W pierwszym półroczu tego roku PKP Intercity w relacji Kraków – Warszawa przewiozły o 11% pasażerów mniej niż w 2025 r. Zdaniem przewoźnika odpowiada za to modernizacja linii 8, a także “głupie układanie rozkładu jazdy” oraz konkurencja. Do zarzutów związanych z układaniem rozkładu odnosi się wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.
Na naszych łamach pisaliśmy już o trasach, na których
PKP Intercity odnotowują największe wzrosty – zarówno w skali rok do roku, jak i w przypadku trzech ostatnich lat – porównując pierwsze półrocze 2023 r. do pierwszego półrocza 2026 r. Biorąc pod uwagę taki okres czasu, PKP Intercity wożą też więcej pasażerów na trasie z Warszawy do Krakowa, lecz wzrosty w tej relacji są stosunkowo niewielkie i wynoszą tylko 13%.
“Głupie układanie rozkładu jazdy” na trasie Warszawa – Kraków
Gdyby jednak porównywać tylko pierwszą połowę 2026 r. do pierwszej połowy 2025 r., to PKP Intercity… straciły pasażerów w tej relacji. Spadek wyniósł aż 11%. Szerzej do tego wątku odniósł się ostatnio prezes przewoźnika, Janusz Malinowski.
– Z czego wynikają te problemy na trasie do Krakowa? Z jednej strony mamy duże ograniczenia spowodowane modernizacją linii numer 8 oraz pogorszeniem czasu przejazdu a także konkurencją. Gdybyśmy mieli pokazać porównanie w relacji Kraków – Warszawa 2026 r. do 2025 roku, to za pierwsze półrocze mamy spadki liczby podróżnych na poziomie 11%, czyli konkurencja nie zbudowała rynku, tylko była tu prosta kanibalizacja. Globalnie na trasie Warszawa – Kraków liczba pasażerów spadła, więc tu nie ma sytuacji, że nie zabieramy pasażerów. Dlatego zawsze podkreślaliśmy, że konkurencja jest jak najbardziej potrzebna, bo ona wymusza postęp, ona wymusza wyścig przewoźników, tylko, żeby to spełnić, to rozkład jazdy musi być cykliczny, a nie ma być głupiego ustawiania pociągów co 4 minuty. Z naciskiem na słowo "głupie" – mówił prezes PKP Intercity podczas niedawnego śniadania prasowego.
Podobne stanowisko Intercity
przedstawiały już w ubiegłym roku, gdy PKP PLK ułożyły rozkład jazdy 2025/2026 i musiały tam pomieścić nie tylko pociągi PKP Intercity, lecz również pociągi czeskiej konkurencji – Leo Express, a przede wszystkim RegioJet, który przez chwilę konkurował na tej relacji z PKP Intercity.
Malepszak: “Paczkowanie” ruchu było potrzebne
Do słów o “głupim” układaniu rozkładów jazdy postanowił się odnieść wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.
– Ułożenie rozkładu jazdy pociągów związane jest z wieloma uwarunkowaniami. W przypadku bardzo dużego zmniejszenia przepustowości linii na przykładzie linii 8 na odcinku Kozłów – Kraków, gdzie na dużej części odcinka ruch odbywał się jednotorowo, ułożenie rozkładu jazdy staje się jeszcze trudniejsze. Żeby pogodzić ruch pociągów regionalnych zatrzymujących się na każdym przystanku z ruchem pociągów dalekobieżnych z bardzo ograniczoną liczbą postojów, trzeba "paczkować" ruch dalekobieżny w bliskich odstępach czasowych. To praktyka stosowana od lat podczas prac modernizacyjnych, gdy priorytetem jest ułożenie w rozkładzie jak największej liczby pociągów przy bardzo ograniczonej przepustowości – mówi nam Malepszak, tłumacząc, dlaczego ruch na linii do Krakowa musiał być realizowany w opisywany sposób.
Będzie już tylko lepiej
Prezes PKP Intercity zaznaczał też, że zdaniem przewoźnika sytuacja w tej relacji diametralnie zmieni się od września bieżącego roku, kiedy to PKP PLK ma zakończyć większość prac na linii 8. To właśnie one najbardziej wpływają na ruch pociągów ze stolicy do Krakowa, wydłużając czas jazdy. – Czas jazdy skróci się, przez co liczymy, że na tej trasie zaczną się po prostu przyrosty liczby podróżnych – mówił Malinowski.
Docelowo największym przełomem w tej relacji ma być przyszły rok, gdy na CMK w końcu zostanie wprowadzona prędkość 250 km/h. Podróże do Krakowa
mają wtedy trwać nieco ponad godzinę i 50 minut.
– Jak Państwo wiecie, nasze Pendolino jeździ już testowo 250 km/h i myślę, że te testy zakończą się wiosną przyszłego roku, co ostatecznie pozwoli na regularną jazdę 250 km/h po CMK. Przyszły rok będzie więc rewolucją, bo przy takiej prędkości czas jazdy do Krakowa spadnie poniżej 2 godzin, co będzie już czasem bezkonkurencyjnym dla innych środków transportu – czy to dla samochodu, czy samolotu – mówił prezes PKP Intercity.
Dodajmy, że docelowy czas jazdy z Krakowa do Warszawy
ma wynosić około 90 minut, choć będzie to możliwe dopiero po budowie zupełnie nowego
wyjścia z Krakowa oraz nowych odcinków w kierunku Kielc. Główny korytarz łączący dwa największe polskie miasta ma bowiem biec właśnie przez stolicę województwa świętokrzyskiego, na co wskazuje Zintegrowana Sieć Kolejowa.