Choć od wprowadzenia kolejowej reformy upłynęły trzy lata, nie zostały wprowadzone systemowe zasady dofinansowania transportu kolejowego. Efekt jest taki, że PKP nie może wyjść z długu, nie ma też szansy na większe inwestycje - Gazeta Prawna krytykuje stan regulacji.
W rezultacie nie dość, że nie odcięto od nowo utworzonej Grupy PKP historycznego długu kolei państwowej, to niektóre z utworzonych spółek, jak np. Przewozy Regionalne czy PLK, wygenerowały własne długi, w części pokryte przez inne spółki z Grupy PKP kosztem ich wyniku finansowego. - Po trzech latach pozostaje nierozwiązany problem finansowania przewozów pasażerskich - powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie Andrzej Wach, prezes PKP S.A. Dług ten jest wynikiem nieotrzymywania należnych od budżetu państwa dotacji. Zgodnie z prognozą na koniec tego roku zadłużenie PKP S.A. wyniesie 7 mld 466,8 mln zł. Obliczono, iż w latach 2001-2004 łączne nieotrzymane przez kolej dotacje wyniosły 1,5 mld zł.
Mimo przystąpienia Polski do UE brak dostatecznych regulacji niezbędnych do poprawnego finansowania transportu przez państwo. W UE podział jest prosty: 40 proc. dotacji otrzymuje kolej, pozostałe 60 proc. transport drogowy. - Brak możliwości generowania wolnych środków powoduje, że od kilku lat inwestycje podejmowane przez PKP nie zapewniają nawet prostego odtworzenia majątku, nie mówiąc już o jakimkolwiek rozwoju
- uważa zarząd PKP S.A. Stan infrastruktury jest główną przyczyną nieatrakcyjności oferty przewozowej kolei, od 20 lat nie inwestowała ona na większą skalę w tabor kolejowy. Budowa linii dużych prędkości w Polsce pozostaje poza zasięgiem planowania
- nawet średniookresowego.