Od 9 marca do Pruszcza Gdańskiego i Tczewa wróciły pociągi SKM Trójmiasto. Jednak na razie frekwencja jest fatalna, o czym przekonali się reporterzy „Gazety Wyborczej”.
Pociągów SKM Trójmiasto na trasie do Pruszcza Gdańskiego i Tczewa jest mniej niż przed remontem. Do tego nowe kursy kończą się zawsze w Gdańsku Głównym. Kto chce jechać dalej, musi się przesiaść. Reporterzy „Gazety Wyborczej” postanowili sprawdzić, jaka jest frekwencja w przywróconym połączeniu. Wyniki są fatalne.
Pierwszy test przeprowadzony został w czwartkowe popołudnie. Do pociągu z Gdańska Głównego do Pruszcza Gdańskiego reporter wsiadł tuż przed planowanym na 16.30 odjazdem. Było w nim tylko 17 osób. Obłożenie kolejki nie zmieniło się aż do stacji docelowej. Do Pruszcza dojechało w liczbie 16 osób. Z następnego pociągu który dojechał do Pruszcza, (odjazd z Gdańska Gł. o 17.30) wysiadło sześć osób, w środku pozostało 19. W drodze do Tczewa dosiadło się jeszcze kilka osób, ale można przyjąć, że na całej trasie Gdańsk - Tczew z kolejki jadącej w środku popołudniowego szczytu skorzystało zaledwie około 30 osób – czytamy w „GW”.
Gazeta sugeruje, że rozkład nie jest dostosowany do potrzeb pasażerów. Według nowego rozkładu SKM-ki przyjeżdżają do Gdańska parę minut po godzinie 6 i 7, a potem następuje długa, niemal dwugodzinna przerwa, po której kolejny pociąg pojawia się w centrum chwilę przed 9. Rzecznik SKM Marcin Głuszek zapewnia, że to pasażerowie życzyli sobie takich godzin przyjazdu.
– Mimo że przez godzinę od 6 rano przez stację w Pruszczu przejeżdżają aż cztery pociągi regionalne do Gdańska, a z przystanków w pobliżu dworca odjeżdża do Trójmiasta kilka linii autobusowych (miejskich i prywatnych), to w kolejkę przyjeżdżającą z Tczewa o 6.50 wsiadło ok. 30 osób. Pasażerowie dosiedli się do kilkudziesięciu podróżujących, zajmując miejsca siedzące w ok. 40 procentach. Większość osób stanowili uczniowie i studenci – czytamy w reportażu.
- Spodziewaliśmy się tego i takie jest prawo rynku. Potrzebujemy przynajmniej pół roku na odbudowanie satysfakcjonującego potoku pasażerskiego. Klient musi przekonać się do naszych połączeń i wrócić – mówi „GW” Głuszek. Jednak, jak zaznacza gazeta, to wcale nie jest pewne – dużą konkurencję dla kolejki stanowi połączenie Przewozów Regionalnych o 6.34 do Gdyni Chyloni. To do tego pociągu w czasie porannego szczytu komunikacyjnego wsiada najwięcej pasażerów, głównie ludzi pracujących, którzy nie wysiadają w Gdańsku Głównym i nie muszą się przesiadać. Skład jest pełny po brzegi.
Nie wiadomo też, jak na odbiór połączenia wpłynęło biletowe zamieszanie w SKM Trójmiasto, o którym pisaliśmy tutaj.