Podczas posiedzenia sejmowej infrastruktury poświęconej sytuacji ekonomicznej zakładów naprawczych taboru kolejowego, swe opinie przedstawili menadżerowie poszczególnych spółek, związkowcy i posłowie. Konsternację pośród zebranych wywołała jednak wypowiedź wiceministra infrastruktury, który stwierdził, że nie będzie "ręcznego dzielenia zamówień".
Niektóre wypowiedzi z posiedzenia komisji:
Krzysztof Kłak, prezes Fabryki Wagonów Gniewczyna: Nasza branża jest jednym z najważniejszych segmentów gospodarki. Jesteśmy w tragicznym momencie. Takiego kryzysu nie było od wielu, wielu lat. PKP Cargo lawinowo traci przewozy, a sytuacja tej spółki jest nierozerwalnie połączona z naszą - a zakłady napraw taboru zatrudniają przecież łącznie 18 tys. pracowników.
Zbigniew Konieczek, prezes Newagu Nowy Sącz: Kieruję spółką od 2001 roku. Wszystko wskazuje na to, że powtórzą się krytyczne lata 2001 i 2002. Zaczynają się zatory płatnicze. Nie płacą PKP Przewozy Regionalne, problemy z tym zaczynają mieć PKP Intercity i PKP Cargo. Już ogłosiłem zwolnienia, które obejmą 1/3 załogi. To 400 osób.
Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów: PKP Cargo jest na siłę prywatyzowane poprzez upadłość. Jeśli nie będzie skomasowanej akcji jej ratowania, już wkrótce spółki nie będzie w ogóle. Podobny los czeka PKP Intercity, jeśli rząd wreszcie się tym nie zajmie. W Polsce nie ma równej konkurencji, ponieważ PKP Cargo z bagażem długów jest poddawana konkurencji z przewoźnikami, których właścicielami są podmioty zagraniczne.
Tomasz Zaboklicki, prezes PESA Bydgoszcz: Ja już zwolniłem 200 osób i szykuję się do zwolnienia kolejnych 300-400 pracowników. Ale teraz trzeba zaproponować rozwiązania. Reforma PKP PR była moim zdaniem słuszna. Trzeba szybkich decyzji remontowych urzędów wojewódzkich, Zamówienia od PKP PR będą, ale w drugiej połowie roku. Do tego czasu na pewno będą zwolnienia.
Adrian Furgalski, ZDG TOR: ZNTK-i podjęły już decyzje o zwolnieniu razem ok. 1600 osób, ale tak naprawdę zagrożona jest obecnie połowa z wszystkich 18 tys. zatrudnionych. Dla mnie niezrozumiałe jest zwalania wszystkiego na kryzys, kiedy mieliśmy ogromne zaniedbania w restrukturyzacji PKP Cargo.
Juliusz Engelhardt, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury: Trudno mi się odnieść do opinii przygotowanej przez ZDG TOR, ponieważ po prostu jej nie otrzymałem. Dzielenie zleceń z PKP Cargo przez ministerstwo to cofnięcie się do poprzedniej epoki. Nie będziemy w ręczny sposób sterować podmiotem rynkowym. Poza tym nie mamy do tego niezbędnych instrumentów. Nie tędy droga. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, dlaczego w PKP PR tak wolno idą procedury związane z przetargami na zakup i modernizacje taboru. To już leży w gestii samorządów.
Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo: Zwolnienia są faktem, ale dokonujemy tego tak, aby były one jak najmniej bolesne społecznie. Tniemy koszty we wszystkich sferach. Obniżono płace zarządu, będą redukcje zatrudnienia w Centrali spółki. Kiedy mamy własne zakłady naprawcze, wykorzystujemy je z pełną determinacją. Biorąc pod uwagę obecną sytuację ekonomiczną, nie zlecimy na zewnątrz nic. Jeśli coś się zmieni, wówczas będziemy chcieli współpracować z państwa firmami.
Janusz Piechociński, PSL: Dramatyczna sytuacja w PKP Cargo i jego zaplecza za chwilę pojawi się w PKP PLK. Wnoszę więc o powołanie międzyresortowego zespołu ds. kolejnictwa. Trzeba wyczuć powagę sytuacji. Rząd słowacki tak zrobił i przeznaczył 130 mln euro na towarowego przewoźnika kolejowego.
Ryszard Ekiert, prezes ZNTK Łapy: Prezes Balczun wydał wyrok śmierci na zakłady napraw taboru kolejowego. Na pewno wygasimy produkcję i naprawy wagonów towarowych. Jestem pierwszym prezesem ZNTK Łapy, a po dzisiejszej wypowiedzi pana prezesa Balczuna, zanosi się na to, że także ostatnim.