Po długich naprawach pierwszy z Flirtów Kolei Śląskich wrócił na tory. Do końca miesiąca jeździć mają wszystkie. Odebrane zostały już Impulsy które będą kursować od listopada. Co ważne, z powodu rozgrzebanego remontu nie pojadą do Krakowa.
Pierwszy z Flirtów wrócił na śląskie tory na początku ubiegłego tygodnia. – Obecnie trwają odbiory drugiego, dwoma ostatnimi będziemy natomiast dysponować pod koniec tego miesiąca – mówi Michał Wawrzaszek, rzecznik Kolei Śląskich. Dwa z flirtów zostały odstawione w drugiej połowie marca, a pozostałe dwa w połowie maja. Wszystkie przechodziły naprawę poziomu 4. Dlaczego trwała tak długo? Wawrzaszek odsyła do zamawiającego, czyli urzędu marszałkowskiego. Ten milczy.
Stan taborowy przewoźnika poprawia się. Na podstawie umowy z urzędem marszałkowskim Koleje Śląskie odebrały na początku ubiegłego tygodnia pociągi Impuls zamówione w ramach Południowej Grupy Zakupowej. Umowa dzierżawy dotycząca tych pojazdów została już podpisana przez UMWŚ i Koleje Śląskie. Ale na tory pociągi wyjadą w listopadzie – trzeba najpierw przeszkolić maszynistów. – Rozpoczęto działania w zakresie szkolenia teoretyczno-praktycznego. Po ich zakończeniu Impulsy 36Wea będą mogły wyjechać na śląskie tory – wyjaśnia Wawrzaszek.
Być może śląskie nie spieszyło się z odbieraniem trzech Impulsów, bo trasa, po której mają jeździć będzie rozgrzebana jeszcze przez… lata. To niesławne połączenie Kraków–Katowice, które może być gotowe w 2016 lub 2017 roku. Teraz czas przejazdu trwa tam ponad dwie godziny, a kolej nie ma szans konkurować z autostradą.
Jak udało nam się dowiedzieć, na razie Impulsy woj. śląskiego będą kursować na liniach wewnętrznych województwa, m. in. na odcinku Katowice – Rybnik. Dopiero pozostałe trzy pojazdy dla woj. śląskiego, które Newag ma dostarczyć w lutym, wyjadą poza województwo – do Kielc.