Podczas wrześniowego strajku maszynistów w dwóch pociągach PKP Intercity ponownie doszło do przesunięcia obręczy w zestawach kołowych z powodu nadmiernego hamowania do 20 km/h. Pasażerowie obu pociągów z opóźnieniem dotarli do celu a wiceminister Piotr Malepszak krytykuje “nieprzemyślaną” formę strajku i czeka na raport UTK
Po
wypadku IC Koziołek w którym zginęła jedna z pasażerek ( w ostatnich dniach
zmarł również kierowca feralnej betoniarki, która wjechała pod nadjeżdżający pociągi Intercity) Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych zorganizował
protest polegający na jeździe z prędkością 20 km/h przez przejazdy kolejowo-drogowe w piątek, 11 września.
Choć od akcji
dystansowały się inne organizacje zrzeszające maszynistów, to strajk wpłynął na ruch kolejowy w całej Polsce i przyniósł ponad 30 tysięcy minut opóźnień a
także 203 opóźnione pociągi PKP Intercity. Strajk trwał tylko przez pierwszą połowę doby, choć pierwotnie zapowiadano, że potrwa przez cały dzień, 11 września.
Znowu problemy z obręczami
Jak wynika z naszych informacji, akcja protestacyjna oraz ciągłe rozpędzanie i hamowanie pociągami pasażerskimi do 20 km/h sprawiły, że w dwóch pociągach PKP Intercity ponownie doszło do przesunięcia obręczy w zestawach kołowych. Była to identyczna sytuacja jak ta sprzed kilku miesięcy, gdy w pociągu IC Żeglarz doszło do podobnej usterki skutkującej finalnym
obniżeniem prędkości dla wagonów Intercity z wózkami 4ANcS ze 160 na 150 km/h i wydłużeniem czasu jazdy
setek pociągów każdego dnia aż do wrześniowej korekty rozkładu jazdy.
Nasze informacje potwierdziło biuro prasowe przewoźnika.
– Potwierdzamy, że w dniu 11.09.2026 r, w pociągach IC Stoczniowiec (z Gdyni do Zielonej Góry - przyp. red.) i IC Ślązak (ze Szczecina do Przemyśla - przyp. red.) zarejestrowano zdarzenia związane z przesuniętą obręczą na zestawie kołowym. Przesunięcie obręczy kół spowodowało odwołanie pociągu IC Stoczniowiec na odcinku Zbąszyń - Zielona Góra Główna - podróżni zostali przesadzeni do innych pociągów rejsowych PKP Intercity i POLREGIO. Natomiast pasażerowie składu IC Ślązak do Poznania dojechali pociągami regionalnymi (zdarzenie zarejestrowano w Rokietnicy - przyp. red.), a do Krakowa – zastępczą komunikacją autobusową – napisało biuro prasowe PKP Intercity.
PLK potwierdza i wylicza opóźnienia
Sytuacją potwierdza także zarządca infrastruktury, PKP PLK.
– To prawda, doszło do takich wydarzeń w dniu strajku maszynistów (11.09.2026), dotyczyły tych właśnie pociągów (IC Ślązak oraz IC Stoczniowiec - przyp. red.). W obu przypadkach doszło do przesunięcia obręczy w zestawie kołowym – mówi rzeczniczka prasowa PKP PLK, Rusłana Krzemińska.
Jak dodała przedstawicielka PLK, oba zdarzenia wygenerowały odpowiednio: 114 minut opóźnienia (pociąg z Gdyni do Zielonej Góry) oraz 53 minuty - pociąg do Przemyśla. W obu przypadkach mówimy o opóźnieniach pierwotnych.
Tylko dwa przypadki na całej sieci
Biuro prasowe PKP intercity przekazało nam również, że w dniu strajku maszynistów wykryto stany awaryjne w jeszcze 7 innych pociągach, jednak po weryfikacji nie zostały one potwierdzone. Intercity zapewniło nas także, że regularnie dokonuje oględzin i przeglądów wózków z kołami obręczowymi, a od momentu ograniczenia ich prędkości do 150 km/h nie wystąpiły inne problemy z przesunięciem obręczy, poza dwoma przypadkami z 11 września.
PKP PLK poinformowała nas z kolei, że 11 września doszło tylko do dwóch wspomnianych uszkodzeń taboru na skutek nadmiernego hamowania i dohamowywania składów na całej sieci kolejowej zarządzanej przez PLK.
Malepszak: Nieprzemyślana i nie konsultowana z maszynistami forma strajku
Do strajku maszynistów oraz wpływu na tabor PKP Intercity odniósł się również wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. CPK, Piotr Malepszak.
– ZZMK to ważny Związek Zawodowy działający na kolei, znam bardzo wielu zacnych maszynistów, ale kierownictwo ZZMK ma złe pomysły dla zwrócenia na siebie uwagi i przede wszystkim bawi się w politykę. Warte podkreślenia jest że od tego protestu odcięły się inne związki zawodowe na kolei zrzeszające maszynistów. Rozmawiałem z maszynistami i maszynistami instruktorami i wielu stwierdziło że można było przewidzieć, że z takich nadmiarowych, intensywnych hamowań do 20 km/h, pociągami na długości setek kilometrów na zestawach kołowych które nie są dostosowane do tego typu hamowań, mogą wyniknąć dodatkowe problemy techniczne, groźne dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego – mówi nam Piotr Malepszak i dodaje, że jego zdaniem forma protestu była nieprzemyślana i przede wszystkim nie został skonsultowana z maszynistami.
– Forma protestu była nieprzemyślana i nieskonsultowana z maszynistami, którzy codziennie prowadzą pociągi na naszej sieci kolejowej. Pomimo tego że niewielu maszynistów wzięło udział w tym proteście, bo było to ok. 5% maszynistów mających uprawnienia do prowadzenia pociągów i ok. 18% maszynistów prowadzących pociągi w tym dniu, to jednak skala utrudnień dla pasażerów była bardzo duża ze względu na rekordową w historii naszej sieci pracę eksploatacyjną w ruchu pasażerskim. Łączna wartość opóźnień przekroczyła 35 000 minut, czyli ponad 24 dni. W ruchu towarowym skala protestu praktycznie nie wystąpiła. Od maszynisty PKP Cargo usłyszałem, że głupotą byłoby wykonywanie takich hamowań ciężkim pociągiem towarowym i narażanie się na ryzyko rozerwania pociągu i innych problemów – dodaje wiceminister nadzorujący kolej.
Malepszak przekazał nam również, że zwrócił się do Prezesa UTK o zbadanie okoliczności zaistniałych 11 września zdarzeń i przedstawienie ustaleń na zespole bezpieczeństwa.