Od Ministerstwa Infrastruktury słyszymy, że skala połączeń, jakie miał uruchomić RegioJet, przytłoczyła czeskiego przewoźnika. Wiceszef resortu infrastruktury odniósł się także do liczb rzekomo obrazujących skutki odwołania po 14 grudnia większości żółtych pociągów.
Sprawa odwołania większości z zapowiadanych połączeń RegioJet była omawiana w czasie ostatniego (8 stycznia) posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury, które poświęcone było tematom kolejowym. Na nim między innymi
PKP Intercity przedstawiło, jakie straty poniosło z tytułu nieuruchomienia czterech swoich pociągów. Powiązane było to z wejściem na polskie tory czeskiego RegioJetu.
Malepszak o odwołaniu ponad 1 tys. kursów: "Liczby wyssane z palca"Wiceszef resortu infrastruktury odniósł się w Sejmie do liczb rzekomo obrazujących skutki odwołania większości pociągów przez RegioJet. Miało to być
1080 odwołanych kursów i 250 tys. poszkodowanych pasażerów, o których wspomniało PKP Intercity w połowie grudnia 2025 roku.
– Zobaczyłem w periodyku branżowym, że pojawiły się takie informacje o 1080 odwołanych pociągach i 250 tysiącach pasażerów, którzy mieliby ucierpieć. To są liczby wyssane z palca, to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – stwierdził wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.
I dodał: – Gdy skoncentrujemy się na konkretnych liczbach zobaczymy, że było wiele wątków, które były mocnym naginaniem rzeczywistości. Na szczęście tylu pasażerów nie ucierpiało w falstarcie tego przewoźnika. Realnie możemy mówić o kilku tysiącach pasażerów, którzy zakupili bilety na pociągi RegioJet.
Malepszak stwierdził jednak, że skala połączeń z jaką miał ruszyć czeski przewoźnik, przytłoczyła go. – Mieli zrobić w tym roku pracę przewozową na poziomie ponad 4 mln pociągokilometrów przy pracy eksploatacyjnej PKP Intercity na poziomie około 85 milionów pociągokilometrów. Niewiele, ale widać, że kompletnie nie byli do tego przygotowani – ocenił wiceminister infrastruktury.