Sąd przeznaczy dziś (25.09) pół godziny na posiedzenie ws. nadmiernego zużywania się kół w pociągach Inspiro i związanego z tym zużycia infrastruktury. Jak podkreśla Metro Warszawskie – to właściwie pozwoli jedynie na przyjęcie opinii biegłego, bez wnikania w jej zasadność. Celem sądu nie jest bowiem rozpatrzenie przyczyn zjawiska, tylko zabezpieczenie dowodu dla ewentualnego dalszego postępowania. Spółka ma wiele zastrzeżeń dla pracy biegłego i będzie wnosić o jego zmianę.
Przypomnijmy: Metro doświadcza problemu nadmiernego zużywania się kół w pociągach Inspiro. W niektórych przypadkach zostały one już zreprofilowane do 1/4 ich żywotności, choć miały starczyć na co najmniej osiem lat. Nieprawidłowa współpraca koła i szyny skutkuje też nadmiernym zużywaniem się infrastruktury, zwłaszcza na I linii. Metro zgłosiło producentowi wadę systemową, ale Siemens jej nie uznał. Przewoźnik, dla zabezpieczenia interesu spółki, wystąpił o uruchomienie środków z gwarancji należytego wykonania. W odpowiedzi Siemens wystąpił do sądu z wnioskiem o ustalenie dowodu w postaci biegłego. O stanowisku Siemensa pisaliśmy tutaj.
Pół godziny na spór
Dziś odbywa się posiedzenie sądu ws. wniosku Siemensa o zabezpieczenie dowodu. – Co ważne: to nie jest rozprawa z decyzją sądu w sprawie bądź przeciwko komuś. Ten sąd nie ma za zadanie wyznaczyć konkluzji merytorycznej czy ustalić, kto ma ponosić jakieś koszty. Sąd, zgodnie z przyjętym zadaniem, którym jest zabezpieczenie dowodu, przyjmie opinię jako dowód i zamknie rozprawę, nie wnikając w meritum czy przyczynę zjawiska – wyjaśnia Marek Sokołowski, członek zarządu Metra ds. eksploatacji. Dowód jest przyjmowany na wypadek przyszłego postępowania (gdyby Siemens wystąpił z roszczeniami względem Metra np. w związku z zajęciem gwarancji).
Na posiedzenie przeznaczono tylko pół godziny. Sąd ma trzy możliwości: przyjąć opinię biegłego i tym samym „zabezpieczyć” dowód (działanie sądu na tym etapie zakończy się), poprosić biegłego o uzupełnienie opinii bądź powołać nowego biegłego. – Biorąc pod uwagę czas, dziś sąd najprawdopodobniej zatwierdzi opinię biegłego – mówi Sokołowski.
Niefachowy biegły
Metro ma duże zastrzeżenia do pracy wyznaczonego biegłego Ryszarda Kępki z Katowic, który ma ustalić stan faktyczny. – Biegły nie zabezpieczył żadnego dowodu – mówi Sokołowski. Choć zadaniem było zbadanie infrastruktury, jak i pojazdu, to biegły ograniczył się wyłącznie do kwestii smarownic, które – jego zdaniem – działają niewłaściwie.
– Biegły, jak przyszedł, to nie wiedział jak wygląda smarownica. Stojąc przy niej, pytał się naszych pracowników gdzie ta smarownica. Stwierdził też, że jest np. za mało smaru, dysponując instrukcją do innego urządzenia, o większej pojemności. Zrobił testy działania smarownic, przejeżdżając drezyną i malując farbą. Na tej podstawie stwierdził, że smar nie roznosi się. Tylko, że u nas pociągi jeżdżą – nie dwoma kołami drezyny, tylko pociągi z 24 kołami. Ponadto biegły nie zorientował się, że inne przepisy regulują używanie prowadnic w infrastrukturze (odbojnic na łukach), a inne dla metra. Powołał się na regulacje, które nas nie dotyczą – wylicza część „smaczków” Sokołowski.
Więcej na portalu Transport-publiczny.pl