Szefowie Pomorskiego Zakładu PKP Przewozy Regionalne, z którymi rozmawiał korespondent \"Rynku Kolejowego\", życzą sąsiadom zza miedzy, czyli PCC/Rail Arriva, jak najlepiej.
W Arrivie, która od 9 grudnia wozi w woj. kujawsko-pomorskim podróżnych po niezelektryfikowanych liniach, wrze. Na początku obowiązywania rozkładu miały miejsce gigantyczne spóźnienia pociągów (na trasie z Sierpca do Lipna kursowała przez pewien czas nawet komunikacja zastępcza), podróżni psioczyli na nowego operatora... Rada nadzorcza wyrzuciła prezesa Radosława Gawka, a urząd marszałkowski (organizujący na swoim terenie kolejowe przewozy lokalne i pokrywający deficyt) groził nawet Arrivie zerwaniem umowy. Tymczasem szefowie PKP Przewozów Regionalnych w woj. pomorskim obserwują sytuację i dzielą się z czytelnikami "RK" swoimi uwagami.
„Witamy partnera, nie konkurenta” – komunikat o takim tytule pojawił się na stronie PKP SA tuż przed tym, jak w Kujawsko-Pomorskim Arriva przejmowała obsługę połączeń od tamtejszego zakładu PKP PR. – My też życzymy wszystkiego najlepszego – powtarzają dyrektor Pomorskiego Zakładu PKP PR Stanisław Kądziela i jego zastępca Benedykt Plotta. Zwracają jednak uwagę na znaczący fakt, dlaczego Arriva zaproponowała dopłatę (od urzędu marszałkowskiego) do kilometra w wysokości 12,93 zł, a PKP PR aż 18,63. – Propozycja naszej spółki wynikała z uśrednionej kalkulacji. Brane były bowiem pod uwagę zarówno pociągi prowadzone szynobusami, jak i składami konwencjonalnymi, czyli lokomotywą z wagonami. W każdym województwie koszty są inne. Dla przykładu, na Pomorzu Środkowym koszt uruchomienia szynobusu sięga ok. 15 złotych za kilometr. W przypadku składu z lokomotywą ta cena skacze aż do 28-30 złotych! – informuje Stanisław Kądziela. – Nasi koledzy z Kujaw złożyli ofertę w oparciu o tabor, który posiadali. Zakład bydgoski dysponował szynobusami w takiej ilości, że nie mógł obsłużyć całej trakcji spalinowej. Spora część tej oferty była przygotowana w oparciu o składy konwencjonalne. Dlatego dopłata do pociągu za kilometr wynosiła 18 złotych z groszami, a nie 13. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że Arriva złożyła ofertę w oparciu o tabor, którym wówczas nie dysponowała. Mogli tylko brać pod uwagę szynobusy „marszałkowskie”, bądź zakupione – dodaje Benedykt Plotta.
Jak poinformował Maciej Królak, rzecznik Arrivy, w ubiegłym tygodniu wszedł do eksploatacji drugi z dwóch nowych dwuczłonowych szynobusów SA 134, zakupiony w bydgoskiej PESIE (pierwszy jeździ w barwach Arrivy już prawie trzy tygodnie). – Pierwszy z duńskich składów typu MR już przyjechał do Torunia, gdzie oczekuje na wydanie przez UTK świadectwa typu. Ukończono pomyślnie wszystkie próby oraz doposażenie, a wniosek wraz z kompletną dokumentacją został złożony w UTK. Po otrzymaniu świadectwa typu przewidujemy wprowadzenie w sumie czterech pociągów typu MR do eksploatacji w województwie kujawsko-pomorskim. Mamy również możliwość prowadzenia składów konwencjonalnych przy pomocy dwóch lokomotyw SM 42, udostępnionych przez udziałowca spółki i partnera w konsorcjum, PCC Rail. Służy do tego osiem wagonów pasażerskich UIC będących własnością Arrivy, wyposażonych w niezależne ogrzewanie typu WEBASTO, które zostały sprowadzone do Polski, na potrzeby tutejszego kontraktu na zasadzie tymczasowej. Siłą rzeczy, PKP PR współpracuje z Arrivą. Pociągi prywatnego przewoźnika wjeżdżają do Chojnic i Czerska w woj. pomorskim, a PKP PR dzieli się z Arrivą odcinkiem między Czerskiem, Szlachtą i Wierzchucinem (po dwa pociągi każdego przewoźnika), leżącym już w Kujawsko-Pomorskiem.
– Tak się złożyło że na trasie z Kościerzyny do Wierzchucina akurat my jesteśmy tańsi – zwraca uwagę Plotta. Pociągi PKP PR przekraczają też granicę województw na linii Kwidzyn – Grudziądz. Kilka tygodni temu informowano, że samorząd zakontraktował pociągi na tym odcinku tylko na okres do 31 stycznia, o czym informuje wydany przez PR książkowy Gdynia Regionalny Rozkład Jazdy Pociągów, a także plakatowe i ścienne rozkłady. W Sieciowym Rozkładzie Jazdy Pociągów, czyli popularnej „cegle”, nie ma jednak na ten temat żadnej wzmianki. Nie ma jej też w zestawieniu zmienionych tabel SJRP na stronie internetowej PKP PR oraz w internetowej wyszukiwarce połączeń. – Porozumieliśmy się z sąsiadami. Pociągi zarówno nasze, jak i Arrivy, kursują do stacji węzłowych, czyli do Wierzchucina, Chojnic, Czerska i Grudziądza, a nie robimy podróżnym przymusowych przesiadek w Lipowej, Silnie, Szlachcie czy Gardei – przypomina Kądziela.
Samorządy i kolejarze rozliczają się między sobą, bez problemów stawianych podróżnym. A jak rzecz ma się z biletami? Mówi Maciej Królak: – Generalnie wszystkie kasy PKP PR i to nie tylko na terenie woj. kujawsko-pomorskiego, ale całego kraju sprzedają bilety na przejazdy z Arriva PCC. Dotyczy to rownież agentów PKP PR. Nasi konduktorzy maja zdolność sprzedania dowolnego biletu z terminali mobilnych na nasze trasy, a także trasy PKP. Ale niestety na razie bilety wychodzące poza naszą sieć w Kujawsko-Pomorskiem nie są honorowane przez PKP PR z powodu wątpliwości co do ich bezpieczeństwa, tj. możliwości podrobienia. Arriva wygrała przetarg na obsługę w woj. kujawsko-pomorskim linii niezelektryfikowanych; podpisała trzyletnią umowę. Odcinki zelektryfikowane po staremu obsługuje PKP PR (były dwa osobne przetargi). Dla porównania, w woj. pomorskim przed rokiem urząd marszałkowski ogłosił kompleksowy przetarg na trzyletnią obsługę lokalnych linii. PKP PR w Konsorcjum z SKM w Trójmieście były jedynym oferentem. Na Kujawach inicjatywę przejęła Arriva. Koleje Mazowieckie dojeżdżają już do Czeremchy i Płocka, od miesięcy mówi się o przekształceniu Wielkopolskiego Zakładu PKP PR w Koleje Wielkopolskie. Czy to oznacza, że PKP PR są w odwrocie? Stanisław Kądziela i Benedykt Plotta odpowiadają w następujący sposób: – Nie my jako Przewozy Regionalne układamy rozkład. Urząd marszałkowski składa zamówienie w marcu na pociągi na poszczególnych liniach w obrębie województwa i ogłasza przetarg na rozkład, który wchodzi w życie w grudniu. My obliczamy jakie są koszty i wspólnie z PKP SKM składamy ofertę, będącą podstawą postępowania przetargowego. Jeśli urząd na regionalne przewozy kolejowe przeznaczy więcej pieniędzy, to może uruchomić więcej pociągów lub reaktywować jakąś linię. To nie od nas zależy. Oczywiście robimy wszystko by obniżyć koszty, bo wtedy istnieje możliwość uruchamiania nowych połączeń. Możemy składać propozycje, podpowiadać, ale wszystko wiąże się z budżetem. Między wierszami szefowie PKP PR na Pomorzu Środkowym dodają, że najchętniej podpowiedzieliby reaktywację przewozów na linii Prabuty - Kwidzyn.
Fot. Marcin Napłoszek