Mamy dane podsumowujące ostatni, gorący weekend. PKP PLK odnotowała wtedy ponad 800 zdarzeń na sieci a każdego dnia pociągi zanotowały opóźnienia na łączną wartość setek godzin. Największym problemem dla PLK był brak zasilania w sieci trakcyjnej, zwłaszcza na linii Warszawa – Gdańsk. Dlaczego zabrakło więc prądu?
Ostatni weekend - 27 i 28 czerwca obfitował w bardzo dużo zdarzeń na sieci kolejowej zarządzanej przez PKP PLK - PLK musiała
zawiesić ruch na kilku liniach na kilka godzin, co było efektem rekordowo wysokich temperatur w całym kraju. Trudne warunki pogodowe wpłynęły także na większą awaryjność taboru kolejowego co łącznie przełożyło się na sporo trudności dla pasażerów jadących na urlop w pierwszy weekend wakacji.
Poza awariami taboru i dużymi opóźnieniami PKP Intercity zdecydowało się również
na odwołania szeregu połączeń w ostatnich dniach a ponadto przewoźnik
borykał się z dużymi problemami z klimatyzacją, choć w dużej mierze dotyczyło to składów wagonowych. Z kolei minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapewnił,
że kolejarze zrobili wszystko co mogli, aby sprostać wysokim temperaturom.
830 zdarzeń i dziesiątki tysięcy minut opóźnień
Dzięki danym od PKP PLK dowiedzieliśmy, co działo się w ostatni weekend oraz z jak dużą skalą problemów mierzył się zarządca infrastruktury.
– Za doby 27 i 28 czerwca odnotowano 830 zdarzeń spowodowanych wystąpieniem wysokich temperatur. Dotyczyły głównie zaników lub braku napięcia w sieci trakcyjnej, nierówności i deformacji torów oraz braku możliwości przełożenia rozjazdów. Dodatkowo wystąpiło 281 przypadków defektu taboru przewoźnika – mówi nam Bartosz Pietrzykowski z zespołu prasowego PKP PLK.
Wspomniane zdarzenia przełożyły się na to, że w sobotę, 27 czerwca, z blisko 5300 pociągów (5299), które przybyły do stacji końcowej, 1375 z nich zostało opóźnionych o 5 lub więcej minut. Łączny czas opóźnień wyniósł 38989 minut - ponad 649 godzin, z czego z powodu warunków pogodowych 20461 minut.
Z kolei w niedzielę z 5175 pociągów, które dotarły do stacji końcowych, 1547 miało opóźnienie większe niż 5 minut. Przełożyło się to na 55390 minut opóźnień (ponad 923 godziny) z czego z winy warunków pogodowych opóźnienia wyniosły 40762 minut. Ponadto w niedzielę z powodu pogody odwołano 123 pociągi - 64 w całej relacji oraz 59 na części trasy.
Odkształcanie szyn i brak prądu, w tym na LK9
Największymi problemami infrastrukturalnymi było odkształcenie się szyn z powodu wysokich temperatur a przede wszystkim zaniki i braki napięcia w sieci trakcyjnej, które sparaliżowały ruch na szeregu elektrycznych szlaków m.in. z Warszawy do Trójmiasta, do Olsztyna czy na świeżo zelektryfikowanej linii nr 38 na Mazurach.
Dlaczego w sieci trakcyjnej brakowało więc napięcia?
– Wysokie temperatury powodowały nadmierne wydłużanie stalowo aluminiowych przewodów ochronnych montowanych nad siecią jezdną. W kilku lokalizacjach przewody osiągały zwisy przekraczające dopuszczalne wartości. Dochodziło do ich kontaktu z elementami sieci trakcyjnej pod napięciem. To z kolei uruchamiało automatyczne zabezpieczenia, wyłączało zasilanie i prowadziło do czasowych przerw w ruchu pociągów – opisuje Bartosz Pietrzykowski.
Jak dodaje przedstawiciel PKP PLK, PGE Energetyka Kolejowa w ramach umowy na kompleksowe utrzymanie sieci trakcyjnej utrzymuje na stałe w gotowości ponad 60 pociągów sieciowych, które są dysponowane na miejsce zdarzeniach natychmiast po zgłoszeniu. W ostatni weekend pociągi te były również wspierane przez pogotowia samochodowe, skracające czas reakcji poprzez wstępną ocenę sytuacji i jeśli było to konieczne - przygotowując bezpieczne strefy pracy przed przybyciem pociągów sieciowych.
– Służby utrzymaniowe prowadziły regulacje zawieszenia przewodów oraz udrażniały szlaki, aby jak najszybciej przywrócić możliwość bezpiecznego prowadzenia ruchu. Newralgiczne miejsca objęto dodatkowymi działaniami naprawczymi – dodaje przedstawiciel PKP PLK. Pietrzykowski przekazał nam także, że PLK przygotowuje program, mający na stałe wyeliminować opisane wyżej ryzyka w przyszłości.
Co stało się na LK nr 9?
Największe problemy wystąpiły jednak na głównej, wakacyjnej trasie kolejowej w Polsce, a więc na ciągu Warszawa – Trójmiasto, a dokładniej na odcinku od Legionowa do Nasielska.
– W kilku miejscach jednocześnie, w obu torach, doszło tam do nadmiernych zwisów przewodów ochronnych. Konieczna była interwencja dwóch pociągów pogotowia sieciowego, aby szybko przywrócić przejezdność. Wszystkie interwencje realizowano jednak w trybie niezwłocznym, aby jak najszybciej ustabilizować sytuację na sieci – zapewnia nasz rozmówca.