Nasz Czytelnik podzielił się z nami wrażeniami z pierwszego przejazdu zespołem Talgo w barwach Leo Expres z Pragi do Preszowa. Podróż na krótkim odcinku Ostrawa – Bogumin pozwoliła stwierdzić, że choć wiek używanego taboru jest wyczuwalny, wciąż zapewnia on komfort na dobrym poziomie.
Z zewnątrz
skład został pomalowany w nowe barwy Leo Express. Dominujący wcześniej kolor czarny został zastąpiony białym z pomarańczowymi dodatkami. Na ścianach bocznych znajdują się logo przewoźnika oraz reklama sieci połączeń, w tym również tych uruchomionych w Polsce (Kraków – Warszawa). Na pierwszy rzut oka skład wyróżnia się od wagonów czy składów zespolonych, jakie możemy spotkać w Polsce: jest niższy i minimalnie szerszy.
Po wejściu do środka widać, że nie jest to nowy skład, lecz tabor mający swój wiek. Dla przykładu – drzwi do mojego wagonu niestety były niesprawne. Natomiast podczas wysiadania sąsiednimi drzwiami zaszła potrzeba lekkiego popchnięcia ich, aby otworzyły się w pełni. Tutaj należy wspomnieć, że i tak wymagało to zdecydowanie mniejszej siły niż otwieranie części drzwi w starszych wagonach polskiego narodowego czempiona, spotykanych regularnie w składach pociągów Intercity.
Podłoga przy wejściach do wagonów znajduje się kilkanaście centrum wyżej od krawędzi standardowego peronu na sieci Kolei Czeskich (przyjętym u nich standardem jest 55 cm wysokości peronu nad główką szyny). Po wejściu do składu znajdujemy się w korytarzu, który od przestrzeni dla pasażerów oddzielają jeszcze jedne drzwi. Pomiędzy poszczególnymi wagonami znajdują się przejścia przez przeguby, przypominające bardziej te ze spotykanych u nas składów zespolonych.
Podczas wejścia do strefy z miejscami do siedzenia możemy doznać lekkiego szoku, gdyż fotele w klasie ekonomicznej bardziej przypominają te z klasy premium: są skórzane i bardzo wygodne. Wygodą biją większość (jeśli nie wszystkie) fotele w wagonach drugiej i pierwszej klasy w pociągach PKP Intercity. Istnieje również możliwość ich lekkiego pochylenia. Same fotele są jednak stare, wymianie podległy jedynie zagłówki, które są teraz białe z małym czarnym logo Leo Express. Jest to nowy kolor, z jakim chce być teraz kojarzony przewoźnik.
Przy miejscach do siedzenia pasażerowie mają do dyspozycji duży rozkładany stolik. Pod fotelami znajdują się też klasyczne gniazdka, a u góry – wieszaki, półki na bagaże oraz indywidualne lampki. Ciekawostką są gniazda minijack, znajdujące się przy każdym fotelu wraz przyciskami do przewijania utworów (lub komunikatów?) oraz regulacji głośności. Wyglądały one na dość zużyte, jednak sprawiały wrażenie działających, a podczas korzystania z przycisków można było zauważyć zmieniające się cyferki na małym wyświetlaczu. Niestety autor nie posiadał klasycznych kablowych słuchawek, umożliwiających sprawdzenie ich działania. Jednak w obecnych czasach, gdy praktycznie wszyscy posiadają własne urządzenia odtwarzające wraz z bezprzewodowymi słuchawkami, takie rozwiązania trzeba uznać jedynie za ciekawostkę.
Podczas krótkiego przejazdu ze stacji Ostrava hl. n. do Bohumina skład rozpędził się do prędkości ponad 140 km/h. Przy takiej prędkości nie były odczuwalne żadne drgania, a w środku było cicho. Skład był prowadzony przez lokomotywę Vectron, nie będącą jednak w barwach przewoźnika. Do Ostrawy dotarł z opóźnieniem około 15 minut, jednak można wnioskować, że nie było ono z winy taboru, gdyż sąsiednie pociągi z Pragi Kolei Czeskich przyjechały z większym opóźnieniem. Sam skład sprawiał bardzo dobre wrażenie i zachęcał do skorzystania z niego na dłuższej trasie. W środku zajęte było około 80% miejsc siedzących.