Likwidacja krajowych połączeń RegioJet w Polsce została wymuszona przez system, w którym główną rolę odgrywają spółki Grupy PKP – uważa sekretarz generalny zrzeszenia prywatnych przewoźników kolejowych Nick Brooks. Jak twierdzi, należy zastanowić się nad sposobami bardziej skutecznej ochrony konkurencji na torach, tak by liberalizacja przewozów nie stała się w poszczególnych państwach fikcją.
Szeroko opisywane przez nas
wyjście RegioJet z polskiego rynku przewozów krajowych doczekało się szeregu komentarzy. Podczas gdy przewoźnik obwiniał za swoje niepowodzenie spółki z Grupy PKP, którym zarzucał sabotowanie uruchamiania przewozów i pozyskiwania klientów (kwestia przydzielania slotów, kas biletowych, reklam na dworcach, a także zakupu zaplecza na warszawskiej Pradze),
PKP SA umyły ręce, twierdząc, że RegioJet był źle przygotowany do rozpoczęcia przewozów w takiej skali. W podobnym tonie wypowiedział się
wiceminister infrastruktury. Oskarżenia odrzucił także
główny konkurent czeskiej spółki – państwowe PKP Intercity. Eksperci oceniają, że
wina za niepowodzenie rozkłada się między obie strony, jednak większą jej część ponosi RegioJet.
Brooks: Konkurencja w Polsce nie działa
Stowarzyszenie AllRail stoi w tym sporze zdecydowanie po stronie czeskiej spółki. – Wycofanie się RegioJet z polskiego rynku wewnętrznego jest mocnym sygnałem, że konkurencja na kolei w Polsce nie działa w praktyce – stawia tezę sekretarz generalny organizacji. Jak ocenia, prywatny przewoźnik został wręcz „zmuszony” do wyjścia z naszego kraju, choć do marca bieżącego roku udało mu się ustabilizować rozkład jazdy (
z czym wcześniej miał poważne problemy).
Powołując się na informacje od samego RegioJet, sekretarz AllRail twierdzi, że bariery dla czeskiego przewoźnika miały w Polsce charakter systemowy. Zalicza do nich zagadnienia wymienione wyżej (kasy, reklamy, zaplecze), a także wydłużanie czasów przejazdu w przydzielanych przez PKP PLK rozkładach jazdy, nierówne traktowanie w przydzielaniu przepustowości, odmowa dostępu do obsługi kluczowych stacji (chodzi zapewne o trasę
międzynarodowego pociągu Warszawa – Praga, omijającego modernizowany węzeł katowicki przez lotnisko w Pyrzowicach) oraz wprowadzone po wejściu RegioJet na rynek
obniżki cen biletów PKP Intercity na tych samych trasach nawet o 70%.
Obawa przed precedensem
– Choć Czwarty Pakiet Kolejowy gwarantuje otwarty dostęp, RegioJet konkluduje, że system mający chronić nowych uczestników rynku nie działa – stwierdza Brooks. Jak dodaje, nie uzgodniono nawet rekompensat za honorowanie przez RegioJet ulg ustawowych. Krytyki doczekał się także regulator rynku – UTK, który, zdaniem AllRail, nie podjął wystarczających działań w celu ochrony uczciwej konkurencji.
Zdaniem sekretarza generalnego AllRail przypadek RegioJet wpisuje się w szerszy schemat. – To podręcznikowy przykład tego, jak dominujący, pionowo zintegrowany system jest w stanie blokować konkurencję poprzez kontrolę dworców, infrastruktury, polityki cenowej i opłat dostępowych – uważa Brooks. Szef AllRail chwali RegioJet za otwartą komunikację z polskimi pasażerami i starania o zrekompensowanie im odwołania pociągów.
Organizacja wzywa do przyjrzenia się temu przypadkowi oraz wyciągnięcia wniosków – jak dowodzi, w przeciwnym razie rynek może zostać otwarty wyłącznie na papierze. – Zasady obowiązują i muszą być wdrażane – podkreśla. Samo wyjście z polskiego rynku Brooks ocenia jako duży krok wstecz na drodze do liberalizacji rynku przewozowego. Wyraża obawy, że może ono okazać się precedensem. Warto tu przypomnieć, że drugi z czeskich przewoźników konkurujących z PKP Intercity na trasie Warszawa – Kraków, Leo Express,
nie zamierza wycofywać się z naszego kraju.