Od niedawna, warszawskie metro przestaje zasługiwać na miano najszybszego i najbardziej niezawodnego środka transportu - informuje „Gazeta Wyborcza”. Przejazd pomiędzy przystankami nie dość, że przeciętnie trwa dwa razy dłużej niż zwykle, to jeszcze w coraz większym tłoku.
„Według rzecznika Metra Warszawskiego Krzysztofa Malawki kolejka odnotowuje teraz rekordy frekwencji. Ostatni został pobity w czwartek (29 października). Tego dnia metro przewiozło 535 tys. osób. Rzecznik przyznaje, że w porannym szczycie dochodzi do opóźnień”. - Przestoje wynikają przede wszystkim ze zbyt wolnej wymiany pasażerów na stacjach. Niektórzy blokują sprawne wyjście z pociągów. Gdy pociąg stoi dłużej na jednej stacji, automatycznie w kolejce muszą czekać kolejne składy - powiedział dla „Gazety…” Krzysztof Malawko.
W Metrze już od jakiegoś czasu zastanawiają się, w jaki sposób rozwiązać problem z wymianą pasażerów na stacjach. W tej chwili w godzinach szczytu w tunelach kursują 32 pociągi i niestety na razie ze względów technicznych, dodatkowych składów nie przybędzie. Problem od wielu lat tkwi w systemie sterowania ruchem, który pozwoliłby zwiększyć prędkość maksymalną pociągów z 60 do 80 km/h. To pozwoliłoby zwiększyć częstotliwość kursów do 90 sekund. Możliwe, że coś się w tej kwestii zmieni w połowie przyszłego roku - poinformował „Gazetę…” Malawko. Jednak zdaniem rzecznika, to i tak nie ograniczy problemu powolnej wymiany pasażerów i związanych z tym przestojów.

*Fot. Adamon, commons.wikimedia.org, GFDL.
Więcej