W pierwszych latach transformacji polskiej gospodarki, kiedy przewóz towarów transportem samochodowym natrafił na barierę fatalnego stanu dróg i długich postoi na granicach, powstał pomysł "przeniesienia" tych przewozów na drogi żelazne. Pionierem transportu kombinowanego (kolej-samochód) pomiędzy Niemcami a Polską stała się firma Polzug. - pisze "Polska Gazeta Transportowa"
Inauguracyjny pociąg tej spółki uruchomiono w styczniu 1992 r. Zapoczątkowano nim regularne przewozy kontenerów z Hamburga do Warszawy i Łodzi, a czas ich przewozu skrócono w minionych dwunastu latach z 4 dni do 40 godzin. Dziś Polzug oferuje przewozy zarówno własnymi, jak i wynajmowanymi środkami transportu. Pięć dni w tygodniu kursują dwa lub trzy pociągi dziennie w jedną i drugą stronę. Są to połączenia pomiędzy portami w Hamburgu i Bremerhaven a Warszawą, Gdańskiem, Katowicami, Poznaniem Wrocławiem oraz Łodzią. Od kilku lat funkcjonują również stałe połączenia z krajami bałtyckimi poprzez terminal w Szestokaj, a także z Rosją, Ukrainą oraz kilkoma krajami Azji Środkowej.
W ofercie firmy znajdują się także przewozy z polskich portów morskich do różnych miejsc w naszym kraju poprzez 4 własne (Pruszków, Sławków, Gądki, Wrocław) oraz 3 współpracujące (Łódź, Gliwice, Gdańsk) terminale kontenerowe. Zapewnia również pełny zakres usług agencji celnych na własnych terminalach oraz w Gliwicach.
W roku 2002 spółka przewiozła ok. 67 tys. TEU, najwięcej w swej działalności operatorskiej. Warto przypomnieć, że w pierwszym roku zaczynała od 4,8 tys. TEU. Bilans minionego roku jeszcze nie został zamknięty. Zważywszy jednak na to, że listopad jak grudzień były w transporcie dobrymi miesiącami, można założyć, iż wielkość przewozów zbliży się w 2003 r. do planowanych 68 tys. TEU. Strategicznymi klientami firmy są morscy przewoźnicy kontenerowi np. P&O Nedlloyd, Hapag Lloyd, Hanjin Shipping, NYK. Polzug otwarty jest również na współpracę ze spedytorami. Pełni także rolę agenta dla firm Kombiverkehr, Cemat, Kombi oraz Bohemiakombi.
Od września ub. roku w zarządzie spółki zaczął pełnić swą funkcję Ryszard Turek, wieloletni menadżer transportu, ostatnio szef warszawskiego biura P&O Nedlloyd. Wraz z Januszem Skinderem i Walterem Schultze-Freybergiem, tworzą trzyosobowy zarząd Polzug Polska SA.
Polzug jest często postrzegany przez znaczną część środowiska portowo-morskiego jako poważne zagrożenie dla rozwoju naszej gospodarki morskiej. Jak na taką opinię zapatruje się zarząd Polzug Polska? - pytam Ryszarda Turka.
- Powstanie Polzugu było odpowiedzią na określone zapotrzebowanie rynkowe i jest logicznym uzupełnieniem luki powstałej na zapleczu portów bazowych. Proces rozwoju żeglugi, w którym z różnych powodów nie uczestniczyły zarówno polskie porty, jak i polscy armatorzy, spowodował (i to jeszcze przed naszą transformacją gospodarczą), że najbliższymi nam geograficznie portami bazowymi dla oceanicznych statków kontenerowych stały się porty Hamburg i Bremerhaven. Polskim zapleczem transportowym tych portów byli i są operatorzy statków dowozowych oraz bezpośredni transport samochodowy. Stał się nim również Pol-zug. Opinie na temat rzekomych zagrożeń jakie stwarza Polzug są moim zdaniem nieuprawnione. Myślę, że również większość przedstawicieli środowiska morskiego nie podziela tych obaw. Polzug pełni taka samą rolę jak operatorzy innych rodzajów transportu, tyle że na mniejszą skalę. Jest i pozostanie jedną z opcji transportowych. A o tym, z której z tych opcji skorzystać, decydować będzie zawsze klient kierując się w swoim wyborze ceną, czasem transportu i jakością obsługi.
Jakie są najbliższe plany spółki? Sprawą bardzo ważną, w świetle przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, jest pełne przygotowanie naszych agencji celnych do pracy w ramach unijnego prawa i procedur. Ok. 95 proc. przewożonych przez nas towarów pochodzi spoza Unii Europejskiej lub jest eksportowana poza granice Unii. Naszym klientom chcemy zapewnić sprawną i przyjazną obsługę odpraw celnych w ścisłej współpracy z odpowiednimi placówkami służby celnej - mówi Ryszard Turek.
Chcielibyśmy też sfinalizować negocjacje z Grupą PKP SA w sprawie wieloletniej umowy dzierżawy gruntów, na których planujemy rozbudowę naszych terminali w Pruszkowie, Gądkach, Sławkowie i Wrocławiu - dodaje Janusz Skinder. Bez tych infrastrukturalnych inwestycji za kilka najbliższych lat nie bylibyśmy w stanie obsłużyć rosnącej z roku na rok masy ładunkowej .Działać będziemy także w kierunku dalszego skrócenia czasu tranzytu (który aktualnie wynosi ok. 40 godz.) miedzy portami niemieckimi a terminalami Polzugu w Polsce.