Zarówno prezes FPS H. Cegielski, jak i prezydent Poznania (przedstawiciel właściciela Modertransu) pozytywnie mówią o połączeniu obu producentów. Nie jest to jednak jedyny scenariusz dla przyszłości Modertransu. Dla FPS fuzja może być też odpowiedzią na potrzeby lokalowe – firma nie może się już bowiem rozwijać w obecnym miejscu. Czy dojdzie do transakcji?
Jesienią ubiegłego roku prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak przedstawił nowy pomysł na przyszłość Modertransu:
połączenie producenta z inną poznańską fabryką taboru szynowego, firmą FPS H. Cegielski. Była to kolejna opcja, po wcześniejszych głosach
odnośnie do możliwości przejęcia Modertransu przez CAF czy innych dużych graczy taborowych.
W międzyczasie o Cegielskim zrobiło się głośno, jednak głównie w negatywnym kontekście. Na początku września ubiegłego roku były już prezes producenta
Grzegorz K. został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, a kilkanaście dni później firma pokazała pierwszy z 300 nowych wagonów dla
PKP Intercity na targach Trako w Gdańsku. Nowa konstrukcja spotkała się z dużą krytyką opinii publicznej, co zresztą nie dziwi. Sami
recenzowaliśmy nowy wagon tutaj.
Firma długo pozostawała też bez stabilnego zarządcy –
następca Grzegorza K. pełnił swoją funkcję nieco ponad dwa miesiące. Ostatecznie, pod koniec ubiegłego roku, FPS zyskała nowy, 3-osobowy zarząd, który
pracuje w obecnym składzie od grudnia. Najgorsze wydaje się być za popularnym "Ceglorzem", choć jak przekazał nam niedawno nowy prezes, Jerzy Woliński, flagowy kontrakt producenta – na 300 lub 450 nowych wagonów dla PKP Intercity –
złapał roczne opóźnienie. Jego wartość to ponad 4 mld złotych za zamówienie podstawowe oraz ponad 6 mld za podstawę i opcję.
FPS musi znaleźć nową siedzibę, ale zostanie w Poznaniu
Przy okazji pierwszego wywiadu z nowym prezesem zapytaliśmy go także o przyszłość firmy w obecnym miejscu oraz wspomniany na wstępie pomysł połączenia FPS z Modertransem.
– Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w obecnej lokalizacji nie będziemy w stanie rozbudować fabryki, a dodatkowo prędzej czy później zostaniemy otoczeni zabudową mieszkaniową. W takiej sytuacji prowadzenie działalności przemysłowej stanie się bardzo trudne, a być może nawet niemożliwe. Dlatego nie ukrywam, że prowadzone są rozmowy dotyczące przeniesienia lub zmiany lokalizacji firmy i jest możliwe, że te plany w przyszłości zostaną zrealizowane. Dodam, że zainteresowanie tym tematem wyraża również prezydent miasta Poznania. Myślę też, że w dłuższej perspektywie może to być istotne dla marszałka województwa, bo jesteśmy firmą o ogromnej historii, działającą w Poznaniu od zawsze. Zdajemy sobie sprawę z naszego dziedzictwa i chcemy je kontynuować, ale w obecnym miejscu jest to coraz trudniejsze – mówi Rynkowi Kolejowemu Jerzy Woliński. Jak dodaje, w perspektywie 10 lat firma na pewno nie może zostać w obecnej lokalizacji na poznańskiej Wildzie.
– Marka Cegielskiego wiele znaczy, jednak – patrząc w perspektywie 10 lat – firma nie może pozostać w tej lokalizacji, bo wiązałoby się to z narastającymi problemami. Przykład kontraktu dla PKP Intercity pokazuje, że żadna firma nie zrealizuje takiego zamówienia, pracując na jednej zmianie. Nas również to dotyczy:
kontrakt na 300 wagonów będziemy realizować już na dwóch zmianach, aby przebiegał sprawnie i terminowo – mówi prezes zarządu FPS H. Cegielski.
Woliński wskazał też, że poza protestami społecznymi, których jego zdaniem będzie coraz więcej, dużym wyzwaniem finansowym będzie także inwestowanie w historyczną i zabytkową przestrzeń obecnego zakładu. Jego zdaniem będzie to trudniejsze i droższe niż budowa w nowej lokalizacji. – Dlatego w długoterminowym planie rozwoju firmy zakładamy konieczność przeniesienia produkcji i wyprowadzenia zakładu z obecnego miejsca – deklaruje prezes FPS.
Co bardzo istotne, firma ma pozostać w Poznaniu. Niejako wpisuje się to w pomysł połączenia z Modertransem.
– Do tej pory pojawiały się różne propozycje dotyczące nowej lokalizacji. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że wszystkie rozważane kierunki zakładają pozostanie firmy w Poznaniu, choć już nie w jego ścisłym centrum, jak obecnie – zapewnia nas Jerzy Woliński.
FPS: Fuzja z Modertransem to ciekawe i wartościowe rozwiązanie
Słów prezesa nie sposób interpretować inaczej niż przez pryzmat potencjalnej fuzji z Modertransem. Jak więc Jerzy Woliński, a także cały zarząd FPS, patrzą na połączenia obu poznańskich producentów taboru szynowego?
– Z mojej perspektywy dla FPS połączenie z każdym podmiotem, który ma przed sobą realną przyszłość, byłoby korzystne. Połączenie z Modertransem niewątpliwie wpisywałoby się w taki kierunek. Natomiast jestem przeciwnikiem łączenia kilku słabych podmiotów tylko po to, aby powstał jeden, który również byłby słaby – odpowiada prezes FPS H. Cegielski. Jak przypomina, obie firmy mają swoje atuty: Cegielski – kontrakt na 300 lub 450 wagonów dla Intercity, a Modertrans – prężną produkcję tramwajów.
– Dlatego uważam, że połączenie FPS i Modertransu, jeśli właściciele wyraziliby taką wolę, mogłoby być ciekawym i wartościowym rozwiązaniem. Nie chcę jednak przesądzać, że tak się na pewno stanie. Odbyłem w tej sprawie rozmowy z prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem i obie strony są zainteresowane tą koncepcją. Pomysł ma swoje plusy, a miasto mogłoby wnieść do takiego projektu nie tylko Modertrans, ale również niezbędne grunty pod budowę naszej nowej siedziby [w rejonie obecnej siedziby Modertransu przy Stalowej – przyp. red.]. Uważam, że byłaby to zmiana korzystna zarówno dla obu firm, jak i dla miasta oraz całego regionu – kończy prezes “Ceglorza”.
Jaśkowiak: Dobry czas dla tramwajów w Polsce
Jak na potencjalne połączenie Modertransu i FPS patrzy obecnie przedstawiciel właściciela pierwszej z wymienionych firm, prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak? Samorządowiec zaczyna od wskazania, że obie firmy skupiają się aktualnie na realizacji bieżących zleceń, które są kluczem do dalszego rozwoju obu producentów.
– Wywiązanie się z nich jest teraz najważniejszym zadaniem zarządów obu spółek. Wiemy, że FPS ma pewne problemy z terminową realizacją kontraktów, choć nie wiemy, jak duża jest to skala. My koncentrujemy się na tym, by Modertrans jak najlepiej i najszybciej zrealizował swoje bieżące zamówienia. Kilka dni temu nasze tramwaje
zadebiutowały choćby w Szczecinie, a pod koniec stycznia
podpisaliśmy umowę na kolejne dostawy dla Łodzi. Cieszę się, że w tych nieprostych gospodarczo czasach dajemy radę, tramwaje z Poznania rzeczywiście jeżdżą w różnych miastach i są naszą dumą. Widzimy, że popyt na polskim rynku tramwajowym jest i będzie jeszcze rósł. Według naszej analizy rynku Wrocław czy też Warszawa powinny w najbliższym czasie dokonać zakupu znacznej liczby nowych tramwajów. W obu tych przypadkach może być mowa o nawet 100 nowych pojazdach. Są to więc ogromne wolumeny. To ważne w kontekście potencjalnego połączenia Modertransu i FPS – wskazuje prezydent Jaśkowiak.
Poznań czeka na decyzje MAP i ARP
Włodarz stolicy Wielkopolski w rozmowie z nami potwierdza, że zarząd FPS patrzy na potencjalną transakcję pozytywnie. Jednocześnie zauważa, że tego typu procesy nie trwają tygodni, ale znacznie dłużej.
– Tego typu transakcje to procesy skomplikowane i rozłożone w czasie. Nie oczekujemy więc, że zostanie to zrobione tu i teraz. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że ARP oraz Polska Grupa Zbrojeniowa mają aktualnie szereg innych, ważnych tematów w obszarze projektów militarnych, w tym również związanych z Poznaniem – mam tu na myśli choćby WZMot czy Cegielskiego. Nie dziwię się zatem, że takie potencjalne połączenie z Modertransem nie jest teraz głównym tematem dla właściciela FPS – mówi Jaśkowiak. Dodaje, że samorząd czeka na dalsze decyzje ze strony Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP), które nadzoruje właściciela FPS, Agencję Rozwoju Przemysłu.
– Zakładam, że w MAP trwa aktualnie analiza sprawozdań finansowych obu spółek. Sam, jak tylko sprawozdanie finansowe FPS się pojawi, chętnie się z tymi wynikami dogłębnie zapoznam – dodaje Jaśkowiak.
Rozmowy z innym, dużym graczem. Różne opcje na stole
Jednocześnie prezydent Poznania przyznaje, że połączenie z FPS H. Cegielski to nie jedyny pomysł na Modertrans. – Nie ukrywam, że w grze są nadal alternatywne warianty. Wiemy, jak duży i ciekawy jest – i w ciągu kolejnych 10 lat na pewno będzie – polski rynek tramwajowy. Jak wspomniałem, kolejne miasta będą dokonywać dużych zakupów. Jest się zatem o co bić. Wybór ostatecznego rozwiązania wymaga więc głębokiej analizy. Mówimy o poważnych decyzjach finansowych oraz dodatkowo o ewentualnym przeznaczeniu 17 hektarów miejskiego gruntu na budowę zupełnie nowego zakładu i wyposażenia tego obiektu w cały niezbędny sprzęt. My wiemy, czym dysponujemy w Modertransie, i zdajemy sobie sprawę z tego, że park maszynowy FPS jest na niższym poziomie niż nasz. To też będzie miało przecież potem przełożenie na ostateczną wycenę przedsiębiorstwa – zwraca uwagę samorządowiec.
Jak ujawnia, równolegle miasto prowadzi rozmowy z dużym uczestnikiem europejskiego rynku taborowego. – Rozmawiamy z innym dużym graczem europejskim na temat współpracy – może niekoniecznie nawet o wspólnym startowaniu w przetargach w Polsce, ale bardziej o łączeniu potencjałów produkcyjnych, zwłaszcza w kontekście zapotrzebowania na tabor tramwajowy w Polsce – mówi Jaśkowiak. Wspomniany producent nie był do tej pory publicznie wymieniany w kontekście potencjalnej fuzji z Modertransem. Nie chodzi więc ani o CAF, ani też o Stadlera czy Hyundaia.
– Nasz partner wyraził wstępną wolę zaangażowania i wejścia kapitałowego w Modertrans, natomiast ja zaproponowałem, żebyśmy najpierw skoncentrowali się na współpracy w układzie produkcyjnym. Jeżeli okaże się, że jest ona korzystna dla obu stron, to będziemy myśleli o kolejnych krokach – opisuje tę propozycję prezydent stolicy Wielkopolski.
Mimo kilku różnych scenariuszy, głównym kryterium wyboru docelowego rozwiązania oraz nadrzędnym celem dla miasta jest dalszy rozwój Modertransu i ciągłe zwiększanie jego potencjału – czy to przez fuzję z FPS, czy to w kooperacji z dużym, zagranicznym partnerem. – Wiemy, co stało się z producentami, którzy byli uzależnieni tylko od rynku krajowego. Zawsze przychodzi moment nasycenia, czego w przypadku zapotrzebowania na pojazdy szynowe w Polsce spodziewam się w ciągu 8-10 lat. Dlatego chcemy szukać szerszej, europejskiej perspektywy. Dążymy do tego, żeby zbudować silny, ponadlokalny podmiot – i w to wpisują się zarówno rozmowy z FPS, jak i negocjacje z innym, zagranicznym partnerem – kończy ten wątek Jaśkowiak.
Modertrans za mały na giełdę. Na razie…
Kolejną potencjalną opcją, która nie wyklucza się wzajemnie z połączeniem z FPS lub współpracą z dużym graczem, jest też… wprowadzenie Modertransu na giełdę. Na pewno jednak nie nastąpi to zbyt szybko, bowiem zdaniem prezydenta Poznania Modertrans jest jak na razie zbyt mały, aby to zrobić.
– Z drugiej strony firma, która się dynamicznie rozwija, której udział w rynku rośnie – obecnie jest to aż 25%, a będzie więcej – nie powinna być w rękach samorządu, szczególnie w sytuacji, gdy zadaniem własnym gminy na pewno nie jest produkcja tramwajów. Takiemu podmiotowi należy dać możliwości innego rozwoju. Mamy więc kilka wariantów i w zasadzie one się nie wykluczają, bo w każdym przypadku oznaczają zabezpieczenie w miarę sensownej rentowności, zwiększenie produkcji oraz inwestowanie w park maszynowy. A docelowo – prawdopodobnie wejście na giełdę. I niezależnie, czy połączymy siły z FPS, czy z prywatnym podmiotem, w perspektywie kilku kolejnych lat to się zapewne wydarzy – mówi nam prezydent stolicy Wielkopolski.
Miasto większościowym udziałowcem nowego producenta?
Kolejne kroki dotyczące potencjalnej fuzji FPS i Modertransu powinny być znane po decyzjach MAP i ARP, a przede wszystkim po opublikowaniu pełnych wyników finansowych obu producentów. Zdaniem miasta odpowiedzą one na wiele pytań, w tym przede wszystkim o wartość każdej ze spółek i potencjalną skalę udziałów w nowym producencie ze strony miasta i ARP.
– Wyniki finansowe przede wszystkim pozwolą nam określić, ile każda ze spółek jest na dziś warta i jaki byłby nasz udział w nowym podmiocie po ich połączeniu, a jaki przypadłby ARP. Patrząc na to, co mamy w Modertransie – park maszynowy, zamówienia i wyniki finansowe, a także nieruchomość, którą dysponuje miasto – jestem przekonany, że bylibyśmy większościowym udziałowcem, a ARP mniejszościowym. Pozostaje więc pytanie, czy ARP dopuszcza taki wariant, w którym miałaby 30% czy 40% akcji takiego przedsiębiorstwa? Gdy poznamy odpowiedzi na te pytania, będziemy bliżej odpowiedzi na to kluczowe – czyli, w którą stronę pójdziemy, jeśli chodzi o przyszłość Modertransu – kończy Jacek Jaśkowiak.