Partnerzy serwisu:

Śmiertelny wypadek na przejeździe pod Grodziskiem. 4 lata więzienia dla dróżnika

Michał Szymajda 30.08.2021 4,2k

Śmiertelny wypadek na przejeździe pod Grodziskiem. 4 lata więzienia dla dróżnika
Zdjęcie ilustracyjneFot. PKP Polskie Linie Kolejowe SA (archiwum)
Po sześciu latach procesu zapadł wyrok w sprawie dróżnika, który spóźnił się z zamknięciem zapór na przejeździe kolejowym, w efekcie czego osobowe auto zostało uderzone przez dwa pociągi. Zginęła jedna osoba, dwie zostały ciężko ranne. Sąd skazał dróżnika na 4 lata więzienia. Wyrok jest nieprawomocny. W sprawie pojawiło się jednak mnóstwo okoliczności łagodzących dla pracownika PLK, a sąd ma wątpliwości, czy jako jedyny powinien pojawić się na ławie oskarżonych.
Wypadek miał miejsce 30 września 2013 roku na przejeździe kolejowym w Kozerkach między Grodziskiem Mazowieckim a Żyrardowem. Zginęła prowadząca auto kobieta; a jej dwie córki odniosły bardzo ciężkie obrażenia.

Zarzuty dla dróżnika

Dróżnik Adam H., któremu akt oskarżenia przedstawiono w 2014 roku (pierwsza rozprawa miała miejsce w 2015 roku), usłyszał dwa zarzuty: „sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym i spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach kolejowych polegającego na sfałszowaniu przez dróżnika dziennika pracy”. Śledztwo wykazało, że pracownik PKP PLK był pod wpływem narkotyków. Co ciekawe, przed sądem nie udowodniono jednak, że brał je świadomie.

Dopiero 26 sierpnia sąd orzekł winę oskarżonego w kwestii obu postawionych mu zarzutów. Wyrok jest jednak nieprawomocny, oskarżony nie był obecny na jego ogłoszeniu. Nie wiemy jeszcze, czy będzie apelacja.

– Podstawową zasadą, którą ma obowiązek kierować się dróżnik, jest obowiązek dbania o bezpieczeństwo osób przejeżdżających przez przejazd. Nie ma wątpliwości, że z tego dbania Adam H. nie wywiązał się – powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Mariusz Zawistowski. Mowa sędziego wskazała jednak na poważniejsze zaniedbania.

"Zła organizacja ruchu na przejeździe"

– Organizacja ruchu na tym konkretnym przejeździe była, używając eufemizmu, fatalna. Jeśli chodzi o ławę oskarżonych należało rozważyć, czy nie należało postawić zarzutów osobom odpowiedzialnym za to, jak ten przejazd wyglądał – powiedział cytowany przez RMF24.pl sędzia Mariusz Zawistowski, który zauważył, że „przejazd był zbyt wąski, a budka dróżnika nie zapewniała widoczności”. 

Nikogo więcej nie postawiono jednak w stan oskarżenia. Zdaniem sądu nadzór nad przejazdem powinno sprawować dwóch dróżników, a system informowania o zbliżającym się do przejazdu pociągu był „stosunkowo prymitywny”. Kobieta, która zginęła w wypadku wjechała też na przejazd za wolno jadącą ciężarówką, nie zapewniając sobie w ten sposób możliwości bezpiecznego opuszczenia przejazdu, czego zabraniają przepisy. Panowała mgła.

– Konieczne było wypracowanie rozwiązań, które uniemożliwiłyby wjazd na ten przejazd pojazdów ciężarowych – powiedział sędzia i wskazał, że świadkowie wskazywali na problem z przejazdem, ale „nie było na to żadnej reakcji”. Do tego dróżnicy spotykali się tu z agresją kierujących autami wymuszających otwarcie zapór. 

Oskarżony po wypadku wskazywał, że nie uzyskał sygnału dźwiękowego informującego o zbliżaniu się pociągu z Grodziska. Podniósł więc zamknięty szlaban i wpuścił na tory kilka aut. Później, gdy otrzymał sygnał, zaczął zamykać szlaban, gdy już były na przejeździe samochody. Sąd zwrócił uwagę, że od tego momentu miał jednak jeszcze dwie minuty na reakcję. Jak poinformował sąd, Adam H. na kolejnych etapach sprawy odmawiał wyjaśnień. 
PARTNERZY DZIAŁU



Podziel się ze znajomymi:
Komentarze:
Zobacz też
Najnowsze wiadomości
Polecane wiadomości
Praca
Komentarze
Fotorelacje
Bądź na bieżąco:
© 2016 ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMSKontakt
Pełna wersja strony