Pociąg towarowy to nie tylko lokomotywa i wagony, ale przede wszystkim ludzie, którzy go prowadzą. Nad jak najlepszym połączeniem ludzi i maszyn tworzących pociągi na linii LHS codziennie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę pracuje Sekcja Eksploatacji Trakcji w Zamościu Bortatyczach.
– Nasza sekcja zajmuje się zatrudnianiem drużyn trakcyjnych i wydawaniem sprawnych lokomotyw na żądanie dyspozytury zakładowej – mówi Sławomir Powroźnik, naczelnik Sekcji Eksploatacji Trakcji PKP LHS. W praktyce głównym zadaniem pracowników tej komórki jest takie połączenie ludzi i maszyn, aby praca na linii przebiegała sprawnie i zgodnie z przepisami. Do dyspozycji jest około 200 maszynistów oraz 72 lokomotywy. Maszyniści rozlokowani są w czterech gniazdach drużyn trakcyjnych położonych wzdłuż całej linii LHS: w Hrubieszowie, Zamościu, Sędziszowie i Sławkowie. Wszystkie gniazda podlegają naczelnikowi Sekcji Eksploatacji Trakcji w Zamościu Bortatyczach. Lokomotywy natomiast oczekują na wagony w jednym miejscu – w hali naprawczej w Zamościu Bortatyczach. Nieprzypadkowo więc siedziba sekcji znajduje się tuż obok hali. Jest to bowiem jedyne miejsce na linii LHS, gdzie naprawiane są pojazdy trakcyjne.
Kluczowa współpraca
– Kluczem do skuteczności naszych działań jest jak najlepsza współpraca z dyspozyturą, która planuje pociągi. Najważniejszą informacją, jakiej oczekujemy od pracowników dyspozytury, jest liczba pociągów wjeżdżających z Ukrainy na stacje graniczną w Hrubieszowie. Ważna jest także informacja, jaką masę będzie musiała pociągnąć lokomotywa. Na tej podstawie pozostaje nam już tylko wydać odpowiednie lokomotywy i obsadzić je załogą – wyjaśnia naczelnik. Podczas gdy o stan lokomotyw dba Sekcja Napraw Lokomotyw i Urządzeń Technicznych w Zamościu Bortatyczach, o stan załogi muszą zadbać pracownicy Sekcji Eksploatacji Trakcji.
– U nas maszynista rozpoczyna pracę, tutaj sprawdzany jest jego stan psychofizyczny. Dbamy również o to, aby nie zostały przekroczone godziny pracy i o to, aby miał czas na odpoczynek przed kolejną zmianą roboczą. Musimy pamiętać na przykład o tym, żeby pracownik nie pracował
trzecią noc czy trzecią niedzielę z rzędu – akcentuje.
Elastyczni
Największym wyzwaniem w pracy Sekcji Eksploatacji Trakcji są ewentualne awarie lokomotyw na linii. – Zdarza się, że lokomotywy zastępczej nie da się szybko uruchomić. W takiej sytuacji jesteśmy zmuszeni do podejmowania nietypowych rozwiązań dotyczących obsługi lokomotyw i pociągów. Skala problemu zależy oczywiście w dużej mierze od tego, gdzie nastąpiła awaria – mówi Powroźnik.
– Ponadto, czasem zdarza się, że pomimo iż przygotowujemy harmonogramy prac dla wszystkich pracowników, nie są one dokładnie realizowane. Wpływ na to ma wiele czynników. Ostatnio ze względu na liczne remonty prowadzone na linii borykamy się z częstymi zamknięciami torowymi. W tej sytuacji musimy być bardzo elastyczni. Jest to szczególnie ważne na takiej linii jak nasza, gdzie w zasadzie nie ma pociągów stałego kursowania – podkreśla.
Ludzkie podejście
Koordynacja pracy 200 osób niesie ze sobą często nieprzewidziane sytuacje. – Czasami się zdarza, że maszynista nie może przyjść do pracy. W tej sytuacji zawsze pytamy o powody niedyspozycji. Maszynista musi przekonać dyspozytora, że jest to powód wiarygodny. Jeżeli dyspozytor nie uwierzy pracownikowi, wówczas maszynista może mieć kłopoty natury dyscyplinarnej – przyznaje naczelnik Sekcji Eksploatacji Trakcji PKP LHS. Od razu jednak dodaje, że do takich sytuacji dochodzi rzadko. – Sprawne funkcjonowanie naszej sekcji w dużej mierze zależy od wzajemnego zaufania i relacji między nami a maszynistami. Czasami my wykazujemy się wyrozumiałością, ale nierzadko to my jej oczekujemy od naszych pracowników. Na przykład wówczas, gdy prosimy ich o dodatkowy dyżur – tłumaczy.