Akcja społeczna na rzecz przywrócenia kolejowych połączeń pasażerskich do Gorlic nabiera rozmachu. Tuż pod koniec ubiegłego roku uzyskała poparcie starosty gorlickiego. Na specjalnym spotkaniu z organizatorem akcji starosta zadeklarował pomoc oraz lobby w kwestii reaktywacji pociągów do Gorlic – zarówno Regio, jak i dalekobieżnych
27 grudnia w spotkaniu w starostwie powiatowym w Gorlicach wziął udział starosta Mirosław Wędrychowicz, organizator i koordynator akcji Marcin Kreis oraz naczelnik do spraw obywatelskich Jan Szkaradek. Celem spotkania było ustalenie wspólnej linii działania na rzecz przywrócenia pociągów regionalnych kursujących przede wszystkim z Krakowa do Gorlic.
Poparcie starostwa
Starosta Mirosław Wędrychowicz poparł akcję i zadeklarował przedłożenie tematu na Związku Gmin w celu przygotowania wspólnego pisma do Marszałka Województwa Małopolskiego oraz Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Spotkanie miałoby na celu omówienie problemów komunikacyjnych powiatu oraz tego rejonu małopolski. Oprócz przedstawicieli gmin rejonu gorlickiego w spotkaniu mogliby wziąć udział przedstawiciele władz Krakowa, Jasła, Tarnowa czy też uczelni gdzie studiują gorliccy studenci. Połączenie roboczo zostało nazwane „pociągiem studenckim”.
Ustalono wstępne propozycje terminów kursowania i relacje pociągów: piątek godz. 16:25 lub 18:26 z Krakowa jako drugi EZT jadący z pociągiem do Nowego Sącza, rozłączany w Stróżach a potem samodzielny kurs do Gorlic, ewentualnie do Biecza. Przyjazd do Gorlic planowany byłby na ok 19:40 lub 22:00. Następnie powrót z Gorlic lub Biecza do Stróż do Stróż 19:05 lub 21:29. Kurs powrotny w niedzielę ok 17:15 z Gorlic lub poniedziałek 4:45 (obieg Stróże – ewentualnie Biecz – Gorlice – Zagórzany – Stróże i dalej jako drugi EZT z pociągiem z kierunku Nowego Sącza).
– Starostwo zainteresowało się tematem i zadeklarowało podjęcie aktywnych działań zarówno w kwestii weekendowego uruchomienia połączenia Kraków - Gorlice (ew. Biecz) oraz wakacyjnego połączenia Gdynia - Zagórz które według deklaracji PKP Intercity ma ruszyć w grudniu 2013. Jeśli chodzi o pociąg PKP Intercity, na chwilę obecną bardziej prawdopodobna jest trasa przez Skarżysko – Kamienną i Rzeszów, jednak chcemy przekonać przewoźnika do wykorzystania historycznej trasy, która umożliwi dogodne połączenie Krakowa z Gorlicami, Jasłem i Bieszczadami – powiedział Marcin Kreis, organizator akcji.
– Oba tematy mają być poruszone na Związku Gmin i starostwo planuje wystosować razem z gminami wspólne stanowisko w tej sprawie. W kwestii pociągu PKP Intercity bierzemy pod uwagę kompromis – niech połączenie ruszy przez Sandomierz, a po zakończeniu remontu linii Kraków – Rzeszów może zostać przetrasowany na docelową relację przez Kraków – Tarnów – Gorlice – mówi Marcin Kreis.
Koszty jednak symboliczne?
Głównym argumentem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego jest brak środków na uruchomienie pociągów do Gorlic. Rozważając dołączenie dodatkowego składu do już kursującego Regio „Dunajec” (Nowy Sącz – Stróże – Kraków – Stróże – Nowy Sącz) koszt przejazdu składu według nieoficjalnych wyliczeń organizatora akcji na odcinku Stróże – Gorlice – Stróże wyniósłby około 190 -200 zł, co daje niemal symboliczną kwotę 20.000 zł rocznie.
Według organizatora akcji realny koszt całego przejazdu z Krakowa do Gorlic jako drugiej jednostki jadącego już pociągu byłby tylko nieznacznie wyższy od kursu ze Stróż do Gorlic więc do obliczeń organizatorzy przyjęli go w wysokości 250 zł. – Takie rozwiązanie wpłynęłoby też na komfort pasażerów poprzez zwiększenie liczby miejsc na najbardziej obciążonym odcinku z Krakowa do Tarnowa (ze Stróż do Nowego Sącza jedzie już znacznie mniejsza liczba podróżnych). Jednocześnie ustaliśmy, by wnioskować wraz z uruchomieniem tego połączenia o wprowadzenie oferty "Połączenie w dobrej cenie" w cenie analogicznej do ceny biletu na odcinek Kraków Gł. – Nowy Sącz, czyli 18 zł. Taka cena byłaby niezwykle atrakcyjna względem ceny biletu na autobus mimo obecnego czasu przejazdu w granicach 3:10h – 3:30h. Ponadto dzięki ulgom ustawowym cena biletu dla studenta wyniosłaby około 8,90 zł – mówi Marcin Kreis.
Pociąg rentowny?
– Możemy przyjąć że praktycznie wszyscy pasażerowie, którzy będą jeździć tym pociągiem nie korzystają w tej chwili z pociągów, więc przy koszcie uruchomienia połączenia 190-250 zł cały wpływ z biletów będzie zwiększał dochód Przewozów Regionalnych. Przy średnio 10,5 (190 zł) czy 13,8 (250 zł) pasażerach wpływy z biletów pokrywają w 100% koszty uruchomienia połączeń – tłumaczy Kreis.
– Z naszych bardzo ostrożnych szacunków wynika, że istnieje popyt na 300-400 miejsc w dni około weekendowe na trasie Gorlice – Kraków. Zakładając wersję minimalną na poziomie 30 pasażerów pociągu, rentowność połączenia mogłaby sięgnąć nawet poziomu 210% – dodaje Kreis. Warto również podkreślić, że pod składaną jesienią 2012 roku petycją w sprawie uruchomienia połączenia kolejowego Gorlic z Krakowem podpisało się prawie 400 osób. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy zatem nie warto przy tak małych kosztach zadbać o mieszkańców tego mocno zaniedbanego kolejowo krańca Małopolski?
Zdrowa konkurencja
– Wiele osób obawia się, że wprowadzenie pociągu musiałoby odbyć kosztem kursujących autobusów. Jednak uważam, że jest to przekonanie błędne – pociąg i autobus w naszych założeniach nie są konkurencją, ale mają stanowić jeszcze bardziej kompleksową i atrakcyjną ofertę niż jest to obecnie. Pociąg pomógłby obsłużyć pasażerów podróżujących w czasie największego popytu – dając możliwość wyboru środka transportu, a w pozostałych porach pozostałaby obecna oferta autobusowa. Warte podkreślenia jest to, iż w piątkowe i niedzielne popołudnia mimo podwójnej obsługi taborowej autobusów zdarzają się spore trudności w zabraniu wszystkich pasażerów. Szczególnie jest to widoczne w czasie w okolicy świąt i długich weekendów – tłumaczy Kreis.
Główne czynniki, dzięki którym pociąg stanowiłby sporą konkurencję dla komunikacji autobusowej to według Marcina Kreisa wyższy komfort podróży, możliwość przewozu roweru, atrakcyjna cena biletu zarówno względem busów jak i drogiego paliwa, brak korków oraz bezpieczeństwo podróży czy też łatwy dojazd do samego centrum Krakowa. – Pozwalają przypuszczać, iż do podróżowania komunikacją publiczną przekonałoby się więcej osób, które aktualnie jeżdżą samochodami, więc pociąg zamiast odbierać pasażerów autobusom przyciągnął by nowe osoby, a niewykluczone też że pojawienie się pociągu kursującego nawet w ograniczonym zakresie w naszym rejonie byłoby też zachętą dla nowych turystów. Ponadto próby przerzucenia części ruchu z dróg na tory są spójne z promowaną przez Unię Europejską i Bank Światowy polityką zrównoważonego transportu, co pozwala mieć nadzieję na uzyskanie dodatkowych funduszy na rewitalizację linii czy zakup nowego taboru, który jeszcze bardziej podniósł by komfort i skrócił czas przejazdu – dodaje Kreis.
Główną obawą organizatora akcji i zainteresowanych uczestników jest kwestia rozkładu jazdy, którego złe ułożenie kilka lat temu doprowadziło do sztucznego wygaśnięcia popytu na pociągi z Gorlic. Pomijając kwestię kosztów, ułożenie odpowiedniego rozkładu jazdy odpowiadającego rzeczywistym potrzebom lokalnego rynku jest kwestią najważniejszą, od której może zależeć powodzenie pomysłu, dlatego ewentualne wprowadzenie oferty musi być oparte na wnioskowanych założeniach i poprzedzone badaniami rynku. Bez tego jakiekolwiek nakłady finansowe i starania lokalnych samorządowców nie zaspokoją rzeczywistych potrzeb pasażerów.