Na dwa dni Koszalińska Kolej Wąskotorowa wznowiła regularne kursowanie. Zainteresowanie pasażerów – zwłaszcza w dzień Wszystkich Świętych – okazało się ogromne. Na trasie łączącej dworzec z cmentarzem, zwanej żartobliwie „koszalińską SKM”, podróżnych było tylu, że trzeba było uruchamiać dodatkowe kursy poza rozkładem jazdy.
Spośród polskich wąskotorówek z obsługą cmentarzy w dniu Wszystkich Świętych była dotychczas kojarzona
Kolej Żuławska. W tym roku przewozy do miejskiego cmentarza komunalnego po raz pierwszy uruchomiła Koszalińska Kolej Wąskotorowa. Efekty przerosły najśmielsze oczekiwania.
Szturm na pociąg wąskotorowy
W ostatni weekend (31 października – 1 listopada 2026 r.) należący do KKW wagon motorowy MBxd2-307 kursował między stacją Koszalin Wąskotorowy (przy dworcu normalnotorowym) a przystankiem przy cmentarzu, zatrzymując się po drodze na 3 przystankach pośrednich. Rozkład jazdy przewidywał kursy co godzinę. W niedzielę już przed południem chętnych na przejazd było jednak tylu, że operator kolejki (Towarzystwo Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej) podjął decyzję o uruchomieniu kursów wahadłowych, bez oczekiwania na stacjach końcowych do planowej godziny odjazdu.
– Traktowaliśmy to jako pilotaż, ale szybko okazało się, że Koszalińska Kolej Wąskotorowa może być pełnoprawnym elementem miejskiego systemu komunikacji publicznej. Nasze przewozy zorganizowaliśmy sprawnie, bezpiecznie, nie powodując korków na drogach, a wręcz rozładowując ruch uliczny w okolicach cmentarza w tych dniach. W efekcie w sobotę 31 października przewieźliśmy około 350 pasażerów, a w niedzielę 1 listopada – aż 2300 pasażerów! – cieszy się Andrzej Kisiel z TKKW.
Według jego relacji po godz. 15:00 powrócono do jazdy zgodnie z rozkładem – ale aż do ostatniego połączenia wszystkie pociągi jeździły wypełnione po brzegi. – Obiecujemy, że w przyszłym roku obsługę będzie zapewniał skład o znacznie większej ilości miejsc. Udowodniliście, że chcecie korzystać z usług naszej kolei, że może być ona bardzo ważnym elementem systemu transportu – wcale nie o marginalnym znaczeniu. Przy odpowiednim wpięciu naszej kolei w system transportu miejskiego możemy w tych dniach bez żadnych problemów przewieźć kilka tysięcy pasażerów – szybko, bezpiecznie i bez stania w korkach – podsumowuje przedstawiciel Towarzystwa. Bilety sprzedawano według cennika koszalińskiej komunikacji miejskiej: bilet normalny w jedną stronę kosztował 4,40 zł, a tam i z powrotem – 5,60 zł.
Żadnych utrudnień na drogach
Rzecz jasna, wyników z jednego, świątecznego dnia nie można ekstrapolować na hipotetyczny ruch codzienny. Przebieg miejskiego odcinka koszalińskiej wąskotorówki – od głównego dworca normalnotorowego poprzez duże osiedle mieszkaniowe – pozwala jednak spodziewać się pewnych potoków pasażerskich. Również dalszy odcinek trasy do Manowa i Rosnowa (dziś Koszalin i Manowo łączy 11 par autobusów na dobę) mógłby cieszyć się pewnym zainteresowaniem podróżnych. Niedługo zajmiemy się tym tematem szerzej.
Co ciekawe – jak wynika z przeglądu lokalnych mediów – jeszcze na kilka dni przed uruchomieniem pociągów cmentarnych koszaliński Zarząd Dróg i Transportu sprzeciwiał się całej inicjatywie. Jego pracownicy wydali negatywną opinię na temat kursowania wąskotorówki, powołując się na… bezpieczeństwo kierowców i pieszych oraz utrudnienia w ruchu. Sprzeciw nie odniósł skutku, jednak ZDiT w wydanych na 1 listopada materiałach dla mieszkańców nie informował w ogóle, że oprócz miejskich autobusów na cmentarz można w tym roku dojechać w tym roku także pociągiem.
Obawy ZDiT okazały się bezpodstawne. – Oba dni ruchu planowego przebiegły bez najmniejszych incydentów i niebezpieczeństw. Pociągi ani nie stwarzały najmniejszego zagrożenia, ani nie powodowały żadnych utrudnień – po prostu płynnie i bezproblemowo wpisały się w ruch w okolicy cmentarza – podsumowuje Kisiel.
Codzienne kursy wąskotorówek? Czemu nie
O potencjalnej przydatności kolei wąskotorowych w przewozach regularnych mówi się w ostatnim czasie coraz częściej. W marcu pisaliśmy szeroko
o pomyśle ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka na wykorzystanie infrastruktury niektórych kolei wąskotorowych. Po kompleksowej modernizacji i dostosowaniu do współczesnych standardów miałyby one służyć do codziennych przejazdów rozkładowych, podobnie jak lokalne linie normalnotorowe – i podobnie jak one, być dofinansowywane z Funduszu Kolejowego.
Zwolennikiem wykorzystania wąskotorówek w takiej roli jest też dr Michał Zajfert z Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. –
Musimy zerwać ze stereotypem kolei wąskotorowych jako „ciuchci” – zabawek, służących tylko rekreacji, turystyce czy celom muzealnym. Ich rola społeczna może być znacznie szersza: mogą służyć codziennym przewozom użyteczności publicznej. Właśnie w takiej roli chce je finansować Ministerstwo Infrastruktury. W polskich warunkach byłoby to rozwiązanie innowacyjne, ale jeśli spojrzymy szerzej, zobaczymy wiele przykładów kolei wąskotorowych wykorzystywanych w ruchu planowym w Austrii, Niemczech, Szwecji czy Szwajcarii. Szerokość toru nie determinuje tego, czy dana kolej może zaspokajać lokalne potrzeby transportowe – przekonywał ekspert w rozmowie z Rynkiem Kolejowym.
Konieczne jest jednak spełnienie kilku warunków. Oprócz kompleksowej modernizacji infrastruktury oraz wymiany taboru na nowy lub używany, ale o lepszym standardzie, potrzeba wprowadzenia ministerialnej dotacji do utrzymania infrastruktury (podobnie jak na normalnotorowych liniach lokalnych) i samorządowych dotacji na przewozy. Wcześniej na te same racje zwracała uwagę
Fundacja ProKolej.
Tymczasem jednak Koszalińska Kolej Wąskotorowa oferuje tylko kursy turystyczne. Najbliższą okazją do skorzystania z nich będzie Święto Niepodległości. 11 listopada na szlak wyruszy pociąg z Koszalina Wąsk. do Rosnowa.