„Polska Dziennik Bałtycki” pisze o rekordowym opóźnieniu pociągu TLK relacji Katowice – Gdynia miał przyjechać do Trójmiasta w niedzielę wieczorem o 22.46, a pojawił się dopiero o 9.08, czyli ponad 10 godzin za późno.
- Spóźniłem się na zajęcia w Uniwersytecie Gdańskim - mówił „Polsce Dziennikowi Bałtyckiemu” po przybyciu do Gdańska pan Mateusz, student psychologii. Niektórzy pasażerowie nie zdążyli do pracy.
„Pasażerowie zaraz po wyjściu z pociągu składali w Gdańsku wnioski o zwrot kosztów przejazdu. Z wstępnych wiadomości, które uzyskiwali w Biurze Obsługi Klienta Intercity wynikało, że za spóźnienia pociągów TLK odszkodowania nie przysługują.” – pisze „Polska Dziennik Bałtycki”.
Jak jednak informuje dziennik, opóźnienia nie wywołały trudne warunki atmosferyczne, a kolizje innych pociągów na terenie Śląska i Kujaw.
Więcej