Władze województwa dolnośląskiego nie rezygnują z projektu przedłużenia linii kolejowej od stacji w Kudowie-Zdroju do granicy z Czechami w Nachodzie. Tę sprawę omawiać będą w przyszłym tygodniu marszałek województwa dolnośląskiego oraz hejtman Kraju Hradeckiego.
Po raz pierwszy szerzej o koncepcji przedłużenia linii 309 z Kudowy-Zdroju – po polskiej stronie do miejscowości Náchod - po stronie czeskiej, usłyszeliśmy latem ubiegłego roku.
Mówił o tym Michał Rado, wicemarszałek województwa dolnośląskiego, który odpowiedzialny jest za kolej w regionie.
To w sumie nieco ponad 4,2 km trasy po obu stronach granicy, z czego dłuższy odcinek znalazłby się na terenie Polski. Nie wiadomo jeszcze czy pomiędzy obecną stacją w dzielnicy Zakrze, a Słonym powstałby jakiś nowy przystanek.
Polsko-czeskie rozmowy marszałków
Okazją do zapytania o dalsze losy tego projektu był niedawny przejazd po linii kolejowej 318. Chodzi o nowy 4-kilometrowy odcinek pomiędzy
przystankami Bielawa Zachodnia, Bielawa Jezioro i Bielawa Góry Sowie.
Pomysł reaktywacji odcinka Kudowa-Zdrój – Náchod jest nadal aktualny. – 17 czerwca marszałek spotyka się z hejtmanem i rozmawiają dalej o tej linii. To będzie rozmowa między innymi o warunkach na jakich ma powstać, bo aktualnie jesteśmy cały czas w trakcie ustaleń – powiedział w rozmowie z „Rynkiem Kolejowym’ Michał Rado, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.
Wyświetl większą mapę
I dodał, że województwo widzi w tej linii potencjał turystyczny. – To jest inicjatywa Czechów, którzy chcieliby dojeżdżać do Polski, do Kudowy. Nachod jest miejscowością przygraniczną, jest też miejscowością turystyczną, na przykład znajduje się tam fajne jezioro.
Jeżeli chodzi o ofertę, to mogłaby być to zwiększona liczba połączeń w sezonie letnim przy jednoczesnym całorocznym kursowaniu pociągów. Jednak wszystko zależy też od strony czeskiej i tego czy pociągi tamtejszych przewoźników wjechałyby do Polski.
Tabor po stronie polskiej będzie, problematyczne grunty
Wicemarszałek Rado zwraca uwagę na bardzo ważny aspekt tego kolejowego projektu. Chodzi o przebieg linii kolejowej, bo cześć terenu, gdzie znajdowały się niegdyś tory została już zabudowana. – Musimy dokładnie dopracować przebieg tej trasy. Zależy nam, aby wypracowane rozwiązanie było jak najmniej szkodliwe dla mieszkańców, przy jednoczesnym zachowaniu braku uciążliwości przy realizacji prac.
Słyszmy też - chociaż trzeba jeszcze raz podkreślić, że nadal mamy do czynienia z etapem rozmów i ustaleń - że na nowe połączenia znalazłby się tabor. Koleje Dolnośląskie będą miały wkrótce ponad 100 pociągów, więc obsługa polsko-czeskich połączeń nie stanowiłaby większego problemu.
Warto wspomnieć, że w sprawę ewentualnej reaktywacji linii kolejowej Kudowa-Zdrój – Náchod zaangażowanych będzie wiele podmiotów. To nie tylko Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego czy PKP PLK, ale także Kraj Hradecki, Správa železnic czy Ministerstwo Transportu Republiki Czeskiej.