- Dla nas ważny jest rezultat podpisania wieloletniego kontraktu z PKP PLK, a nie utrzymanie dla utrzymania - stwierdził Andrzej Massel, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej, podczas konferencji poświęconej kontraktowi wieloletniemu PLK z Ministerstwem Infrastruktury.
W siedzibie Polskich Linii Kolejowych dyskutowano na temat kształtu przyszłej umowy wieloletniej pomiędzy resortem a zarządcą krajowej infrastruktury kolejowej. W debacie wzięli udział także interesariusze podpisania tego kontraktu, czyli przedstawiciele przewoźników kolejowych. Minister Massel podkreślił, że najważniejszą sprawą jest zapewnienie podniesienia efektywności utrzymania infrastruktury. - Z drugiej strony jednak kontrakt utrzymaniowy powinien być traktowany jako jeden z elementów całego szeregu zadań do wykonania - zaznaczył.
- Chcąc, żeby większe środki wpłynęły do PLK, trzeba wdrożyć system, który pokaże, na co one będą kierowane, jaka jest efektywność ich stosowania. W innych krajach stawiane są wymogi dotyczące zapewnienia określonego stanu technicznego infrastruktury. Obecnie jest to bardzo trudne. Cały system finansowania jest obarczony bardzo dużą niepewnością, tak dla nas, jak i dla przewoźników kolejowych - zauważył prezes PKP PLK, Zbigniew Szafrański.
Dyrektor Ryszard Sikora z Ministerstwa Infrastruktury przedstawił założenia opracowywanego kontraktu. Wskazał także na cały szereg pytań i problemów, z którymi musi uporać się resort, pracując nad tym dokumentem. - Czy kontraktem należy objąć tylko utrzymanie? Czy nie lepiej by było, gdyby nim objąć wszystko? Czy taka kompleksowość jest możliwa? Wydaje się, że raczej powinniśmy skoncentrować nasze zasoby i działania na wybranych obszarach. Takim obszarem powinno być utrzymanie - oświadczył przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury.
Głos zabrali także przedstawiciele przewoźników kolejowych. Członek zarządu PKP Intercity Tadeusz Matyla wskazał na konieczność zawarcia w kontrakcie nie tylko kwestii związanych z utrzymaniem, ale również z działaniami inwestycyjnymi. Mówił m.in. o niezelektryfikowanych odcinkach linii (np. Ełk - Korsze), które utrudniają operatorowi prowadzenie działalności. Zdaniem prezesa Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych, zamiary Ministerstwa Infrasdtruktury to krok w złym kierunku. - W zasadzie realizowana jest zła koncepcja. Nie widać sposobu, w jaki uniknać zderzenia z górą, tzn. ze wzrostem amortyzacji związanym z inwestycjami w infrastrukturę kolejową. Im więcej inwestujemy, tym większa jest amortyzacja. Wynika to z faktu, że PLK jest spółką akcyjną, a nie agendą rządową - powiedział. Jak podkreślił, skoro podpisanie kontraktu wieloletniego nie spowoduje zwiększenia wielkości funduszy na utrzymanie, to prywatni przewoźnicy kolejowi spodziewają się w nadchodzących latach wzrostu kosztów dostępu do infrastruktury kolejowej.
- Jestem przeciwnikiem tego, żeby PLK była jednostkę budżetową. W takim podmiocie zwiększone przychody idą do budżetu. Nie ma mechanizmu, że bardziej efektywne świadczenie usług cokolwiek daje samej jednostce. Oczywiście, są formy pośrednie, ale takie zjawisko jest zwalczane przez kolejne reformy konsolidacyjne finansów publicznych. Ale rzeczywiście jest problem ułożenia stosunków pomiędzy PLK a Skarbem Państwa - stwierdził Tadeusz Syryjczyk, były minister transportu i senior expert w ZDG TOR.
Obecnie w PKP PLK kończą się prace firmy doradczej McKinsey, która bada sytuację spółki. Zaproponuje ona działania, jakie mają zostać podjęte, aby odnotowała ona oszczędności i zwiększyła przychody. Wnioski z tego audytu mają posłużyć także dla ustalenia szczegółów kontraktu wieloletniego z Ministerstwem Infrastruktury. Projekt umowy ma pojawić się w grudniu.
