NUMER 05/2019
NUMER 05/2019
JUŻ W SPRZEDAŻY
Temat numeru:
Kolej na giełdzie
szukaj
Śledź nas:

500 pasażerów pociągu Kijów – Przemyśl pozostawiono samym sobie w Medyce

| Michał Szymajda 06.05.2019 288

500 pasażerów pociągu Kijów – Przemyśl pozostawiono samym sobie w Medyce
Ewakuacja pasażerów na peronie w Medycefot. MS, Rynek Kolejowy
Ponad 500 osób nie dokończyło jazdy pociągiem Intercity+ z Kijowa do Przemyśla. Wyproszono ich z pociągu po tym jak Służba Celna znalazła w pierwszym wagonie bagaż, do którego nikt nie chciał się przyznać. Pół tysiąca ludzi musiało sobie radzić na własną rękę. Niektórzy z nich dotarli do miejsc przeznaczenia 12 godzin później.
Na początku podróży ze Lwowa do Przemyśla nic nie zapowiadało fatalnego obrotu sprawy. Pociąg IC 716 odjechał w niedzielę 5 maja o godzinie 13:55 ze Lwowa i dojechał do Medyki, gdzie straż graniczna i celnicy sprawdzali pociąg. W pierwszym wagonie odkryli jednak bagaż, do którego nikt z pasażerów nie chciał się przyznać. Przez kolejną godzinę załoga pociągu w języku ukraińskim i polskim nawoływała pasażerów do zgłoszenia się po bagaż, jednak bezskutecznie. Najpierw zapadła decyzja o wyprowadzeniu pasażerów z pierwszego wagonu, później straż graniczna zdecydowała, że trzeba ewakuować cały pociąg.

Tłum pasażerów wyległ na peron w Medyce, ale służbom mundurowym zabrakło pomysłu w jaki sposób ewakuować ich z perony podczas silnych opadów deszczu. W tym czasie pasażerowie, z których większość zamierzała dalej z Przemyśla koleją dostać się do Rzeszowa, Krakowa i Warszawy a także innych miast, rozpaczliwie wydzwaniała na infolinię PKP Intercity, prosząc o wstrzymanie pociągów z Przemyśla. Odpowiadano im, że taką prośbę powinien zgłosić ukraiński konduktor, ale nie wiadomo, czy takie zgłoszenie w ogóle dotarło do PKP Intercity i ile czasu w Przemyślu pociągi TLK i IC miałyby oczekiwać na pasażerów, bowiem okazało się, że żadnej komunikacji zastępczej z Medyki nie będzie.

Po około 10 minutach Straż Graniczna uznała, że jedynym sposobem usunięcia ludzi z peronu będzie przeprowadzenie ich obok wagonu, gdzie w pozostawionej walizce mogła znajdować się bomba. Trudno mieć o to pretensje do strażników – z peronu nie ma bowiem innego wyjścia. Ewakuacja wyglądała jednak naprawdę źle: w przejściu przez tory z ciężkimi bagażami, a także z wózkami z dziećmi w środku pasażerom nie pomógł nikt. Brodzili oni chwilami po kostki w błocie i wodzie, na co patrzyli funkcjonariusze SOK i SG. Kilkoro pasażerów wywróciło się z bagażami na tory na oczach piszącego ten tekst. W ewakuacji nie pomogli też strażnicy ochotnicy z okolicznych remiz, ponieważ decyzja o ich wykorzystaniu zapadła zdecydowanie zbyt późno. Ograniczyli się tylko do późniejszego zabezpieczenia terenu.

Dojazd do Przemyśla? Kombinujcie sami

Był to jednak dopiero początek „przygód”. Po przejściu około 800 metrów, w pobliżu drogowego przejścia granicznego w Medyce brudni i zziębnięci pasażerowie zostali pozostawieni samym sobie. Już wcześniej zostali poinformowali przez strażników, że do stacji kolejowej w Przemyślu jest 15 kilometrów, a do przejścia w Medyce – kilometr. Nie mogą jednak liczyć stamtąd na żadną komunikację zastępczą. Choć w rozmowie z rzeszowską Gazetą Wyborczą rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej poinformowała, że strażnicy otrzymali informację, że „przewoźnik zapewnił pasażerom komunikację zastępczą”, po pytaniu przesłanym przez „Rynek Kolejowy” nie była już taka pewna tej informacji. – Zapewnienie transportu zastępczego spoczywa na przewoźniku – stwierdziła tylko rzecznik Elżbieta Pikor.

Na miejscu, w silnym deszczu, pasażerowie sami obdzwaniali firmy taksówkowe, w akompaniamencie płaczu kilkunastu małych dzieci. Taksówki zaczęły dojeżdżać do Medyki dopiero po kilkudziesięciu minutach, kilkudziesięciu osobom udało się wejść do kilku busów, ale „samodzielna ewakuacja” trwała od godziny 16:30 przynajmniej do 19. Przez ten czas zabrakło pomocy kolejarzy.

Piszący ten tekst złapał „stopa” i może uważa się za szczęściarza. Do Przemyśla dostał się na godzinę na 17:00 (gdyby udało się dotrzymać rozkładu jazdy, byłby tam o 14:50), korzystając z pomocy ukraińskiego kierowcy. Na miejscowym dworcu koczowała już około setka pasażerów, a nowi wciąż spływali. Nie wstrzymano pociągu TLK Ustronie, który odjechał z Przemyśla o czasie (17:04), bo, jak dowiedział się na miejscu piszący tekst, nikt z kolejarzy, nie bez racji, nie wiedział kiedy w końcu wszyscy pasażerowie na własną rękę dojadą z Medyki do Przemyśla. 

Pasażerów było za dużo

– Pociągiem (z Kijowa i Lwowa – dop. red) podróżowało 500 pasażerów. Ze względu na tę frekwencję nie udało się zorganizować autobusowej komunikacji zastępczej. Pasażerom zaproponowano przejazd pociągiem "Przemyślanin", który z Przemyśla wyjechał o 18.36 do Krakowa i kolejnym "Lajkonik" "Łokietek" z Krakowa w kierunku Warszawy. Pasażerowie mają możliwość złożenia reklamacji – powiedziała Agnieszka Serbeńska, rzecznik prasowy PKP Intercity dla rzeszowskiej Gazety Wyborczej. Do przewoźnika wysłaliśmy kolejne pytania dotyczące tego zdarzenia. Obiecał na nie odpowiedzieć we wtorek. Wśród nich znalazło się i to dotyczące współpracy strony ukraińskiej i polskiej w sytuacjach kryzysowych. Zapytaliśmy także, czy nie było możliwe skorzystanie z pomocy spółki Przewozy Regionalne, która na stacji w Przemyślu posiadała i pociąg i załogę do przewiezienia pasażerów z Medyki. Pytania wysłaliśmy także do Ukrzaliznyci.

6 maja rano do naszej redakcji dotarły relacje pasażerów pociągu Przemyślanin. Nietrudno było przewidzieć, że ich podróż będzie odbywać się w bardzo złych warunkach. Część z pasażerów pociągu, spodziewając się tłoku pozostała w Przemyślu na noc lub całkiem zrezygnowała z usług PKP Intercity. Na razie nie wiemy, czy pasażerowie otrzymają zadośćuczynienie za ciężką podróż i czy zostanie dla nich uruchomiona specjalna droga zwrotu należności za utracone możliwości przejazdu koleją.

Dziennikarz „Rynku Kolejowego” dojechał do Rzeszowa pociągiem Regio, skąd dotarł do Warszawy dzięki usłudze carsharingowej „blablacar”. W Warszawie był przed godziną 1 w nocy. Okazało się to najlepsze z możliwych rozwiązań. Jak poinformowały Koleje Ukraińskie, pociąg IC 716 spędził w Medyce łącznie niemal 5 godzin.

Bomby nie było, niesmak pozostał

Jak poinformowała rzeczniczka Straży Granicznej, w bagażu nie było bomby. Aby to sprawdzić, uruchomiono dyżurnych saperów z Rzeszowa. W bagażu znaleźli oni zabawki i produkty spożywcze.

– Straż Graniczna jako uprawniona służba prowadziła działania związane z procedurą pirotechniczną wdrażaną w przypadku zagrożenia życia i zdrowia podróżnych przekraczających granicę państwa. Wówczas wszystkie służby działają zgodnie z określonym algorytmem. Od początku 2019 roku odnotowaliśmy 3 tego rodzaju zdarzenia. Dwa z nich miały miejsce w pociągu, jedno na drogowym przejściu granicznym w Medyce – napisała major Elżbieta Pikor, rzecznik bieszczadzkiego oddziału SG.

Bezpośrednie pociągi z Kijowa i Lwowa do Przemyśla uruchomiono w grudniu 2016 roku. Są popularne zarówno wśród mieszkańców Polski, jak i Ukrainy.
Wiesz na ten temat więcej?
.

Podziel się tym z innymi:

 
POLECANE WIADOMOŚCI
WYŚWIETL WIĘCEJ WIADOMOŚCI

 

Pasażer
PARTNER DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
KATALOG KOLEJOWY
BĄDŹ NA BIEŻĄCO:
Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.
RYNEK KOLEJOWY 05/2019
NUMER 05/2019
W numerze 5/2019 miesięcznika "Rynek Kolejowy" analizujemy raporty roczne kolejowych spółek giełdowych (i nie tylko) oraz plan PKP PLK na warszawską "średnicę". Poza tym piszemy o problemie z punktualnością na linii Polska – Ukraina, karach umownych (a raczej ich braku) dla Pesy w Wielkopolsce i rozwoju kolei w Polsce Wschodniej. Polecamy również rozmowy, w tym z Kolejami Rosyjskimi (RŻD) oraz firmą Graw.

 

Śledź nasze wiadomości:

Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.
współpraca

 Rynek Lotniczy Transport Publiczny Rynek Infrastruktury ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5