Z kim PESA stanie do przetargu na dostawy taboru KDP dla PKP Intercity? To często zadawane pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi, choć, jak zdradza nam prezes PESY, firma rozmawia o współpracy z więcej niż jednym potencjalnym partnerem. PESA chce też budować pociągi już nie tylko ze stali, ale również z aluminium. Kiedy więc firma wejdzie w tę technologię?
Wielkimi krokami zbliża się termin otwarcia ofert w przetargu na zakup co najmniej 20 jednostek KDP dla PKP Intercity. Przewoźnik może rozszerzyć zamówienie o nawet 35 kolejnych pociągów, co czyni ten przetarg dość atrakcyjnym kąskiem dla producentów taboru. Wątek postępowania był poruszany w Łodzi podczas Kongresu Kolei Dużych Prędkości (relację z debaty
poświęconej temu zamówieniu można znaleźć tutaj). Podczas Kongresu udało nam się również porozmawiać z prezesem PESY, Krzysztofem Zdziarskim, którego pytaliśmy o to z kim PESA będzie współpracować w tym przetargu. Zapytaliśmy także o pojazdy mniejszych prędkości niż 300 km/h oraz o budowę pociągów z aluminium, a nie ze stali.
Jakub Rosler, Rynek Kolejowy: Jesteśmy na kongresie KDP w Łodzi, muszę więc o to zapytać. Ze sceny powiedział Pan, że weźmiecie udział w tym przetargu PKP Intercity na tabor na 300 km/h+, ale kluczowe pytanie brzmi: z kim – i czy będzie to Talgo, czy nie?Krzysztof Zdziarski, prezes zarządu PESA Bydgoszcz: Nie chciałbym o tym mówić, bowiem nasze rozmowy trwają. Mogę powiedzieć tyle że rozmawiamy z więcej niż jednym, potencjalnym partnerem. Z którym? Tego nie zdradzę, ale takie rozmowy są.
Myślę, że wszystko będzie jasne do końca tego miesiąca lub do pierwszej połowy kwietnia – i wtedy będziemy mogli jasno powiedzieć, z kim pójdziemy do przetargu PKP Intercity na tabor KDP. Wiadomo, że chcemy, żeby to było jak najlepsze rozwiązanie dla PES-y, a więc również dla Polski, bo jesteśmy jednak firmą, której właścicielem jest publiczna instytucja, czyli PFR. Taka jest moja rola jako prezesa tej firmy, żeby wybrać dla niej najlepsze rozwiązanie.
Jak patrzycie na te liczby zamawianych pojazdów – 20+35 przez PKP intercity oraz około 40 pojazdów na 300 km/h+ dla poolu CPK – to czy z Waszej perspektywy to są duże liczby i mogą stanowić jakąś ważną część Waszego portfela zamówień?
Nie chciałbym być lokalnym mędrcem i się wymądrzać. Natomiast patrząc na inne kraje, o bardzo podobnej pozycji gospodarczej do naszej, uważam, że planowanie na dłuższą metę linii na 350 km/h z ruchem pociągów 200 km/h prędzej czy później ją spowolni, gdy będziemy uruchamiać coraz to nowe kursy. Jestem przekonany, że taki popyt na szybkie podróże koleją po prostu będzie i będzie to wymagało kolejnych połączeń.
Widzimy, co dzieje się z biletami na najważniejszych liniach – do Krakowa czy Gdańska – i to mimo dołożenia kolejnych, konkurencyjnych połączeń. Mimo tego nadal sporo osób wybiera samochód, więc jest ten potencjał dla kolei dla ich przejęcia. Na Linii Y będzie to samo, dlatego jestem przekonany, że po budowie infrastruktury na 350 km/h i jeździe z taką prędkością popyt na takie podróżowanie będzie rósł i to szybko.
Z drugiej strony PESA jest firmą (i myślę, że to demonstrujemy) ambitną i nastawioną na rozwój. My nie porywamy się z motyką na słońce i staramy się doręczać coraz więcej jakości, także jakości technicznej. No i przede wszystkim, chyba to nas też w stosunku do innych wyróżnia, że jesteśmy mocno aktywni za granicą i zdobywamy tam całkiem sporo zamówień. Walidujemy to, co tam robimy i się tego nie boimy.
Przyjmujemy słowa krytyki, przyjmujemy też słowa pochwał i wnioski z nich wprowadzamy rozwijając pojazdy lub usługi. To sprawia, że będziemy zwiększali obszary naszej działalności – również na płaszczyźnie
high speed, stąd moje słowa o
high speed family we wcześniejszej debacie, do której my wchodzimy z pozycji prędkości 200 km/h i może później 250 km/h w zależności od tego, jak szybko będzie to potrzebne.
Przykładem tego, o czym mówię jest
nasz kontrakt dla RegioJet. Przewoźnik zamówił u nas pojazdy na 200 km/h, my je robimy i to naprawdę w szybkim tempie, bo uważaliśmy, że to nie jest jeszcze tak duży skok w stosunku do tego, co robiliśmy, stąd robimy te pociągi ze stali.
Do prędkości 250 km/h pewnie trzeba będzie podejść w nieco spokojniejszym tempie i wykonać te pojazdy już w technologii aluminiowej. My aktualnie się już do tego przygotowujemy i pozyskujemy pozwolenia na budowę hali konstrukcji aluminiowych na terenie naszej fabryki w Bydgoszczy. Szukamy też partnerstwa technologicznego do budowy tego rodzaju pojazdów.
Wiadomo, że jak zbudujemy tę halę, to będziemy chcieli ją zapełnić konstrukcjami, tak jak dzieje się to aktualnie z resztą naszych hal. Na pewno będzie nam bardzo po drodze z
high speed family.Czy od razu będziemy szli na 350 km/h? Na pewno nie. Porównam to do Formuły 1. Najpierw kierowca startuje w Formule 5, potem czwartej, trzeciej aż trafia do najwyższej klasy, jeśli mu się udaje. I to wcale nie dlatego, że nie ma dobrych kierowców, tylko dlatego, że takich osób potrzeba 20 czy 22 do F1. I w przypadku tych dużych prędkości jest identycznie, też nie byle jakie „stajnie” czekają na wejście do tego ekskluzywnego klubu F1 i z nami jest identycznie. Branża kolejowa zmienia się dynamicznie. Przypomnę, że jeszcze niedawno znaczącym graczem był choćby Bombardier, a dziś jest on już tylko wspomnieniem.
W branży dzieją się różne rzeczy – firmy upadają, łączą się, albo przejmują mniejsze podmioty i pączkują, do tego coraz częściej dochodzi też do zmiany profilu tych firm. Przecież teraz dla przedsiębiorstw kolejowych łakomym kąskiem jest
defence, gdzie też mamy skomplikowane pojazdy – pod trochę innym profilem, ale też jest w nich bardzo dużo spawania i bardzo dużo pracy z metalem. My pracujemy teraz bardziej z cienkimi metalami, oni z grubymi, ale tam ta wysoka technologia i niezawodność jest kluczem.
Więc wiele się jeszcze może stać, a moją odpowiedzialnością jako prezesa, odpowiedzialnością naszego zarządu, odpowiedzialnością naszych właścicieli jest to, żebyśmy dotrzymywali kroku. Taka jest nasza ambicja narodowa. Tam, gdzie musimy się nauczyć, jesteśmy podwykonawcą czy drugą linią – a tam, gdzie możemy, już próbujemy swoje produkty plasować, także za granicą, żeby ten rynek się dla nas rozszerzał. To jest strategia firmy w pigułce.
Wspomniał Pan o budowie pojazdów z aluminium. Do tej pory budujecie w stali, stajecie się w tym coraz lepsi, a co właśnie z pracą z lżejszym aluminium? Chcecie iść w tym kierunku, planujecie budowę hali do budowy konstrukcji aluminiowych – czy będzie to więc dla PESY rewolucja, czy ewolucja?
Tak, to prawda, że w ramach aktualnie realizowanych inwestycji planujemy budowę hali do produkcji konstrukcji aluminiowych, o czym wspomniałem wcześniej. Aktualnie pozyskujemy zgody i pozwolenia na budowę dla tego obiektu. Oczywiste jest więc, że będziemy chcieli tę halę wypełnić konstrukcjami i pojazdami, natomiast sam budynek i maszyny to nie wszystko – potrzebujemy
know-how i tej technologii, czy właściwie partnerstwa technologicznego, żeby wejść w ten metal i zacząć to po prostu robić.
My aktualnie sami robimy już części karoserii z aluminium – mam tu na myśli dachy do lokomotyw. To dla nas dobry trening przed budową całego pojazdu z aluminium. Kolejnym krokiem będzie dla nas wybór pojazdu, którzy przeprojektujemy z myślą o tym, żeby zbudować właśnie jego wersję aluminiową. Pewnie będzie to jeden z bardziej rozpoznawalnych pojazdów w naszym portfolio, a więc zakładam, że to będzie któraś z jednostek regionalnych. My tego nie traktujemy jako wielkiego
wow, tylko jako naturalny kierunek rozwoju.
Nam do tej pory projekty stalowe bardzo dobrze się sprawdzały, bo stal jest łatwiejsza w takich mniejszych naprawach niż aluminium – a musimy pamiętać, że w naszym regionie Europy gdzie jesteśmy aktywni i chcemy dostarczać pojazdy, incydentów ze zwierzyną jest naprawdę dużo i w przypadku stali możemy te pojazdy znacznie szybciej naprawiać i przywracać do ruchu. Chcemy się jednak rozwijać i iść również w kierunku pojazdów coraz lżejszych i bardziej energooszczędnych, tak więc czas na aluminium.
To jest perspektywa, myślę, trzech lat, żeby ten pojazd skonstruować i zbudować. W ciągu pół roku powinny być już pierwsze szkice i projekty.
Czy w tym przypadku będzie konieczne skorzystanie z technologii i doświadczeń jakiegoś potencjalnego zewnętrznego partnera, czy zrobicie to sami?
Na pewno będziemy korzystać chociażby z dostawcy odpowiednich profili, którzy również uczestniczą w projektowaniu z użyciem tych materiałów. Na pewno będziemy się uczyć tego aluminium razem z partnerami. Czy będą to jacyś partnerzy również kolejowi? Zobaczymy. Na razie jesteśmy w dobrej sytuacji, bo są partnerzy zainteresowani taką współpracą i mamy z kim o tym rozmawiać.