Partnerzy serwisu:

Trakcja rozmawia z PKP PLK o rozliczeniu robót na LCS Dzialdowo. Inaczej niż Feroco

jm, Rynek Kolejowy/Puls Biznesu 14.05.2014 273

Archiwum RK
Zaloguj się
OK
Zapomniałem hasła
Komentarze:
2014-05-14 11:48:06 Autor: rumcajs
---.free.aero2.net.pl
26 miliardów złotych to kosztowało ???
Przecież za tą kwotę można było kilkaset km linii KDP wybudować
2014-05-14 14:54:53 Autor: JFK
---.153.102.250
No cóż, treść artykułu ma się nijak do tytułu.
2014-05-14 15:09:24 Autor: podróżnik
---.tktelekom.pl
@rumcajs

Proszę, czytaj uważnie. 26 mld kosztują roboty w całym kraju. LCS Działdowo to niespełna 1 mld.
Problem jednak istnieje i nabrzmiewa.
Każdy kontrakt wykonywany w tej skali to duże prawdopodobieństwo wystąpienia nieprzewidzianych wydatków. Niestety instytucje zarządzające finansami unijnymi prezentują stanowisko, że wszystko można przewidzieć i wycenić zawczasu. Np. wykopaliska archeologiczne, materiały wybuchowe z czasów II wojny, upadek meteorytu, zmienność warunków geotechnicznych i in. Co ciekawe wykonawcy mogą uzyskać dodatkowe wynagrodzenie w przypadku zmiany przepisów prawa lub zaniedbań ze strony organów administracji państwowej.
A zatem przyjmuje się w tym kraju za normę zmienność poczynań instytucji stanowiących prawo i wydających przepisy a za to nie dopuszcza możliwości wystąpienia okoliczności, do przewidzenia których należałoby zatrudnić jasnowidza.
2014-05-14 15:32:09 Autor: gość
---.dynamic.chello.pl
"To opłata za roboty dodatkowe, które według Feroco trzeba było wykonać"

Od kiedy to wykonawca musi wykonać roboty dodatkowe przed ustaleniem wynagrodzenia i terminów wykonania.

Jak wykonawca dał się zrobić w "husteczkę" to niech spija tego efekty.

Jak znane nam są kolejne zarządy PKP PLK i obecny jak również przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju dogadają się na miarkowaniu kar, uzgodnieniu robót dodatkowych pod hasłem pseudo procedurą przed Sądem Arbitrażowym aby wszyscy mieli dupy chronione i będzie dobrze. Pani Minister klepnie po Sądzie.
2014-05-15 08:41:21 Autor: rzeczy_znawca
---.devs.futuro.pl
Czyli jest jak zawsze. Fatalnie opisany projekt, wykonawca, który potulnie wykonuje polecenia inżyniera, jednocześnie zacierając ręce, że kasa wpadnie dodatkowa. A dlaczego wykonuje się polecenia inżyniera i realizuje roboty dodatkowe bez polecenia zmiany, albo aneksu? To świadome działanie wykonawcy, ale jak poczytacie fidica według którego się realizuje roboty, to na wszystko musi być kwit. Ciekawe, czy tu są kwity? Jak znam życie i realia takich kontraktów, to kwitów kontraktowych nie ma. I o co te awantury? jeszcze chwila i inżynier będzie płacił za roboty, bo je odbierał, mimo, że nie były w zamówieniu. Paranoja! Zdałaby się kontrola zewnętrzna na tych projektach, bo w końcu wielka kasa przejdzie na niekwalifikowaną, a to wprost znaczy, że zapłaci podatnik. A pasibrzuchy i lenie dalej będą uprawiać radosną twórczość i wpadać w samozachwyt.
2014-05-15 11:26:41 Autor: Gość
---.24.113.46
Nie gloryfikowałbym tutaj tak roli Wykonawcy robót, Wykonawca ma również brud za paznokciami.
Winni są wszyscy, a najbardziej Inwestor.
Ja np. jestem przedstawicielem biura projektowego związanego z infrastrukturą i też mogę wrzucić kamyczek do tego ogródka.
Biuro Opracowuje szczegółową dokumentację (wieloetapową dokumentację, która kończy się materiałami przetargowymi-PFU), z której wiadomo co i w jakim zakresie należy wykonać. Materiały przetargowe (na ich podstawie WR wycenia prace projektowe – ostatni etap dokumentacji), są na polecenie Inwestora mało szczegółowo wykonane (obawa o roszczenia i zbyt bogate informacje do wyceny). Wykonawca ma iść w teren i domyśleć się co jest do zrobienia.
Przykładem takich materiałów może być przetarg na linię nr 1, przygotowany przez ludzi z PLK. Na etapie opracowywania Materiałów przetargowych nie uzgadniano i opiniowano rozwiązań z Władzami lokalnymi, Organami i gestorami sieci (cały śmietnik pozostawiono WR i biurom projektowym) + marna przydatność materiałów. Wykonawca wchodząc na taki kontrakt, po kilku miesiącach dowiadywał się, że ma spełnić zachcianki Władz lokalnych i wykonać coś, czego nie miał w materiałach, a tym samym w wycenie. Dodatkowo, Inwestor w w/w MP zawiera klauzulę, że wszystkie roboty dodatkowe, to ryzyko WR.
A teraz sytuacja biur projektowych.
Biura wygrywają prace projektowe za 1,5% ( w tej chwili poniżej 1,5 %) wartości robót budowlanych (przepisy mówią o zakresie od 3 do 5 %). W kwocie tej zawarte są wszystkie koszty związane z pozyskanie map, opinii, ZUD-ów, geologii, geotechniki, ……., itd., i oczywiście prace projektowe i koszty biura. Wiem, można powiedzieć, że jak biura są tak głupie, to ich problem. Ale w chwili obecnej rynek budowlany jest, jaki jest. Jak się ma ludzi na etatach z kredytami i rodzinami do wyżywienia, to lepiej robić poniżej kosztów, niż wszystkich zwolnić.
Wykonawca chciałby oszukać Inwestora (naginać przepisy i wykonywać poniżej minimum zakres robót, który jest opisany w przepisach i MP), a Inwestor chciałby oszukać Wykonawcę (Inwestorowi wydaje, że w cenie trabanta uda mu się zrealizować robota „ na bogato”, w cenie np. volkswagena).
Biura są miedzy młotem a kowadłem. Dokumentacja jest opracowywana w n-wersjach (nie ze względu na błędy, tylko ze względu na określenie pkt. bólu), a biuro do wyceny przyjmuje 1 wersję + ewentualne drobne poprawki. Odbywa się to tak: biuro opracowuje dokumentację zgodnie z przepisami i PFU, a Wykonawca krzyczy: za bogato!, za bogato!, za bogato!. Biuro, a tak naprawdę Projektant, musi się podkładać, zapomnieć cześć przepisów i zapisy PFU, a następnie opracować taką wersję dokumentacji, którą zatwierdzi Wykonawca.
Oczywiście taka dokumentacja nie jest akceptowana przez Inwestora i w konsekwencji Wykonawca z Inwestorem grają w tenisa stołowego, gdzie piłeczką jest biuro projektowe.
Podsumowując, Wykonawcy zlecając prace projektowe do biura projektowego, wydaje się, że wrócił się do czasów kolonialnych (tzn. dopłynął do Afryki, złapał w siatkę niewolnika i będzie nim robił za przysłowiową miskę ryżu).

Biur projektowych w Polsce mieliśmy wiele.
Ostatnie kontrakty pogrzebały już:
Kolprojekt,
Movares (Lublin + Katowice),
RaiProjekt,

A pozostałe jeszcze na rynku biura:
BPKiUI w Łodzi,
BPK Poznań,
Arcadis,
Systra,
Jacobs,
BBF,
i inne
- ledwie żyją.

Panowie, jakie kontrakty będziecie realizować, jak za chwilę nie będzie projektów, bo nie będzie biur projektowych?
Oczywiście są jeszcze firmy z Portugali, Hiszpanii i inne (tzw. wydmuszki).
Życzę powodzenia!
2014-05-15 11:54:35 Autor: rumcajs
---.free.aero2.net.pl
Gosciu ma rację, taka jest sytuacja.
2014-05-15 13:24:19 Autor: Gargamel
---.189.157.74
Gościu ma racje i dlatego młodzi projektanci siedzą w Wlk. Brytani. Tutaj jest normalnie, projekt to nawet 10% wartości kontraktu + wszystkie poprawki projektu w wyniku zmian przez inwestora są dodatkowo płatne. Zapisy robót są szczegółowe, tak żeby nie było zaskoczenia w terenie (=opóźnienie inwestycji =wysokie odszkodawania dla przewoznikow).

Życzę powodzenia w PL!
2014-05-15 14:16:32 Autor: ziuta
---.dynamic.gprs.plus.pl
Jak projekt za 1% wartości inwestycji może być dobry?. Może mi ktoś odpowiedzieć.
Nie dziwmy się że potem są zadania nieprzewidziane.
2014-05-15 23:15:52 Autor: Dobromir
---.neoplus.adsl.tpnet.pl
"Problemem jest 23 mln złotych, o które Feroco spiera się z należącym do PKP PLK Pomorskim Przedsiębiorstwem Mechaniczno-Torowym. To opłata za roboty dodatkowe, które według Feroco trzeba było wykonać."
-> Panie Autorze artykułu :
niech pan sprawdzi o czym Pan pisze , Feroco spierało sie o dodatkowe roboty wartości 100 mln PLN , 23 mln Pln to sobie pociągneło PPMT jako kary umowne,
Na przyszłość nie pisz Pan bzdur, wypaczasz Pan rzeczywistość , zyj tak samo jak eksperci z PLK nie znający realiów kolejowych , problemów budowy i należytego wykonania.
Giełda
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony