Czterdzieści milionów złotych dadzą w tym roku władze samorządowe województwa wielkopolskiego na regionalne przewozy kolejowe. Taką decyzję podjęła w środę komisja infrastruktury sejmiku. Oznacza to, że w ostatnim kwartale tego roku z budżetu województwa pójdzie na ten cel 11.700.000 złotych. Roczna kwota jest o 6 milionów złotych niższa niż chcieli w maju kolejarze.
Mimo to z rozkładu jazdy nie ma zniknąć żaden pociąg regionalny. Stosowny aneks mówi również o całkowitej likwidacji wagonów pierwszej klasy w pociągach regionalnych i o tym, że kupione za pieniądze podatników szynobusy mają dziennie jeździć około 500 kilometrów (teraz przebieg jest mniejszy o połowę).
Dlaczego radni obcięli dotację? - Domagaliśmy się od Wielkopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych konkretnego wyliczenia kosztów funkcjonowania kolei regionalnej w Wielkopolsce. Niestety, takiego bilansu nie otrzymaliśmy. Kolej daje nam jakieś wyliczenia, o których wstyd byłoby pisać. Nie wiemy, ile to wszystko kosztuje i zaczynam wątpić, czy kiedyś się dowiemy. - tłumaczy Jarosław Grobelny, przewodniczący komisji infrastruktury.
- Poza tym nasze stanowisko jest takie, że daliśmy w tym roku jeden autobus szynowy warty około 6 milionów złotych. Stąd ta różnica, która po długich negocjacjach została zaakceptowana przez obie strony. Radni podjęli też decyzję o założeniu spółki samorządowej, która powinna zacząć funkcjonować od początku przyszłego roku. Ta właśnie spółka będzie odpowiedzialna za organizację przewozów. Takie spółki powołano już między innymi w województwie mazowieckim i opolskim.
Zarząd województwa wielkopolskiego ogłosił już przetarg na zakup kolejnych dwóch szynobusów.