kontraktów należy
uruchomienie ERTMS poziomu 2 na Centralnej Magistrali Kolejowej, systemy sygnalizacyjne dla modernizowanego
węzła katowickiego i dla
Towarowej Obwodnicy Poznania.
– Polska sieć kolejowa jest trzecią największą w Europie. Zapewnianie na niej bezpieczeństwa to wyzwanie. Nasze zespoły zajmujące się utrzymaniem urządzeń i usuwaniem ewentualnych usterek pracują 24 godzin na dobę, 7 dni w tygodniu – podkreśla dyrektor zarządzający Alstom Polska Adam Juretko. Systemy Alstomu (często wykonane jeszcze za czasów Bombardier Transportation, przed zakończonym w 2021 r. przejęciem tego koncernu) działają dziś na ponad 220 stacjach, w przeszło 30 lokalnych centrach sterowania i na prawie 2000 przejazdach kolejowo-drogowych (skomputeryzowane systemy sygnalizacji). Łączna długość linii wyposażonych w ETCS produkcji dzisiejszego Alstom Katowice wynosi ok. 560 km, a kolejnych 500 km jest w trakcie realizacji.
W sumie takie czy inne urządzenia wyprodukowane w Katowicach działają na blisko 50% infrastruktury kolejowej w Polsce. Można spotkać je również w taborze: według przedstawicieli Alstomu liczba pojazdów wyposażonych w urządzenia pokładowe ETCS firmy to, jak dotąd, ok. 350. – Jesteśmy liderem rynku – podsumowuje Juretko.
fot. AlstomW portfolio zakładu znajduje się kilka tysięcy pozycji – od prostych komponentów, takich jak przekaźniki czy czujniki, po produkty systemowe. – Praktycznie wszystko, czego potrzeba, od pomysłu do przemysłu tworzymy w Katowicach. To wyróżnia nas w branży. Sami zajmujemy się zarówno projektowaniem, jak i inżynierią, zarządzaniem projektami, produkcją, instalacjami, testami i uruchomieniami oraz kompleksowym utrzymaniem podczas eksploatacji – wylicza Juretko.
– Naszym atutem jest kompleksowość. Nie chcemy produkować wszystkiego do naszych wyrobów: staramy się utrzymywać podstawowe i krytyczne procesy i operacje, mające wpływ na bezpieczeństwo naszych wyrobów – rozwinął ten temat jeden z oprowadzających podczas późniejszego zwiedzania zakładu. – Dzięki temu możemy szybko przeprowadzać adaptacje na różne rynki, podobnie jak prototypowanie. Wiele aktywności, związanych choćby z obróbką, zlecamy jednak na zewnątrz ze względu na cenę i dostępność – zaznaczył.
Przewidywany czas eksploatacji nowo oddawanych dziś do użytku systemów wynosi 25-30 lat. Mniej więcej tyle samo – około ćwierci wieku – trwałoby, zdaniem pracowników zakładu, manualne przetestowanie wszystkich ok. 20 tysięcy możliwych dróg przebiegu na
stacji Gdynia Port (za dostawę systemu sterowania również tu odpowiadał Alstom). – Układ torowy jest bardzo skomplikowany i gęsty: z głowicy rozjazdowej można wjechać na 39 torów! Nasz system wspiera tu pracę dyżurnego ruchu, podpowiadając mu dynamicznie wybór możliwych dróg jazdy. Komisja odbierająca system miała tu bardzo dużo pracy – przygotowaliśmy więc dla niej specjalne narzędzia wspierające, dzięki którym testowanie potrwało zaledwie kilka miesięcy – wspominał Piotr Antoszewski z Laboratorium Testów i Integracji Systemów SRK.
fot. AlstomInny dostarczony przez Alstom system o podobnym stopniu skomplikowania to ten dla stacji LCS Warszawa Zachodnia. – To ogromny węzeł,
obsługujący dziennie ponad tysiąc pociągów – w godzinach szczytu nawet 70 na godzinę! Zakłócenia w tym węźle powodują efekt domina. Aplikacja musi więc działać nie tylko bezpiecznie, ale i być funkcjonalna – maksymalnie ułatwiać dyżurnym sterowanie ruchem. Liczba przypadków testowych dla takich obiektów to nawet pół miliarda – tyle sprawdzeń jest potrzebnych, by potwierdzić, że aplikacja działa bezpiecznie i funkcjonalnie – podkreślił pracownik laboratorium.
– Standardy bezpieczeństwa są szalenie wysokie – dlatego tak rzadko zdarzają się wypadki związane z urządzeniami sterowania. Nastawnica komputerowa ma uniemożliwiać podejmowanie decyzji negatywnych z punktu widzenia bezpieczeństwa: nawet gdyby dyżurny chciał doprowadzić do wypadku, musi się postarać – podał przykład zatrudniony w Alstom Polska specjalista Michał Penkala.
W siedzibie Alstomu w Katowicach działa jedyne dziś w Polsce stanowisko do testów kompatybilności urządzeń pokładowych z przytorowymi (złożone z systemu zależnościowego, nadrzędnego, radioblokady i systemów pokładowych). – Tylko my możemy realizować testy w pełni w laboratorium. Zostało ono pozytywnie zweryfikowane przez Ośrodek Certyfikacji Transportu Politechniki Warszawskiej. To duża oszczędność pieniędzy i czasu: nie musimy wynajmować lokomotywy ani rezerwować rozkładu jazdy – podkreśla Antoszewski.
fot. AlstomInny unikatowy w skali kraju obiekt to środowisko testowe sterowania ruchem uwzględniające system ERTMS poziomu 2. zostało ono stworzone we współpracy z Politechniką Śląską, a następnie przekazane uczelni jako pomoc dydaktyczna dla studentów. Na liście współpracujących uczelni są także Politechniki: Łódzka, Krakowska i Warszawska oraz Uniwersytet Radomski. – Wyposażamy laboratoria, współtworzymy programy nauczania, prowadzimy kursy – wylicza dyrektor Juretko.
Oprócz laboratoriów testowych i projektowych przybyli do Alstomu dziennikarze mieli możliwość odwiedzić serwerownię, automatyczną linię montażu komponentów elektronicznych, halę integracji wyrobów gotowych i halę maszyn. W tej ostatniej jednemu z urządzeń nadano imię „Jorguś” (górnośląska wersja imienia „Jerzy”) na cześć sławnych pracowników firmy z przeszłości: Jerzego Kukuczki i Jerzego Dudy-Gracza. Przedstawiciele Alstomu dzielili się także innymi ciekawostkami z historii zakładu, takimi jak fakt opracowania w 1957 r. przez jego pracowników prototypu „autoskutera” (mikrosamochodu, niewdrożonego do produkcji).
fot. archiwum ZWUSWyroby powstające w katowickim zakładzie Alstomu są eksportowane prawie na wszystkie kontynenty (wyjątkiem jest Australia). – Nie tylko dostarczamy produkty – realizujemy całe projekty. Gdy współdziałamy z innymi oddziałami Alstomu, najczęściej realizujemy zadania inżynierskie – zaznacza Juretko. Przykłady takiego współdziałania to inwestycja na linii metra w Rotterdamie czy
Tren Maya w Meksyku.