PKP PLK prowadzi dwa ostatnie przetargi na budowę trasy Podłęże – Piekiełko, która skróci czas dojazdu z Krakowa do Zakopanego i Nowego Sącza. Całość ma być gotowa na koniec 2030 roku, natomiast PLK wciąż prowadzi dwa najtrudniejsze przetargi na prace budowlane - kiedy więc spółce uda się zawrzeć wszystkie umowy na prace budowlane?
PKP PLK zakładała, że do
połowy bieżącego roku ogłosi wszystkie postępowania przetargowe dotyczące budowy zupełnie nowej trasy kolejowej z Krakowa do Nowego Sącza oraz Zakopanego (projekt Podłęże – Piekiełko), co
też ostatecznie udało się zrealizować. Dużo korzyści - więcej pociągów i znaczne skrócenie czasu jazdy
Cały projekt jest warty około
17 mld złotych i jest jednocześnie największym jednorazowym zadaniem realizowanym obecnie przez PKP PLK. Całość trasy ma być gotowa
pod koniec 2030 roku i składa się na nią 58 kilometrów zupełnie nowej, zelektryfikowanej linii kolejowej oraz 75 kilometrów zmodernizowanej, ale istniejącej od lat linii nr 104, która długo leżała odłogiem i nie była użytkowana w ruchu pasażerskim.
Dzięki budowie trasy, podróż pociągiem z
Nowego Sącza do Krakowa zajmie 60 a nie 140 minut (jak ma to miejsce obecnie), natomiast czas jazdy z Krakowa do Zakopanego skróci się z obecnych 120 do 90 minut. Nowa infrastruktura nie tylko skróci czas jazdy do Nowego Sącza i stolicy polskich Tatr, lecz umożliwi także zaproponowanie znacznie bogatszej oferty przewozowej w stosunku do dzisiaj.
Na trasie mają się pojawić nowe pociągi dalekobieżne, także w międzynarodowej relacji do Budapesztu, a znaczący rozwój oferty kolejowej planuje także województwo małopolskie,
o czym piszemy tutaj.
Dwa aktualne i najtrudniejsze przetargi raczej mało kolejowe
Aby nowe pociągi mogły wyjechać na tory cała inwestycja musi się jednak sprawnie zakończyć - całość zadania jest realizowana w typowo górskim terenie, przez co trasa pełna będzie estakad, tuneli czy wiaduktów. Aktualnie PKP PLK prowadzi dwa wspomniane na wstępie postępowania, natomiast reszta umów została już podpisana i jest w realizacji. Do tego pierwsze odcinki całej trasy są też już użytkowane w regularnym ruchu pasażerskim. Czy PKP PLK zakłada więc, że w obu brakujących do kompletu postępowaniach, uda się podpisać umowy na prace budowlane do końca tego roku?
– To, co deklarowaliśmy, to że do połowy bieżącego roku ogłosimy wszystkie najważniejsze przetargi w ramach tego zadania. Mówię o najważniejszych, bowiem zostaną nam mniejsze postępowania np. na podstacje trakcyjne. Ogłosiliśmy przetargi na odcinek Gdów – Szczyrzyc oraz małopolskiego Igreka – odcinek który spina w całość wschodni i zachodni odcinek linii kolejowej 104 z nową linią kolejową w kierunku Krakowa. Nie ukrywamy, że te dwa postępowania są dwoma najbardziej skomplikowanymi (pod kątem technicznym) przetargami w ramach całej nowej linii. Do tego odcinek Gdów – Szczyrzyc jest pod kątem wartości największym, pojedynczym postępowaniem na tym zadaniu. Mamy tutaj bowiem i tunele i inne obiekty inżynieryjne, natomiast ten drugi odcinek, spinający trzy odcinki to w zasadzie jeden wielki obiekt inżynieryjny – tunele, estakady lub poważne wzmocnienia gruntu – mówi nam Marcin Mochocki, członek zarządu PKP PLK ds. realizacji inwestycji.
Przedstawiciel zamawiającego dodaje, że oba toczące się postępowania są raczej mało kolejowymi przetargami i trzeba na nie patrzeć szerzej, przez pryzmat przetargów inżynieryjnych.
– Powiedziałbym, że są to mało kolejowe postępowania, a bardziej jednak inżynieryjne, bowiem branża kolejowa gra w nich rolę takiej wisienki na torcie. Wśród obiektów, które będziemy budować, poza tunelem - na tym jednym odcinku TBM-em, na drugim odcinku metodą górniczą, budujemy też wiele bardzo wysokich i bardzo długich mostów czy estakad, to wymagające obiekty i muszą być budowane konkretną metodą konstrukcyjną. Aktualnie mamy taką sytuację, że na jednym z tych odcinków przechodzimy przez proces w KIO. Z racji tego, że są to mało kolejowe postępowania, więc spodziewamy się też graczy, którzy nie są związani z rynkiem kolejowym, bo tak jak mówię, są to projekty, gdzie ten komponent kolejowy to ułamek wartości całego projektu – opisuje członek zarządu PKP PLK.
Wszystkie umowy na Podłęże – Piekiełko w 1 poł. 2027 r.
Z tego też powodu zamawiający nie chce na razie deklarować dat podpisania umów.
– Zobaczymy więc, jak sprawnie te postępowania przetargowe pójdą. Dlatego też jestem daleki od tego, żeby zadeklarować, że do końca roku podpiszemy obie te umowy. Jeśli z procedury przetargowej by tak wyszło, to jasne, nie będziemy się przed tym wstrzymywać. Natomiast przypuszczam, że te dwa przetargi będą wymagające pod kątem i samego etapu dojścia do etapu ofert, ale również pod kątem liczby pytań, jak i finalnej oceny ofert. Chcielibyśmy i mamy nadzieję, że będzie to możliwe, aby w pierwszej połowie przyszłego roku cały projekt Podłęże – Piekiełko był na etapie co najmniej budowy (a więc po odpisaniu wszystkich umów – przyp. red.) lub eksploatacji – kończy Mochocki.
Warto dodać, że z racji kolejnych składanych pytań, w obu postępowaniach regularnie przekładany jest termin składania ostatecznych ofert.
Stopniowe oddawanie nowej infrastruktury
Mimo faktu, że cała inwestycja ma być gotowa za nieco ponad 4 lata, to kolejne etapy trasy będą oddawane szybciej, w miarę postępu prac. Od czerwca
bieżącego roku pociągi docierają już do Marcinkowic, leżących na zachód od Nowego Sącza, a wcześniej wróciły na odcinek Chabówka – Rabka Zaryte. W przyszłym roku pociągi pasażerskie
mają za to dojechać do Limanowej, pozbawionej dostępu do kolei od ponad 20 lat.