– Nie chcę przesądzać tej sprawy. Nie interesuje mnie kto ma rację, czy dyrektor, czy kierownik, interesuje mnie to, w jakiej sytuacji zostali postawieni pasażerowie tego pociągu (…) trzeba to wyjaśnić i wyciągnąć konsekwencje – powiedział Dariusz Klimczak, minister infrastruktury.
Dzisiaj rano (27 październik) gościem Radia Zet był minister infrastruktury Dariusz Klimczak, którego spytano
o awanturę do jakiej doszło ostatnio na pokładzie Pendolino PKP Intercity. Bogdan Romanowski chciał się dowiedzieć dlaczego „dyrektor wykonawczy do spraw handlowych PKP Intercity, jeden z najbliższych zaufanych prezesa PKP Intercity, doprowadził swoim karygodnym zachowaniem do hospitalizacji kierownika pociągu, kryzysu wizerunkowego PKP Intercity i zmuszenia, i chyba to jest najważniejsze, 400 pasażerów Pendolino do przesiadki i opóźnień w podróży”.
Prowadzący spytał także czy takie zachowania to norma w spółkach zarządzanych przez PSL powołując się przy tym na pytania zadawane przez posła Moskala.
– Bzdury opowiada ten poseł. To jest ten sam poseł, który jeszcze nie wytłumaczył się, po co latał na Ibizę – odpowiedział Klimczak i dodał, że PKP Intercity prowadzi w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.
– Nie chcę przesądzać tej sprawy. Nie interesuje mnie kto ma rację, czy dyrektor, czy kierownik, interesuje mnie to, w jakiej sytuacji zostali postawieni pasażerowie tego pociągu (…) trzeba to wyjaśnić i wyciągnąć konsekwencje. I ja buduję dobry wizerunek polskiej kolei. Pasażerowie nam ufają, mamy ich coraz więcej, dlatego nie może dojść do tego typu sytuacji – mówił Klimczak.
Jak informowaliśmy wcześniej
dyrektor wykonawczy PKP Intercity miał grozić członkom personelu składu EIP, którym jechał, obrzucać ich wulgaryzmami, a nawet naruszyć nietykalność cielesną kierownika pociągu. Kierownik trafił do szpitala, a pociąg został odwołany na końcowym odcinku trasy. Spółka PKP Intercity
twierdzi, że sprawa na razie nie jest jednoznaczna, zapowiada jej rzetelne zbadanie – i twierdzi, że jak dotąd przemocy fizycznej nie potwierdzono, a pracownicy być może naruszali zasady bezpieczeństwa.