Maszynista pod wpływem alkoholu zamykając drzwi przytrzasnął pasażerkę, która podróżowała z dzieckiem w wózku. Kolejarz został zwolniony. Pracę także stracił konduktor, który w Arrivie pracował niecałe pół roku. Przewoźnik wskazał, że pracownik niedostatecznie obserwował peron i za wcześnie podał sygnał do odjazdu.
Po półtora tygodnia od
niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Racławki (powiat chojnicki) znamy jego kolejne szczegóły. To ważne, bo po opisaniu przez lokalne Radio Weekend FM całej sytuacji nadal pozostało wiele znaków zapytania.
Maszynista bez alkotestu w dniu zdarzeniaWiadomo, że maszynista, który od blisko dekady pracował w Arrivie, rozpoczynał służbę już bezpośrednio na trasie. Na stacji Tuchola przejął pociąg relacji Bydgoszcz Główna – Chojnice. – Po przyjeździe do Chojnic skład ten realizował kurs powrotny w relacji Chojnice – Bydgoszcz, podczas którego doszło do tego zdarzenia. W tym dniu przed zdarzeniem pracownik nie miał przeprowadzanej kontroli trzeźwości – informuje Joanna Parzniewska-Marcinkowska, rzeczniczka Arrivy.
Dodała, że maszynista nie złożył wyjaśnień. – Bezpośrednio po zdarzeniu został objęty czynnościami prowadzonymi przez policję – wskazuje. Potem, jak już wiemy, okazało się, że ów pracownik miał blisko promil alkoholu w wydychanym powietrzu. W związku z tym został zwolniony dyscyplinarnie.
Konduktor przebywał zbyt krótko na peronieStan psychofizyczny maszynisty to jedno, ale rodzi się pytanie o udział w zdarzeniu konduktora lub kierownika pociągu. Ten w przekazach medialnych do tej pory się nie pojawiał. Dziś już wiemy, że w pociągu był też konduktor, który w spółce pracował zaledwie od maja tego roku.
– W trakcie analizy zdarzenia ustalono, że konduktor wyszedł na peron, jednak przebywał tam zbyt krótko i nie obserwował wystarczająco długo procesu wymiany pasażerów. W konsekwencji nie zauważył pasażerki opuszczającej pociąg wraz z wózkiem dziecięcym i przedwcześnie podał sygnał gotowości do odjazdu – wyjaśnia rzeczniczka Arrivy.
Jak informuje przewoźnik, jest to rażące niedopełnienie obowiązków służbowych, które skutkowało rozwiązaniem umowy o pracę w trybie dyscyplinarnym.
Arriva zapewnia, że pojazd kolejowy był sprawnyDość istotna w zdarzeniu z Racławek jest kwestia sprawności pojazdu, który realizował kurs na trasie Chojnice – Bydgoszcz Główna. Kursują tam między innymi spalinowe zespoły trakcyjne SA133 i SA134, ale przewoźnik nie konkretyzuje, jaki pojazd był zadysponowany 4 września. Zaznacza jednak, że drzwi działały właściwie, a urządzenia bezpieczeństwa funkcjonowały zgodnie z założeniami konstrukcyjnymi pojazdu.
– W momencie podania przez maszynistę sygnału do odjazdu poprzez przestawienie zadajnika jazdy w pozycję „jazda” uruchamiana jest procedura odjazdu. Powoduje ona włączenie sygnału ostrzegawczego oraz rozpoczęcie procesu zamykania drzwi – w tej fazie funkcja rewersu zostaje dezaktywowana. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w omawianym przypadku – tłumaczy Joanna Parzniewska-Marcinkowska z Arrivy.
O zdarzenie w Racławkach „Rynek Kolejowy” zapytał także Urząd Transportu Kolejowego. Chcieliśmy wiedzieć, jakie czynności podjął lub podejmie UTK w celu wyjaśnienia zdarzenia. Po przedstawieniu informacji od regulatora rynku kolejowego wrócimy do tego tematu.