Wszystko wskazuje na to, że utrudnienia na linii białostockiej zostały jedynie odroczone w czasie. PKP PLK zapowiada wejście z robotami „w szerszym zakresie” w połowie czerwca. – Program inwestycyjny rozpędza się, w roku 2014 chcemy wydać ponad 7 mld zł na inwestycje – zapowiada Andrzej Pawłowski, wiceprezes zarządcy infrastruktury.
Cięcia na linii Warszawa – Białystok miały nastąpić już od 9 marca. Jako przyczynę określono „intensywne prace modernizacyjne prowadzone przez zarządcę infrastruktury i wynikającą z nich konieczność modyfikacji oferty”. Tymczasem okazało się, że żadnych zasadniczych prac… nie będzie. Po protestach mieszkańców, samorządowców i interwencji Ministerstwa pociągi w rozkładzie przywrócono. – Jeżeli chodzi o trasę na Białystok, to chcieliśmy wcześniej wejść z robotami w szerszym zakresie na odcinku od Rembertowa do Sadownego. Ze względu na to, że nie uzyskaliśmy wszystkich pozwoleń administracyjnych na prowadzenie tego typu robót musieliśmy ten zakres ograniczyć. Nie chcieliśmy doprowadzić do sytuacji, że odwołamy pociągi, a roboty nie będą wykonywane. Dlatego też była korekta rozkładu, żeby przywrócić te pociągi, które się dało – wyjaśnia teraz Andrzej Pawłowski, wiceprezes PKP PLK.
Do czerwca
Radość pasażerów może być jednak krótka, bo niedługo faktycznie rozpoczną się prace remontowe. – W szerszym zakresie na linię białostocką wejdziemy 14 czerwca. Będziemy musieli przygotować nową organizację ruchu i pewnie będzie wymagane odwołanie niektórych pociągów. Będziemy starali się pociągi dalekobieżne na stacjach pośrednich, żeby zabierały pasażerów jadących do Warszawy – mówi Pawłowski.
Jak wyjaśnia przedstawiciel zarządcy infrastruktury, odwoływanie pociągów oznacza stratę dla PKP PLK. – Decyzje o odwołaniu pociągów są zawsze trudne. To ostateczność. Staramy się korzystać z różnych wariantów, np. zatrzymywanie pociągów dalekobieżnych i zabieranie podróżnych dalej w pociągach podmiejskich, żeby pasażerowie w jak najmniejszym stopniu odczuli utrudnienia – zaznacza wiceprezes PKP PLK.
Zamknięć coraz więcej
Pasażerowie nie tylko na linii białostockiej muszą się liczyć z kolejnymi utrudnieniami. – Jesteśmy w historycznym momencie – modernizacje są prowadzone w skali dotąd niespotykanej. Co roku modernizujemy ponad 1000 km torów, w 2014 r. chcemy objąć modernizacją już prawie 2000 km torów. Program inwestycyjny rozpędza się, w roku 2014 chcemy wydać ponad 7 mld zł na inwestycje. Od 9 marca jest ok. 2000 lokalizacji zamknięć – wylicza Andrzej Pawłowski.
Celem tych zadań inwestycyjnych, oprócz poprawy parametrów sieci, jest zwiększenie bezpieczeństwa. – Jest ono dla nas priorytetem. Prowadzimy wiele zadań, żeby jego poziom się poprawiał. Widać już pierwsze efekty: statystyki za rok 2013 są najlepsze w historii działania spółki. Liczba wypadków w stosunku do roku poprzedniego zmalała o 8%, natomiast liczba poszkodowanych aż o 29% – chwali się Pawłowski. Jak dodaje, nadal większość zdarzeń stanowią wypadki na przejazdach kolejowo-drogowych oraz związane z przebywaniem osób postronnych na terenach kolejowych.