Dwie godziny trwał w Krakowie protest kolejarzy, którzy byli niezadowoleni, że pominięto ich w ustawie o emeryturach pomostowych. blokowali tory, a potem pikietowali kasy Intercity na Dworcu Głównym PKP. W wyniku protestu 2 pociągi zostały odwołane, 7 miało opóźnienia, a 9 zmieniło trasę.
Godz. 8.00: Ponad 100 kolejarzy w kamizelkach z napisem "Solidarność", z flagami, transparentami i gwizdkami zbiera się przed Dworcem Głównym. - Protestujemy przeciw rządowi Donalda Tuska - mówi Krzysztof Knapik, przewodniczący Związku Zawodowego Kolejarzy w Małopolskim Zakładzie Przewozów Regionalnych. - Dlaczego? Bo chcą nam odebrać prawo do wcześniejszych emerytur - grzmi.
Godz. 8.33: Protestujący przechodzą na peron III i wchodzą na tory blokując przejazd pociągów w kierunku zachodnim. Wybuchają petardy, słychać gwizdki i trąbki, a następnie związkowcy odpalają race dymne. Protest rozpoczyna się na dobre.
Godz. 8.47: W przejściu podziemnym pasażerowie są zdezorientowani i pytają: o co chodzi? Znowu strajkują? Strajkujący przekonują do swoich racji. - Chcemy pomostówek i będziemy walczyć o swoje, aż do strajku generalnego - zapowiada Henryk Jaroch, przewodniczący "Solidarności" z Zakłady Taboru w Żurawicy.
Godz. 9.05: Z megafonów płynie pierwszy komunikat o opóźnieniach pociągów. - Od godziny jestem na dworcu i nikt mnie nie poinformował, że jest strajk i opóźnienia - żali się 30-letnia Edyta Pęcherz czekająca na pociąg do Tarnowa. - Jestem bardzo zła, nie tyle na kolejarzy, bo nawet nie wiem, dlaczego strajkują, co na bałagan, który tu panuje - dodaje. Zdenerwowanie widać przy kasach biletowych. Przez 2 godziny ruch pociągów odbywa się z utrudnieniami i opóźnieniami. Część z nich jest kierowana na trasy okrężne.
Godz. 10.51: Kolejarze małymi grupkami zaczynają schodzić z torów i udają się do budynku Dworca Głównego. Chwilę później odjeżdżają i przyjeżdżają pierwsze pociągi, pasażerowie oddychają z ulgą.
Godz. 11.05: Kolejarze pikietują kasy w holu budynku dworca. Do 6 kas intercity stoi grupka podróżnych, nerwowo reagują na akcję. - Nie chcemy nic mówić na ten temat, bo to byłby stek przekleństw - irytuje się 25-letni mężczyzna. Dwie turystki z Warszawy, Katarzyna Mroczek i Ula Siemienowicz, komentują, że związkowcy mają swój cel i swoje racje, to wolny kraj i dlatego popierają protest kolejarzy, - Nie przeszkadza nam to, że musimy trochę dłużej stać w kolejce do kasy - mówią otwarcie. 23-letni Przemyslaw Chrabąszcz wybiera się z Krakowa do Tarnowa. Też popiera protest, ale... wolałby, by jego pociąg nie miał opóźnienia. Kasjerkom w kasach udziela się nerwowa atmosfera. - Może otwórzmy jeszcze jedną kasę - krzyczy jedna do drugiej. Po chwili tak właśnie się dzieje.
Godz. 12.00: Koniec akcji protestacyjnej. Kolejny protest kolejarzy zapowiedziano na 9 grudnia.