Pracownicy PKP Cargo nie wpuścili na teren portu w Gdyni pociągu należącego do spółki CTL Logistics. Uważają, że mieli do tego prawo - pisze Rzeczpospolita. Innego zdania są przedstawiciele prywatnego przewoźnika.
-PKP Cargo złamały przepisy unijne o równym dostępie do infrastruktury kolejowej. Oficjalny powód zatrzymania naszego pociągu jest taki, że tory były w tym czasie zajęte. Nie usprawiedliwia to uniemożliwiania rozładunku naszego transportu przez kilkanaście godzin - powiedział "Rz" członek zarządu CTL Logistics Marek Zaleśny. Chodzi o pociąg z czterdziestoma cysternami nawozów w płynie, które miały być dostarczone na czekający statek z Zakładów Azotowych Puławy.
Zdaniem PKP Cargo pociąg CTL nie miał dokumentów wymaganych przy wjeździe do Bałtyckiej Bazy Masowej (BBM), gdzie transporty są rozładowywane. -Do końca września nikt nie mógł wjechać bez zgody CTL, która obsługiwała wjazd pociągów do BBM. Jednak zaproponowaliśmy operatorowi bazy, spółce Navitrans, lepsze warunki współpracy i od 1 października to PKP Cargo mają z tą spółką umowę na obsługę portu - twierdzi dyrektor Zakładu Przewozów Towarowych PKP Cargo w Gdyni Krzysztof Duszczyk.
-Cargo wygrało, ponieważ złożyło ofertę dumpingową, którą powinien się zająć urząd antymonopolowy - odpowiada Marek Zaleśny. Dodaje, że jego firma wystąpiła w piątek do Navitransu o zgodę na rozładunek i otrzymała ją. Zastrzega jednak, że nie miała takiego obowiązku.
Spór między konkurentami udało się zażegnać w piątek po południu, a wagony CTL zostały stopniowo rozładowane. Sprawa jest jednak na tyle zagmatwana, że wiceprezes Urzędu Transportu Kolejowego Waldemar Fabirkiewicz, do którego trafiła prośba CTL o interwencję, zlecił szczegółowe zbadanie podpisanych umów pod kątem ich zgodności z obowiązującymi przepisami. - Wyniki tej analizy będą znane najwcześniej w połowie przyszłego tygodnia. Dopiero wtedy zajmiemy oficjalne stanowisko w tej sprawie - powiedział "Rz" Waldemar Fabirkiewicz.