- Debiut PKP Intercity planujemy w IV kwartale 2009 roku. Teraz są przeprowadzane analizy przedprywatyzacyjne przez niezależnego doradcę prywatyzacyjnego - powiedział Andrzej Wach, prezes Polskich Kolei Państwowych.

* Andrzej Wach, prezes PKP SA (fot. Rynek Kolejowy).
Tomasz Furman, "Parkiet": Prasa spekuluje, że wkrótce może Pan stracić posadę prezesa PKP. Czy coś Panu wiadomo na ten temat?
Andrzej Wach, prezes PKP SA: O tym, kto pełni funkcję prezesa PKP, decyduje właściciel, czyli Skarb Państwa, w imieniu którego działa minister infrastruktury (przedstawiciele tego resortu nie komentują spekulacji na temat możliwych zmian w zarządzie - przyp. red.). Zarząd ma jasno określone przez właściciela zadania wynikające ze Strategii dla Transportu Kolejowego do 2013 roku przyjętej przez Radę Ministrów.
T.F.: Te zadania może realizować zarząd pod kierownictwem innej osoby. Został Pan prezesem PKP we wrześniu 2004 r. za rządów Marka Belki. Czy tylko z tego powodu nie miał Pan sygnałów o możliwym odwołaniu?
A.W.: Proszę mi pozwolić na niekomentowanie spekulacji.
T.F.: Za co najczęściej jest Pan krytykowany?
A.W.: Przez niektóre osoby za determinację i skuteczność w restrukturyzowaniu grupy. Przez ostatnie cztery lata jej kondycja finansowa, wyniki przewozowe, skala problemów i możliwości biznesowe są diametralnie inne, czyli lepsze od tych, które były kilka lat temu. jeszcze cztery lata temu co kilka miesięcy były groźby wyłączeń prądu dla pociągów z powodu nieuregulowanych płatności dla dostawców energii, spadała z roku na rok liczba podróżnych, mieliśmy problemy z płynnością finansową, brakowało środków na inwestycje. Zapytam retorycznie. Czy słyszy Pan teraz o takich problemach w grupie PKP?
T.F.: Grupa PKP przez wiele lat ponosiła straty. Ubiegły rok zakończyła wynikiem na poziomie zera, przy przychodach rzędu 11,3 mld zł. Czy to zapowiedź trwałej poprawy?
A.W.: Przez ostatnie trzy-cztery lata podstawowym celem PKP było zbilansowanie kosztów i przychodów, czego efektem jest dla całej grupy osiągnięcie zysku. Chodziło też o to, aby w każdej z podstawowych spółek zależnych, których jest 10, uzyskać dodatni wynik. I taki cel udało się osiągnąć PKP pierwszy raz od 1989 roku. Wyjątkiem są tylko PKP Polskie Linie Kolejowe, których celem jest kierowanie pieniędzy na inwestycje w drogi kolejowe, a nie wypłata właścicielom dywidendy z zysku. Analogiczne wyniki Grupa PKP chce uzyskiwać w kolejnych latach.
T.F.: Niektóre spółki mają cały czas problem z zadłużeniem. Jak z tego chcecie wybrnąć?
A.W.: Obecnie staramy się rozwiązać problem zadłużenia spółki PKP Przewozy Regionalne, które sięgają 2,16 mld zł. 21 czerwca wejdzie w życie ustawa, która pozwoli uporać się z tą kwestią. PKP Przewozy Regionalne otrzymają rekompensatę od Skarbu Państwa za straty poniesione w latach 2001-2004 w związku z wykonywaniem przewozów pasażerskich w ramach obowiązku świadczenia usług publicznych. Pierwszą część rekompensaty - 1383 mln zł - w tym roku, a drugą w 2009 roku w wysokości 777 mln zł. Jednocześnie trwać będzie drugi proces. PKP zaciągną pożyczkę od Skarbu Państwa, która zostanie wykorzystana przez PKP PLK na inwestycje w drogi kolejowe. Pożyczkę tę PKP spłacą Skarbowi Państwa swoimi udziałami w PKP PLK i w PKP Przewozy Regionalne.
T.F.: Czyli Skarb Państwa tak naprawdę kupi PKP PR?
A.W.: Tak, Skarb Państwa kupi od PKP 100 proc. udziałów w PKP PR. Następnie przekaże je szesnastu samorządom wojewódzkim. Przekazanie samorządom da również gwarancję, że spółka ta nie będzie zadłużać się w przyszłości. Usamorządowienie firmy przyczyni się do racjonalizacji regionalnych połączeń kolejowych w Polsce. Samorządy będą miały większy niż teraz wpływ na rozkład jazdy i dostęp do informacji o kosztach pociągów regionalnych.
T.F.: Niektórzy krytykują Pana za brak postępów w pracach przy przekazaniu samorządom spółki PKP PR. Na jakim etapie jest dziś usamorządowienie?
A.W.: Przekazanie udziałów Skarbowi Państwa w PKP PR nastąpi w tym roku, prawdopodobnie do 1 grudnia. Dużo w tej materii zależy od stanowiska naszych partnerów z samorządu. Ustawa przewiduje, że z mocy prawa marszałkowie przejmą 100 proc. akcji. Wcześniej rozporządzeniem Rady Ministrów zostaną określone udziały przysługujące poszczególnym samorządom.
T.F.: A co, jeśli samorządy nie zechcą przejąć udziałów? Takie sugestie już się pojawiły w związku z obawami dotyczącymi możliwości współfinansowania PKP PR.
A.W.: Tak naprawdę nie ma przymusu. Każdy samorząd po otrzymaniu swojej puli akcji może je następnego dnia sprzedać je innemu samorządowi. Sądzę, że chętnych nie zabraknie. W skrajnym przypadku część akcji wróci do Skarbu Państwa.
T.F.: Czy jednak samorządom wystarczy pieniędzy na finansowanie przewozów regionalnych?
A.W.: Dziś mają pieniądze, więc czemu nie miałyby ich mieć za rok czy dwa lata? W ubiegłym roku samorządy, bez województwa mazowieckiego, dopłaciły do przewozów regionalnych 544 mln zł. Szacunki na ten rok mówią o 570 mln zł. Przy takim poziomie dofinansowania spółka PKP PR nie przynosi strat. Jeśli samorządy będą chciały więcej pociągów, to muszą ponieść dodatkowe koszty. Gdyby się okazało, że chcą ograniczyć koszty, wówczas powinny zmniejszyć liczbę połączeń.
T.F.: Kiedy przewozy międzywojewódzkie zostaną przekazane PKP Intercity?
A.W.: Od 1 czerwca w ramach PKP PR działa odział międzywojewódzki. Jest to wydzielona część spółki, która zostanie przekazana do PKP Intercity. Przesuniecie chcemy przeprowadzić w II połowie roku. Zanim to nastąpi, zamierzamy przeprowadzić dodatkowe analizy kosztów i przychodów oddziału oraz pozostałej części PKP PR, tak aby samorządy nie obawiały się o kondycję przejmowanej firmy. Przewozy międzywojewódzkie chcemy przekazać PKP Intercity na początku IV kwartału. Dopiero po tej operacji nastąpi usamorządowienie PKP PR.
T.F.: Jak przebiegają przygotowania do giełdowego debiutu PKP Intercity?
A.W.: Planujemy debiut w IV kwartale 2009 roku. Teraz są przeprowadzane analizy przedprywatyzacyjne przez niezależnego doradcę prywatyzacyjnego.
T.F.: Czy już wiadomo, ile akcji trafi do inwestorów?
A.W.: Decyzję w tej sprawie będzie podejmował zarząd w oparciu o rekomendacje niezależnego doradcy prywatyzacyjnego spółki. Dla nas podstawowym celem jest zapewnienie rozwoju PKP Intercity. Temu celowi będzie służyć nowa emisja akcji. Ze sprzedaży części akcji PKP Intercity należących do PKP chcemy z kolei uregulować część historycznego zadłużenia PKP, które dziś wynosi 5,6 mld zł.
T.F.: Ile pieniędzy chce pozyskać PKP Intercity i na co je wyda?
A.W.: Myślę, że jest za wcześnie, aby o tym mówić w liczbach. Spółka potrzebuje funduszy na rozwój, na inwestycje - tak aby mogła przynosić jeszcze większe zyski w przyszłości (w 2007 roku zarobiła ponad 50 mln zł). Pieniądze wyda przede wszystkim na zakup taboru.
T.F.: A jak przebiega prywatyzacja towarowego przewoźnika PKP Cargo, który w 2007 r. wypracował 12,1 mln zł zysku?
A.W.: Spółka będzie poddana głębokiej restrukturyzacji. W tym roku został powołany na nową kadencję zarząd tej firmy. Przygotowana jest nowa strategia na dwa-trzy lata i program naprawczy na ten rok. Doradca prywatyzacyjny powinien te działania zweryfikować. Teraz czekamy na pełnomocnictwo ministra infrastruktury do prowadzenia prywatyzacji. Myślę, że w III kwartale pojawi się ogłoszenie dotyczące wyboru doradcy.
T.F.: Kiedy nastąpi debiut PKP Cargo na giełdzie?
A.W.: W strategii jest zapis mówiący o 2010 roku.
T.F.: Czy spółka zdąży do tego czasu się zrestrukturyzować?
A.W.: Będzie to trudne, ale mamy jeszcze dwa lata, które musimy wykorzystać.
T.F.: Ale stagnacja na rynku przewozów towarowych będzie utrudniać restrukturyzację.
A.W.: I to jest problem. Mam jednak nadzieję, że tylko przejściowy. Optymizmem napawa przewidywany wzrost zapotrzebowania na przewozy materiałów budowlanych, chociażby w związku z budową stadionów, autostrad i dróg kolejowych. Sama grupa PKP w ubiegłym roku wydała na inwestycje, w tym głównie na infrastrukturę kolejową, 3,5 mld zł. W tym roku będzie to już ponad 5 mld zł.
T.F.: Problemem są też wysokie koszty, jakie trzeba ponosić za korzystanie z infrastruktury kolejowej, głównie opłaty za korzystanie z torów. Przewoźnicy mówią, że opłaty są za wysokie.
A.W.: Jeśli koszty utrzymania infrastruktury ponoszą przewoźnicy, stawki zawsze będą wysokie. Jeśli robi to państwo, jest odwrotnie. W Niemczech dofinansowanie państwa do infrastruktury wynosi 40 proc. kosztów związanych z jej utrzymaniem. U nas tylko 16-17 proc. Z roku na rok jednak rośnie. W 2007 roku wyniosło ono 380 mln zł. W tym roku będzie to już około 500 mln zł. Zabiegamy, aby w budżecie na przyszły rok były to większe środki.
T.F.: Czy zatem koszty dostępu nie będą już rosły?
A.W.: Dążymy do systematycznego zwiększania dofinansowania, tak aby docelowo wyniosło 40 proc. kosztów utrzymania infrastruktury. Zatem koszty dostępu powinny mieć tendencję spadkową.
T.F.: W skład grupy kapitałowej PKP wchodzą dziś spółki o kondycji zdecydowanie lepszej niż PKP Cargo. Czy one mogą trafić na GPW przed 2013 rokiem?
A.W.: Spółki PKP Energetyka, Telekomunikacja Kolejowa, Przedsiębiorstwo Napraw Infrastruktury mogą zostać sprywatyzowane. każda z nich ma jednak inną specyfikę i trzeba ją uwzględnić. Dla PKP najważniejszym celem jest zapewnienie wszystkim firmom odpowiednich warunków do rozwoju i uzyskanie dobrej dywidendy. Jeśli pojawi się potrzeba pozyskania pieniędzy z nowej emisji akcji, to nie jest wykluczone, że również inne spółki trafią na GPW przed 2013 rokiem.
T.F.: Dziękuję za rozmowę.