W budżecie zabrakło 400 mln złotych na remonty torowisk. Na wniosek Ministerstwa Transportu, PKP PLK podnoszą więc ceny dostępu do infrastruktury kolejowej. Prywatni przewoźnicy są zgodni - to zły pomysł, który podniesie ceny węgla nawet o 10 proc.
Przygotowana przez Ministerstwo Gospodarki "Strategia działalności górnictwa węgla kamiennego w latach 2007-2015" mówi, wbrew planom resortu transportu, o konieczności obniżenia kosztów transportu węgla. Czytamy tam, że w I połowie 2005 roku aż 29,4 proc. ceny węgla przewiezionego ze Śląska do portów morskich to koszt przewozów kolejowych. W II półroczu było jeszcze gorzej...
"Tak znaczny wpływ kosztów transportu na konkurencyjność polskiego węgla skłania do podejmowania pilnych działań mających na celu minimalizacje( tych kosztów" - czytamy w Strategii. Ministerstwo Transportu nie liczy się jednak z oczekiwaniami resortu gospodarki i trwając przy swoich planach wobec PKP PLK nie reaguje na protesty prywatnych przewoźników. Nowy cennik dostępu do infrastruktury zaczyna obowiązywać 10 grudnia br.
W I półroczu 2005 roku średnia cena polskiego we(gla energetycznego była niższa od ceny w portach ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) o 14,6 euro. I byłby to świetny wynik, gdyby nie fakt, że po pokonaniu 650 km z południa na północ Polski, różnica w cenie wynosiła już tylko tylko 4 euro.
Specjaliści z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR dokonali szczegółowej analizy porównawczej cenników z lat 2006 i 2007. Wynika z niej, że cena polskiego węgla będzie jeszcze mniej konkurencyjna, bo koszt dostępu do infrastruktury kolejowej przekroczy czasem nawet o 200 proc. ubiegłoroczne stawki.
TOR za jeden z przykładów podaje przejazd pociągu towarowego (masa 3200 ton) na trasie Częstochowa-Warszawa (292,06 km). Koszt pokonania trasy ze średnią prędkością techniczną 46,6 km/h w roku 2006 (stawka 20,31 zł/pockm) wyniósł 5931,78 zł. W 2007 r. i przy stawce 19,93 już tylko 5819,63 zł. Wydaje się więc, że jest taniej. Jednak zgodnie z nowym cennikiem opłatę za przejazd pociągu towarowego, który zwykle wymaga obsługi technicznej, związanej m.in. z przeładunkiem czy przełączaniem wagonów do innych składów na bocznicach, PKP PLK mnoży przez 0,47457 zł. Efekt? Cena stawki usługi podstawowej rośnie o 106,3 proc.
Wygląda więc na to, że podwyżka stawek mocno zachwieje polskim rynkiem kolejowym. Piotr Rybotycki, dyrektor marketingu i sprzedaży w PCC Rail Szczakowa, podkreśla, że jego firma zamierza przenieść wzrost cen na swoich klientów, jednak tylko wtedy, gdy takie działanie nie naruszy kondycji finansowej partnerów PCC. Podobnie zareagują pewnie i inni prywatni przewoźnicy. Nie uda się jednak uniknąć jednego - kondycja finansowa spółek branży transportowej drastycznie spadnie.
W PCC Rail Szczakowa mówi się nawet o zachwianiu korzystnych trendów rozwojowych w kolejowych przewozach ładunków. Od 2003 roku utrzymuje się bowiem tutaj tendencja wzrostowa. Prywatni przewoźnicy wożą coraz więcej i mówią nawet o 50-proc. wzroście zysków. Jak prognozuje Henryk Klimkiewicz, przewodniczący Związku Railway Business Forum, rządowe plany podniesienia cen spowodują jednak straty. Trudniej bowiem będzie utrzymać udział w rynku przewozowym, kolejny raz może bowiem dojść do przejęcia towarów transportowanych koleją przez samochody ciężarowe.
- Prowadzimy już intensywne rozmowy z Urzędem Transportu Kolejowego i jest szansa na pozytywną korektę tych elementów cennika, które w największym stopniu decydują o kosztach przewozu - mówi Henryk Klimkiewicz.
- Cennik opracowany przez PLK przenosi na przewoźników większą część kosztów PLK niż dotąd obowiązujący - zwraca uwagę Adrian Furgalski, ekspert RBF. Przypomina też, że wzrost cen w równym stopniu uderza w przewoźników prywatnych i państwowych. Jednak ci ostatni mogą liczyć na dopłaty rządowe, co wzmacnia monopolistyczną pozycję firm z grupy PKP. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) rozpoczął badanie tej sprawy, jednak PKP Cargo nie zgadza się z zarzutami.
UOKiK ma sprawdzić, czy PKP Cargo pobiera wygórowane opłaty za przewóz towarów oraz stosuje niejednolite kryteria wobec kontrahentów. Z wnioskiem o wszczęcie postępowania w tych sprawach zwróciły się do prezesa UOKiK dwie spółki: Lafarge Kruszywa i Sped-Pro. Pierwsza zakwestionowała pobieranie przez PKP Cargo zbyt wysokich opłat na krótkich trasach. Druga zarzuciła przewoźnikowi bezpodstawne różnicowanie swoich kontrahentów, z którymi zawarł różne rodzaje umów pomimo jednakowego zakresu świadczonych usług.
Po wstępnej analizie UOKiK postanowił wszcząć dwa postępowania przeciwko PKP Cargo. Za naruszenie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów PKP Cargo może być zmuszone do oddania 10 proc. swoich rocznych przychodów.
Problem jednak sięga głębiej. Okazuje się bowiem, że PKP Cargo nie ma wystarczającej liczby węglarek i kopalnie nie wysyłają na bieżąco węgla do klientów. Opóźnienia w podstawianiu wagonów przewoźnik tłumaczy m.in. zwiększonymi przewozami innych ładunków i zapewnia, że zatory będą wkrótce rozładowane.
Problem narasta i z dnia na dzień staje się coraz poważniejszy.
- Na węgiel czekają m.in. koksownie. Maleją zapasy w niektórych elektrowniach. Jeżeli nic się nie zmieni, niektóre kopalnie będą musiały ograniczyć wydobycie, podczas gdy klienci czekają na węgiel - powiedział rzecznik Kompanii Węglowej, Zbigniew Madej. Według niego, tygodniowo wysyłki węgla są średnio o ok. 200 tys. ton mniejsze od zaplanowanych. To prawie czwarta część tygodniowej sprzedaży.
- Sytuacja jest złożona i wina leży po stronie PKP Cargo i samych kopalń - mówił Henryk Klimkiewicz, przewodniczący RBF. - PKP Cargo zbyt późno zajęły się sprawą remontu taboru przeznaczonego do wywozu węgla, a z drugiej strony kopalnie nie organizują wysyłki pociągów w święta.
Zmienia się też struktura zapotrzebowania na węgiel. Elektrownie coraz częściej zamawiają węgiel wysokokaloryczny, który ma być przygotowany przez kopalnie. Często tam pojawiają się opóźnienia, jednak winę zrzuca się na przewoźnika.
Według PKP Cargo to zwiększone przewozy innych towarów powodują, że mniej węglarek można podstawić do kopalń. Na to nakładają się ograniczające prędkość składów remonty sieci kolejowej, a także duża aktywność prywatnych przewoźników kolejowych, którym trzeba zapewnić dostęp do infrastruktury.
Zdaniem przewodniczącego RBF, coraz częściej można zaobserwować "nieufność" ze strony kopalń wobec prywatnych przewoźników. - Z jakichś powodów kopalnie chcą utrzymać, a może i wzmocnić pozycję PKP Cargo - twierdzi Klimkiewicz. - Oczywiście, jeśli pojawiają się uzgodnienia między kopalnią a PKP Cargo, to nigdy nie mają formalnego charakteru.
Niezależnie od zarzutów PKP Cargo zapewnia, że kiedy zakończy się sezon w budownictwie i zmniejszą się przewozy płodów rolnych, sytuacja powinna wrócić do normy i węgiel z kopalń będzie regularnie odbierany przez kolej.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.