Artykułu Konrada Majszyka z „Dziennika Gazety Prawnej” pt. „Pendolino w Polsce: wygląd kosmiczny, prędkość przyziemna” wywołał oburzenie w PKP PLK i w PKP Intercity. Spółki żądają od autora sprostowania. Błędy w artykule są, ale i oświadczenia spółek są nieprzekonujące.
Spółki PKP Polskie Linie Kolejowe oraz PKP Intercity wystąpiły o sprostowanie zawartych w nim nieprawdziwych i nieścisłych informacji. „Artykuł, oprócz wielokrotnego stwierdzenia ewidentnej nieprawdy, zawiera szereg stwierdzeń stawiających PKP Intercity i PKP Polskie Linie Kolejowe w niekorzystnym świetle” – czytamy w oświadczeniu.
Według spółek "szereg niedopowiedzeń np. sugeruje, że zapowiadane czasy przejazdu nie zostaną dotrzymane”. Jak czytamy, na konferencji prasowej „Pan Minister” mówił o przybliżonym czasie 2 godz. 45 minut przejazdu z Warszawy do Trójmiasta – a tymczasem podróż z Warszawy Centralnej do Gdańska Głównego ma w przyszłym roku trwać 3 godziny, a za półtora roku 2 godziny 40 minut.
Obietnice spełnione? Bzdura
Ponieważ nawet najkrótszy czas 2 godz. 50 minut z Warszawy Wschodniej do Gdańska jest dłuższy niż zapowiadane 2 godz. 45 minut, trudno zrozumieć, czemu PKP PLK domaga się sprostowania, nawet jeśli spółka „pracuje nad skróceniem czasu o kolejne 5 minut". Na tę chwilę obietnice nie są spełnione. A zupełnie od redakcji – zostaną spełnione lub nie dopiero w grudniu 2014 roku. I do tego czasu mamy prawo wierzyć Grupie PKP lub nie – pamiętamy, że przez kilka miesięcy wmawiano nam, że pociągi Pendolino będą miały wychylne pudło. A „Pan Minister” mówił o 2 h 35 min z Sopotu do Warszawy Centralnej, do czego nikt jakoś nie chce wracać...
Nie mówiąć już o tym, że podawanie czasów do Warszawy Wschodniej zamiast Centralnej wygląda raczej na łapanie się kruczków prawnych, niż na poważne traktowanie pasażerów. Jak pisał Robert Wyszyński, uzyskanie czasu jazdy ok. trzech godzin, ale nie z Sopotu do Warszawy Centralnej, tylko z Gdańska do Warszawy Centralnej będzie w 2015 roku wynikiem wybitnym (o ile w ogóle możliwym). Polecamy zapoznać się z tym tekstem.
E65 nieopóźniona?
PLK żąda też sprostowania stwierdzenia, że „w pracach na północnym odcinku między Iławą, a Gdynią opóźnienia sięgają roku.”, ponieważ "zgodnie z harmonogramem prace w części torowej będą zakończone na całym odcinku od Warszawy do Gdyni w sierpniu 2014 r”.
To bardzo ciekawe, gdyż na stronie PKP PLK projekt „Modernizacja linii kolejowej E 65/C-E 65 na odcinku Warszawa – Gdynia – obszar LCS Ilawa, LCS Malbork i LCS Iława POIiŚ 7.1-1.3” ma wyraźnie opisany czas realizacji: lata 2011-2013. Zatem zakończenie projektu w 2014 roku będzie rocznym opóźnieniem. Nie po raz pierwszy PKP PLK zmienia harmonogramy tak, by okazało się, że opóźnień nie ma, ale wypadałoby zrobić to choćby na własnej stronie internetowej.
200 km/h, 170 km/h…co za różnica?
Kolejny fragment, którego sprostowania żąda PKP PLK to: „CMK to ma być jedyny odcinek w Polsce dostosowany do prędkości eksploatacyjnej 200 km/h”. Jest to jak czytamy „Nieprawda, ponieważ po wdrożeniu systemu ETCS pociągi na 45% długości linii Warszawa Gdynia pojadą z prędkością 170-200 km/h”.
Abstrahując od tego, kiedy uda się wdrożyć ETCS, to trudno nie zauważyć, że „170–200 km/h” nie równa się „200 km/h”. Tak więc znowu tłumaczenie wypada na niekorzyść PLK–i.
Z resztą żądań – są tam również te słuszne – PKP Intercity i PKP PLK można zapoznać się tutaj, a z artykułem „DGP”, tutaj.