W środę 18 lutego zaczęły się negocjacje dyrekcji Metra Warszawskiego z przedstawicielami Alstomu, producenta nowych wagonów, w których notorycznie psują się koła. Jeśli rozmowy skończą się fiaskiem, ostatnia partia pociągów do Warszawy nie przyjedzie.
Pertraktacje potrwają do piątku. Obie strony zasiadły do nich skłócone. Metro zarzuca francuskiemu Alstomowi, że nie potrafi zaradzić krzywym kołom w wagonach dostarczanych ledwie od czterech lat. Producent przyznaje się do winy, ale jej częścią obarcza dyrekcję Metra - ma być ona winna złej jakości torów w tunelach. Klapa rozmów może oznaczać zerwanie kontraktu na dostawę wagonów aż za 150 mln zł!
30 wagonów, czyli pięć pociągów, przyjedzie do stolicy pod koniec roku. To ostatnia dostawa z potężnej puli 108 wagonów zamówionych w Alstomie. Metro stawia sprawę jasno - producent musi zlikwidować problem krzywych kół w nowych i naprawić usterkę w już kursujących pociągach. Odrzucenie tych warunków oznacza zerwanie kontraktu. Potwierdził to wczoraj w rozmowie z "Gazetą" Robert Szaniawski z Metra:
- Nie pozwolimy sobie na kupno wagonów z wadą. Możemy wstrzymać kontrakt i wypłacić odszkodowanie dostawcy - ujawnił. Na razie jest za wcześnie, by obliczyć, o jaką sumę chodzi. Metro nie zaprzecza, że stara się wynegocjować niższą o kilkanaście milionów cenę za 30 wagonów. Dyrekcja kolejki ma jutro wydać oświadczenie w tej sprawie.
Alstom tylko częściowo przyznaje się do winy: koła odkształcają się i powodują drgania domów położonych w pobliżu tuneli (m.in. w al. Niepodległości i na ul. Andersa). Potwierdzili to również naukowcy z Politechniki Warszawskiej i Krakowskiej.
- Psują nam się też drzwi. Wymienimy je na własny koszt - zapewnia Marek Szelewicki, rzecznik firmy. Jednak nie zgadza się już na zmiany w konstrukcji pociągów, bo naraziłoby to firmę na wielomilionowe koszty.
Do rozmów z Metrem Alstom przystąpił z asem w rękawie: zapisem z kamer, który
- ich zdaniem - udowadnia, że tory zostały zniszczone. Jak? Firma sugeruje, że przez dwa lata od otwarcia linii metra nie było tokarki do szlifowania kół. Metro zamówiło więc twardsze koła w starych rosyjskich wagonach, które zniszczyły szyny. To rujnuje zaś koła w pociągach Alstomu.
Metro dopiero teraz potwierdziło, że takie kamery zostały zamontowane, jednak powołując się na ten sam film, uważa, że tory są proste. - To nie o tory chodzi. Wystarczy porównać: koła rosyjskie szlifujemy po przejechaniu przez wagon 500 km, koła w wagonach Alstomu - już po 100 km. Gdyby szyny rzeczywiście były zniszczone, a rosyjskie koła twardsze, te wagony powodowałyby większe drgania. A tak nie jest
- ripostuje Szaniawski.
Spór pokazuje, że o zgodę będzie trudno. Na fiasku negocjacji ucierpią za to mieszkańcy. W metrze już panuje tłok, który rozładować miała dostawa z sześciowagonowych pociągów Alstomu. Przetarg na dostawę innych - np. z Rosji - przeciągnie się zaś co najmniej do połowy przyszłego roku.
"Ustaliliśmy, że drgania mogą wywoływać zarówno pociągi firmy Alstom, jak i rosyjskie. Tym pierwszym zdarza się to częściej, ale najstarsze, zużyte wagony rosyjskie też wywołują wstrząsy. Decyduje stan techniczny. Sprawdzenie, dlaczego koła w jednych wagonach ścierają się szybciej, a w drugich wolniej, należy do producenta. My się tym nie zajmujemy. Teoretycznie drgania może też wywoływać zniszczone torowisko. Jednak nam się wydaje, że w przypadku Warszawy uszkodzenie torów nie jest głównym powodem wstrząsów. Na to, żeby ich nie było jest, prosta metoda - utrzymanie kół w dobrym stanie. Gdy nie są zdeformowane, nie stukają."