Przewoźnicy kolejowi często borykają się z uszkodzeniami pociągów, do których dochodzi w wyniku zderzeń ze zwierzętami przechodzącymi przez tory. Na obszarze Mazowsza dość często dochodzi do takich sytuacji. Czy rozwiązaniem problemu mogłoby być grodzenie fragmentów linii kolejowych?
Pomiędzy przystankami Mienia i Cegłów pociąg nr 8045 rel. Warszawa Zachodnia (16:48) - Siedlce (18:31) najechał na dwa łosie. Pociąg został zatrzymany na szlaku do czasu odblokowania możliwości jego dalszej jazdy - około 60 minut. Pociągi kursowały jednym torem. Po usunięciu skutków wypadku pociąg nr 8045 pojechał w dalszą drogę.
Pociąg Kolei Mazowieckich nr 113322 rel. Warszawa Zachodnia (4:10) - Modlin (4:54) przed stacją Legionowo uderzył w stado dzików i został uszkodzony w stopniu uniemożliwiającym dalszą jego jazdę.
Do odnotowanych przez Koleje Mazowieckie zdarzeń doszło w ciągu ostatnich kilku tygodni. Gdy zwierzę zostanie potrącone przez pociąg, kurs wydłuża się, pasażerowie się złoszczą, a przewoźnik niejednokrotnie musi ponieść koszty naprawy pojazdu. Gdzie najczęściej dochodzi do utrudnień spowodowanych tego typu zdarzeniami? - Takie sytuacje zdarzają się na każdej linii, lecz najczęściej na linii do Działdowa i Siedlec. Zwierzęta to najczęściej dziki, łosie, czy sarny - tłumaczy dyrektor biura eksploatacyjno–technicznego Kolei Mazowieckich Piotr Wakuła. - Systemy odstraszające nie są w 100% skuteczne (prawdopodobnie zwierzęta po pewnym czasie się do nich przyzwyczajają). Dobrym rozwiązaniem mogłoby być wygrodzenie przez zarządcę infrastruktury najbardziej zagrożonych obszarów - dodaje Piotr Wakuła.
Skutki zdarzeń są niekorzystne zarówno dla pasażerów, jak i dla przewoźnika. - Są one różne, ale zawsze powodują uszkodzenia. Czasami pociąg w ich wyniku nie może kontynuować jazdy. Opóźnienia w kursowaniu pociągów w takich przypadkach mogą wynosić od kilku do kilkudziesięciu minut i mogą dotyczyć wielu pociągów. Jest to uzależnione od dnia, miejsca i godziny zdarzenia oraz liczby kursujących w tym miejscu pociągów. Straty materialne powodowane takimi zdarzeniami wynoszą od kilkuset złotych do nawet kilkudziesięciu tysięcy - tłumaczy Wakuła.
Czy zatem zarządca infrastruktury - PKP Polskie Linie Kolejowe mógłby podjąć działania powodujące zmniejszenie ryzyka kolizji zwierzęcia z pociągiem? W zakresie ochrony przyrody PKP Polskie Linie Kolejowe realizują wymagane prawem działania - twierdzi rzecznik zarządcy Mirosław Siemieniec. - Nie stosuje się wygrodzeń linii kolejowych - nie tylko w Polsce. Takie rozwiązanie to dodatkowa bariera dla zwierząt - dodaje Siemieniec. Jak mówi rzecznik PKP PLK, odpowiednie wygrodzenia są stosowane tylko w formie naprowadzeń zwierząt na bezpieczne przejście - ekodukt. - Na trasie Mińsk Mazowiecki - Siedlce wykorzystywane są urządzenia ochrony zwierząt - zaznacza. Jednak według PKP PLK odpłaszacze spełniają swoją rolę bez zarzutu. - Ich działanie było monitorowane przez Szkolę Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Z informacji wynika, że spełniają swoje zadania. Wypadki ze zwierzętami zaistniały w sporadycznej sytuacji, gdy zwierzyna uciekała przed psami - kończy.
Warto przypomnieć, że na modernizowanych liniach, w ustalonych na podstawie badań lokalizacjach, PKP PLK montuje odpłaszacze, buduje przejścia dla zwierząt dużych (ekodukty) oraz zapewnia przejścia dla małych zwierząt. Zarządca zapewnia, że wszelkie systemy, w które linie PKP PLK są wyposażone, dają skutecznośc w unikaniu kolizji..