W Legnicy na Dolnym Śląsku kierująca osobowym Oplem tak bardzo nie chciała spóźnić się na pociąg, że zostawiła samochód pod rogatkami, stwarzając niebezpieczną sytuację. Za tą podróż zapłaciła nie tylko cenę biletu, ale także mandat w wysokości 300 złotych.
Do zdarzenia doszło w miejscowości Legnica na przejeździe kolejowym w ciągu ul. Ścinawskiej. Kierująca Oplem zaparkowała swój samochód pod rogatkami na czynnym przejeździe kolejowym.
– Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze zastali zamknięty pojazd, jednak w pobliżu nie było jego kierowcy. Sytuacja wymagała podjęcia natychmiastowych działań, ponieważ pozostawiony samochód stwarzał zagrożenie w ruchu drogowym – relacjonuje aspirant Anna Tersa z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.
Wyświetl większą mapę
Policjanci ustalili właścicielkę fantazyjnie zaparkowanego pojazdu. Okazała się nią 31-letnia kobieta, która, jak tłumaczyła, nie zauważyła rogatek i spieszyła się na pociąg, którym miała dojechać do pracy.
Samochód odholowano na parking strzeżony, a kierująca została wezwana do komendy. Za popełnione wykroczenie – jak informują legniccy policjanci – została ukarana mandatem karnym w wysokości 300 złotych oraz 5 punktami karnymi. Musi również pokryć koszty holowania i postoju pojazdu na policyjnym parkingu.
Policja i PKP Polskie Linie Kolejowe apelują do kierowców o rozwagę, bo nie warto ryzykować życia. Mundurowi oraz zarządca infrastruktury przypominają także
najważniejsze zasady na przejazdach kolejowych. Obowiązują one także, gdy jest się rowerzystą, hulajnogistą czy pieszym.
Przypomnijmy: za wjazd na przejazd kolejowy przy zapalonym czerwonym świetle kierującemu grozi mandat w wysokości 2 tys. zł oraz aż 15 punktów karnych. Co ważne, za takie postępowanie nie można już zredukować punktów w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Natomiast wjazd na skrzyżowanie bez możliwości bezpiecznego jego opuszczenia jest karany mandatem w wysokości 300 zł i 4 punktami karnymi.