PKP PLK sprawnie realizuje swój plan przetargowy na ten rok, jednak spółka dopuszcza możliwość, że skala przetargów zwiększy się dzięki Funduszowi Bezpieczeństwa i Obronności. Jeśli PLK pozyska te środki, to chciałaby je przeznaczyć na szybkie rewitalizacje linii kolejowych, np. linii nr 14 od Głogowa do Żagania.
W pierwszej połowie roku pisaliśmy o planach PKP PLK
dotyczących ogłaszania tegorocznych przetargów, gdzie zaplanowano około 11 mld złotych. O tym jak idzie realizacja planu i jakie kolejne inwestycje może zrealizować PLK rozmawiamy z wiceprezesem zarządu PLK, Marcinem Mochockim.
Jakub Rosler, Rynek-Kolejowy: Jesteśmy za połową roku, na który deklarowaliście ogłoszenie przetargów na sumę około 11 mld złotych. Czy te plany nadal są aktualne, czy też może zwiększyliście ich zakres?
Marcin Mochocki, członek zarządu PKP PLK, dyrektor ds. realizacji inwestycji: Deklarowaliśmy okolice 11 mld złotych i na razie nie widzę powodów, żeby mówić o jakichś większych zmianach w tym zakresie. Mamy drobne przesunięcia ogłoszenia niektórych postępowań: dzieje się tak z różnych przyczyn, ale najczęściej wynikają one z szeroko rozumianej sprawności procesu pozyskiwania decyzji administracyjnych.
Natomiast nie zakładamy jakiejś diametralnej korekty tych planów inwestycyjnych, chyba że pojawią się jakieś dodatkowe źródła finansowania. Jeśli takie dodatkowe źródła finansowania się pojawią, to my, jako inwestor i zarządca sieci kolejowej jesteśmy gotowi, żeby takie środki finansowe już nie tyle wpisywać tylko jako liczbę do tabelki, ale od razu starać się ją przerzucać na rynek.
Czy jednym z takich dodatkowych źródeł finansowania może być Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności w ramach KPO?
Na przykład. Warto zaznaczyć, że wspomniane narzędzie nie jest dedykowane wyłącznie nam, natomiast są to środki, które jako PLK możemy pozyskać i jeśli to się uda, to stosunkowo szybko wtłoczymy je w projekty inwestycyjne.
Już ostatnio była mowa o tym, że z tego Funduszu chcielibyście aplikować o LK nr 14.
Tak, to jest jedna z inwestycji, co do której podczas mojej wizyty na D. Śląsku zobowiązałem się, że będzie ona przedmiotem naszej aplikacji do tego Funduszu. I dla odcinka Głogów – Żagań faktycznie taki wniosek zgłosimy. Natomiast na dziś nie potrafię przewidzieć, w jakim tempie będą rozpatrywane te wnioski i czy uda nam się to finansowanie pozyskać.
Całość portfela tych projektów, które będą aplikowane przez nas do Funduszu Bezpieczeństwa jest jeszcze przedmiotem uzgodnień, więc pewnie za wcześnie, żeby o nich mówić. Natomiast zakładamy, że ta procedura aplikacyjna z Bankiem Gospodarstwa Krajowego będzie możliwie płynna i że do końca roku będziemy znać finalne decyzje odnośnie potencjalnych inwestycji, które mogłyby z tego skorzystać.
A czy w ramach tego Funduszu rozważacie możliwość wsparcia zadań, których nie udało się zrealizować z SAFE – mówię więc o odcinku Szczecin – granica państwa, oraz Kędzierzyn-Koźle – Chałupki?
Skala środków dostępna w Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności, która dla całego sektora kolejowego przewiduje kwotę 2 miliardów złotych powoduje, że naszym celem jest raczej realizacja mniejszych rewitalizacyjnych projektów, które po prostu przywracałyby funkcjonalność linii w wybranych obszarach. Oczywiście w połączeniu z głównym celem tego funduszu, związanym z
military mobility. Na D. Śląsku wszystkich ucieszyła deklaracja o chęci szukania środków na ten odcinek ze wspomnianego Funduszu, natomiast jeśli się nie uda, to na 2028 r. chcielibyście poszukać środków na mniejsze, rewitalizacyjne prace?
To prawda, natomiast dostępne źródła finansowania wyłącznie budżetowego wystarczyłyby na ten moment na pierwszy etap prac, tj. rewitalizacji do prędkości do 100 km/h odcinka od Głogowa tylko do Niegosławic. Jeśli więc dostaniemy środki z Funduszu Bezpieczeństwa, pociągi mogłyby tam pojechać pod koniec 2027 roku i to aż do Żagania, natomiast jeśli będziemy to musieli robić ze środków budżetowych, w mniejszym zakresie, to wtedy pociągi z Głogowa do Niegosławic mogłyby pojechać w drugiej połowie 2028 r.
Jak rozumiem, gdybyście dostali środki z Funduszu, to nadal nie zbudowalibyście tam sieci trakcyjnej?
W ramach tych środków na pewno nie, chociaż docelowo ta linia powinna być zelektryfikowana i do tego będziemy dążyć. W KIO czeka przetarg na umowy ramowe na analizy zasilania. Te analizy są konieczne, żeby wystąpić o wnioski o przyłączenie, które jest wąskim gardłem całego procesu. Elektryfikacja jest procesem, w którym wąskim gardłem nie jest to, że ja teraz nie mam akurat pieniędzy na postawienie konstrukcji wsporczych i wywieszenie sieci, tylko to, żeby były te warunki przełączenia do sieci energetycznej.